piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 8






Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty.
                                            Michaił Bułhakow "Mistrz i Malgorzata"







Jessica powoli uchyliła powieki. Było jej niedobrze, a głowa bolała niemiłosiernie. Na początku nie wiedziała gdzie się znajduje, ale po chwili dotarło do niej, że jest u Lory, na Bahamach. Rozejrzała się po salonie. Na podłodze spali Lora i Brian. Lora opierała głowę o jego ramię, a blondyn objął ją rękami wokół pasa. Jessica może i rozczuliłaby się nad tym słodkim widokiem, ale nie pozwoliły jej na to mdłości. Ostrożnie wstała w łóżka, ale niechcący kopnęła w szafkę, robiąc przy tym niemały hałas. Lora i Brian natychmiast się obudzili i wstali z podłogi. Brunetka spojrzała na zmarnowaną przyjaciółkę i zachichotała pod nosem.
– Hej, Jess! Może drinka?! – krzyknęła w stronę blondynki.
Jessica skrzywiła się, gdyż ból głowy nasilił się jeszcze bardziej. Spojrzała na przyjaciółkę wzrokiem bazyliszka i kontynuowała wyprawę w stronę łazienki. To niesamowite ile wysiłku wymaga przebieranie nogami, gdy człowiek cierpli katusze przez kaca. Lora roześmiała i ruszyła do kuchni.
– Jesteś okropna – zaśmiał się Brian, siadając przy kuchennym stole i kręcąc głową.

Brian wszedł do domu. Rozejrzał się po pokojach. Wszędzie było pusto, jedynie w salonie bidna Mia uwijała się ze sprzątaniem pustych butelek. Pewnie po powrocie do domu zrobili sobie jeszcze after party. O’conner przywitał się z przyjaciółką, która tylko spojrzała na niego dziwnie. Blondyn roześmiał się tylko. Zapewne dopiero teraz dotarło do niej, że nie spędził nocy w domu. Odwrócił się i ruszył na piętro, żeby się odświeżyć pod prysznicem i ubrać czyste ciuchy. Po drodze wszedł do pokoju Jake, który leżał skacowany na łóżku.
– Wiem co wczoraj kombinowałeś – zaczął bez ogródek Brian. Młodszy brat pojrzał tylko na niego bez sił i z powrotem opadł na poduszki. – Chciałeś przelecieć Jessicę! – krzyknął wkurzony.
– No i? – Jake nie był ani trochę poruszony tonem brata. – Chciałem ją przelecieć, a ona chciała zostać przelecona, więc nie widzę problemu. Gdybyś mi nie przeszkadzał wszystko byłoby spoko.
– Spoko?! Stary, ona jest najlepszą przyjaciółką Lory. Wszystko byś spierdolił! Pomyśl czasem mózgiem, a nie rozporkiem!
– Kto jak kto, ale ty nie powinieneś pouczać mnie w sprawach moralności – Jake wstał z łóżka i wszedł do łazienki zatrzaskując za sobą drzwi.
Brian uderzył ręką w futrynę. Młodszy brat potrafił wyprowadzić go z równowagi. Był cholernym lowelasem i erotomanem. Gdy tylko widział dziewczynę w mini, krew przestawała mu dopływać do mózgu. Zresztą Jake często powtarzał swoje życiowe motto, że nie można być wybrednym i trzeba brać wszystko co się rusza. Tyle, że w tym wypadku jego zachowanie mogło mieć tragiczne skutki. Przecież gdyby Jake zaliczył i porzucił Jessicę, jak to ma w zwyczaju z innymi dziewczynami, Lora, nie mogąc wybaczyć krzywdy najlepszej przyjaciółki nie odezwałaby się ani do Jake ani do Briana, gdyż jest jego bratem. Poza tym Jessica wydaje się być miłą dziewczyną, która nie zasługuje na takie potraktowanie przez tego dupka, zresztą Lora nie zadawałby się z byle kim.

Brian wszedł do swojego pokoju  i ściągnął koszulkę. Ruszył prosto w stronę łazienki, ściągając po drodze resztę ubrań. Stanął pod prysznicem i odkręcił zimna wodę. Na początku chłód wydawał się nieprzyjemny, ale po chwili przyzwyczaił się do niego. Lodowata woda, spływająca po jego ciele sprawiała, że opuszczało go całe napięcie. Mięśnie stały się rozluźnione. Blondyn oparł się rękoma i ścianę wkładając pod strumień głowę. Po kilku minutach usłyszał dzwonek telefonu. Szybko zakręcił kurki i chwycił za ręcznik, który oplótł wokół bioder. Chwycił telefon, który leżał na szafce nocnej i spojrzał na wyświetlacz. To Bilkins. Nie zastanawiając się ani trochę wcisnął czerwoną słuchawkę…

– Nie ma to jak opalanko na jachcie! – pisnęła wesoło Jessica. Korzystając z tego, że jest na wakacjach wykorzystała swoje fundusze na wynajęcie jachtu. Oczywiście namówiła Lorę by zaprosiła swoich znajomych na mini imprezkę na jachcie. Dziewczyna nie była przekonana do pomysłu blondynki, ale wykonała polecenie przyjaciółki, a jej znajomi chętnie przyjęli zaproszenie. Tak więc teraz Jessica, Lora i Mia rozkładały ręczniki na dziobie jachtu by rozpocząć opalanie. Letty zrezygnowała z towarzystwa dziewczyn i dołączyła do mężczyzn, którzy szykowali sprzęt do nurkowania wygłupiając się przy tym jak zwykle.
Dochodziła godzina 15, więc słońce nie grzało już tak mocno jak w południe, mimo że znajdowało się jeszcze wysoko. Jesssica i Mia ubrane w bikini leżały plackiem, zaś Lora zrezygnowała z eksponowania ciała na słońcu i okryła się jasno różowym pareo, wiążąc go tak, że wyglądało jak sukienka.
Lora, siedząc przy burcie, obserwowała Jessicę, która co chwila kątem oka spoglądała na Jake’a. Cała Jess! Poucza ją, aby była ostrożna jeśli chodzi o Briana, a sama ma chrapkę na jego młodszego brata. Lora lekko głową. To nie wyjdzie na dobre na Jess. Zdążyła poznać Jake’a. Jako przyjaciel był dobry, ale jako chłopak beznadziejny. Wiedziała dobrze, że to ten typ podrywacza, przed którym należy uciekać gdzie pieprz rośnie. Lora stwierdziła, że będzie musiała porozmawiać z przyjaciółką, gdy tylko wrócą do domu. Jaka szkoda, że nie zrobiła tego już rano!
Jej rozmyślania przerwał Tej, który zostawił chłopaków i usiadł obok niej:
– Cześć piękna! – powiedział posyłając przy tym dziewczynie szarmancki uśmiech. Lora spojrzała na Teja i śmiejąc się pokręciła głową. Stanowczo zbyt dużo czasu spędzał z Romanem. – Gadaliśmy z chłopakami i stwierdziliśmy, że jutro moglibyśmy wziąć się za naprawę twojego samochodu.
– Naprawdę? Byłoby świetnie – stwierdziła dziewczyna.
– Dwa dni roboty i będzie śmigać jak rakieta – usłyszała Lora za plecami. Odwróciła się i zobaczyła O’connera. Stał za nią bez koszulki. Dopiero co wyszedł z wody, gdyż jego włosy były mokre. Po jego umięśnionym opalonym torsie spływały kropelki wody.  Wyglądał nieziemsko. Lora poczuła dziwny uścisk w brzuchu, po czym szybko odwróciła głowę w stronę Teja. Miała nadzieję, że nikt nie zauważył jej speszenia. Czuła się idiotycznie, gdyż nigdy wcześniej nie reagowała tak na widok mężczyzny bez koszulki.
– No to ustalone, niech jutro któryś wpadnie po samochód – powiedziała, patrząc na Teja.

Następnego dnia Lora wstała trochę później niż zazwyczaj, gdyż wróciły wraz z Jessicą do domu dopiero przed północą. Dziewczyna zrobiła śniadanie i obudziła przyjaciółkę.
– To świętokradztwo budzić mnie tak wcześnie! – Narzekała Jessika człapiąc w stronę kuchni. Miała na sobie różową pidżamę składającą się z bluzki na ramiączkach i krótkich spodenek. Nie wyglądała na zadowoloną, że Lora ją obudziła, mimo że była już prawie jedenasta. Humor jednak zmienił się gdy tylko weszła do kuchni. - Jakie pyszności! – krzyknęła patrząc z zachwytem na stół, na którym stały naleśniki z owocami i koktajl w kiwi. W ekspresowym tempie znalazła się przy Lorze i dała jej buziaka w policzek, po czym usiadła do stołu i natychmiast zabrała się do konsumowania śniadania.
Barcelona usiadła naprzeciw Jessici i uważnie jej się przyjrzała.
– Jess, widzę co się dzieje i muszę ci powiedzieć, że Jake nie jest najlepszym kandydatem, by się z nim spotykać – stwierdziła Lora. Jess spojrzała na przyjaciółkę, przeżuwając powoli naleśnika.
– A skąd ci przyszło do głowy, że ja chcę się z nim spotykać? – odpowiedziała a właściwie zapytała z pretensją.
– Obserwowałam cię wczoraj i widziałam jak na niego spoglądasz – powiedziała brunetka. – Zdążyłam poznać Jake odkąd jestem na Bahamach i wiem, że jest w porządku jako przyjaciel, ale jako facet traktuje dziewczyny okropnie.
Jessica założyła ręce na piersi i prychnęła jedynie gniewnie.
– Jess, po prostu, tak jak ty martwisz się o mnie, tak ja martwię się o ciebie. – Lora widząc minę przyjaciółki starała się załagodzić jakoś sytuację. Jess z chukiem rzuciła sztućce
– A może nie chcesz żebym kręciła z Jakiem, bo sama masz na niego ochotę co? – zapytała jadowicie Jess. – Zajmij się lepiej swoimi sprawami, a do mnie się nie wtrącaj! – dodała wychodząc z kuchni.
Lora ukryła twarz w dłoniach. Miała ochotę się rozpłakać. Nigdy nie kłóciła się z Jessicą. Nie miała pojęcia co się właściwie stało, ze blondynka tak żywiołowo zareagowała.
Przemyślenia przerwał jej dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Tej przyszedł po samochód. Lora wręczyła kluczyki i poprosiła chłopaka by podrzucił ją do baru. Stwierdziła, że najlepiej będzie gdy pójdzie do pracy i pozwoli Jessice ochłonąć.
Brunetka weszła do baru. Za ladą stała jej szefowa, która robiła porządki.
– Dzień dobry! – przywitała się Lora.
– Ach dzień dobry, a co ty tutaj robisz? – Pani Maria była wyraźnie zdziwiona obecnością brunetki. – Przecież dzisiaj masz na po południe.
– Stwierdziłam, że przyjdę wcześniej i trochę pani pomogę – powiedziała Lora uśmiechając się przekonująco, chwyciła karton z alkoholami i zaczęła układać butelki na półce. Jej szefowa jednak nie była głupia i wiedziała, że coś nie gra, dlatego spojrzała na nią podejrzliwie. Nie dało jej się oszukać, dlatego brunetka zdecydowała się powiedzieć prawdę. – No dobrze, pokłóciłam się trochę z Jessicą i chyba najlepiej będzie jak od siebie odpoczniemy, mimo że jest tutaj dopiero trzeci dzień.
– Oj, wiem, że Jessica potrafi być uparta jak oślica, ale na pewno się pogodzicie – pani Maria podeszła do brunetki i przytuliła ją. Od tej kobiety emanowała niesamowita energią. Każdego traktowała życzliwie. Dla Lory przez ten krótki czas stała się bardzo bliską osobą. – No koniec tych czułości -  zaśmiała się kobieta i wzięła się wraz z Lorą do pracy.
Gdy Barcelona skończyła pracę chciała wrócić do siebie, jednak zmieniła kierunek i ruszyła w stronę warsztatu, w którym mieli być Brian i Tej. Po kilkunastu minutach była na miejscu. Z daleka widziała Briana i Teja majsterkujących przy jej samochodzie. Romana i Dominica nie było. Pewnie wrócili do domu, bo było już dość późno. Brian leżał pod samochodem, zaś Tej ślęczał pod maską.. Gdy podeszła bliżej jej uszu dobiegła ich konwersacja:
– Mówię ci baranie, że trzeba wyjąć te półośki! - Brian krzyczał na Teja.
– Wcale nie! Dam radę bez tego – Tej upierał się przy swoim.
– To radź sobie sam! – Brian wysunął się spod samochodu, trzymając w ręku jakieś części od auta. Był zły na Teja, który nie miał racji, a mimo to sprzeczał się z nim.
Lora podeszła do nich bliżej i obserwowała ich pracę. Tym razem to Tej znajdował się pod samochodem. Chłopacy co chwilę wymieniali uwagi, których dziewczyna kompletnie nie rozumiała. W końcu Tej wydał z siebie triumfujący okrzyk.
– Jest –  powiedział i podniósł się z ziemi.
– To teraz zamocuj półosie – powiedział Brian zwycięsko, po czym podał kumplowi części, które wcześniej trzymał w rękach. Murzyn spojrzał na niego niczym dziecko, któremu właśnie ktoś oznajmił, że Mikołaj nie istnieje. – Mówiłem, że trzeba je wyjąć.
Tej zrobił obrażoną minę i wrócił do naprawy samochodu, a Brian podszedł do Lory, która siedziała z boku na wysokim stołku i przyglądała się pracy chłopaków.
– Przyszłaś się poduczyć jak naprawić samochód, czy skontrolować pracę najlepszych mechaników na świecie? – zapytał, uśmiechając się szarmancko.
– I to, i to – odpowiedziała tłumiąc śmiech. – Widzę, że jesteście profesjonalną ekipą.
Brian roześmiał się na to stwierdzenie. Kłótnie były naturalne, gdy grzebał w samochodach razem z Tejem czy też Romanem. Każdy z nich był samozwańczym specem w zakresie mechaniki samochodowej, co prowadziło do sprzeczek. Mimo to jako mechanicy byli dobrze zgrani.
Po chwili Tej po raz kolejny wygrzebał się spod Golfa lecz tym razem z naburmuszoną miną. Nie spodobało mu się, że tym razem to O’conner miał rację.
– Sprzęgło zrobione – oznajmił Lorze. -  Mam nadzieję, że nie spalisz go za szybko. Wymieniliśmy też pasek rozrządu, bo był już na wykończeniu. Jeszcze trochę i by pękł, a wtedy byłoby po silniku.
– Ogólnie mówiąc silnik jest już prawie gotów, jutro dokończymy niektóre rzeczy – dodał Brian. – Będziesz miała Lamborghini.
Brian i Tej skończyli pracę na dziś. Ruszyli razem z Lorą odprowadzając ją pod sam dom. Brian zaproponował jej by towarzyszyła im jutro w garażu. Zdziwił się, gdy brunetka się zgodziła, bo szczerze mówiąc prócz Letty i Mii nie znał żadnej dziewczyny, która chciałaby spędzić choć minutę w warsztacie. Ta dziewczyna coraz bardziej go zaskakiwała…

Było po siódmej. Lora weszła do salonu, gdzie spała Jessica. Blondynka wróciła do domu dopiero nad ranem i była nietrzeźwa. Lora była na nią zła, bo nie mogła spać zamartwiając się o przyjaciółkę, która w tym czasie najwyraźniej świetnie się bawiła. Dziewczyna cicho przeszła do kuchni przygotować śniadanie, po czym cicho wyszła z domu. Jako, że miała dziś pomagać. Ubrała dżinsowe szorty, biały top i trampki w tym samym kolorze. Na wierzch założyła sweterek, bo było wcześnie i na dworze nie było jeszcze za ciepło. Umówiła się z chłopakami, że spotkają się w garażu. Okazało się, że w warsztacie jest tylko Brian, który właśnie nachylał się akurat nad silnikiem, jedną ręką trzymając maskę.
– Hej! – krzyknęła na przywitanie. To jednak nie było dobrym pomysłem, gdyż O’conner, przestraszony hałasem, puścił maskę, która spadła prosto na jego głowę. Lora wystraszona podbiegła do blondyna. – O Boże! Nic ci nie jest? Pokaż głowę – powiedziała. Zabrała rękę Briana i sprawdziła miejsce, w które się uderzył. Na szczęście nie było żadnej rany.
– Zginę kiedyś przez ciebie – zażartował mimo bólu malującego się na jego twarzy.
– Przepraszam – szepnęła Lora, bo nagle zdała sobie sprawę z tego jak blisko Briana się teraz znajduje. Jej twarz znajdowała się zaledwie kilkanaście centymetrów od jego twarzy, usta nie daleko ust. Blondyn również był świadom tej bliskości. Oboje zamarli. Ich usta powoli zbliżały się do siebie…
– No siema mordeczki! – Do garażu, niczym burza, wpadł Roman. Brian i Lora natychmiast od siebie odskoczyli.  – A co tu się dzieje?! – spojrzał na nich podejrzliwie.
– Zmagamy się z atakującą maską samochodową – odpowiedziała poważnym tonem Lora.
– No… - potwierdził Brian równie poważnie. – A gdzie Dom i Tej?
– Weszli po drodze do monopolowego. Dominic stwierdził, że musi sobie umilić pracę Coroną, a Tej pewnie też coś będzie popijał.
Po kilku minutach dołączyli do nich Toretto i Parker uzbrojeni w siatki z piwem. Brian pokręcił głową śmiejąc się pod nosem. Rozpoczęli pracę. Zadaniem Lory było podawanie chłopakom odpowiednich kluczy i narzędzi. Na początku trochę się w tym gubiła, ale później bez problemu zaczęła rozpoznawać poszczególne narzędzia. Chłopacy obowiązkowo musieli się sprzeczać o wszystkie błahostki i byli niezadowoleni, gdy okazało się, że nie mieli racji. Ich kłótnie doprowadzały Lorę do śmiechu. Czas mijał szybko, a dzięki współpracy samochód szybko został zreperowany. Chłopaki poszli do domu, a Brian z Lorą zostali żeby wypróbować maszynę. O’conner, jak prawdziwy dżentelmen otworzył Barcelonie drzwi. Gdy dziewczyna zajęła miejsce pasażera, sam zajął miejsce za kierownicą. Blondyn odpalił silnik, który brzmiał teraz całkiem inaczej. Powoli wyjechał z warsztatu. Razem z Tejem założyli nowe koła. Wybrali niskoprofilowe alufelgi, o większej średnicy 18 cali, stwierdzili też że warto zwiększyć przyczepność samochodu, dlatego wybrali szerokie felgi. Wpłynęło to na korzyść, na zewnętrzny wygląd Golfa, który na nowych kołach wyglądał nieziemsko. Wymienili też turbiny, dzięki czemu samochód miał większe przyspieszenie. Lora przekonała się o tym na własnej skórze, gdy wyjechali za miasto i Brian wcisnął pedał gazu i zwiększył bieg na wyższy. Pędzili teraz po szosie, wchodzili w zakręty bokiem. Dojechali na stare lotnisko, gdzie Brian zatrzymał samochód. Lora była rozbawiona, jej policzki były zaróżowione. Szybka jazda okazała się niezwykłą zabawą. Ta zawrotna prędkość okazała się być wciągająca.
– Teraz ty pokaż co potrafisz – powiedział Brian patrząc na Lorę unosząc przy tym brew. W jego wzroku można było wyczytać wyzwanie, które jej rzucał.
– Nie ma sprawy. – Dziewczyna przyjęła wyzwanie.
Zamieniła się miejscami z O’connerem. Odpaliła silnik i płynnie ruszyła do przodu. Brian poczuł się dumny. Jego nauka nie poszła na marne. Lora sprawnie zmieniała biegi. Noga wciskająca sprzęgło idealnie współgrała z tą wciskającą gaz, dzięki czemu nie było żadnego szarpania. Brunetka przyspieszała coraz bardziej. Na liczniku widniało już ponad 120 km/h. Pas lotniska już się kończył, a na twarzy Briana zaczęło malować się przerażenie. W tym momencie dziewczyna wcisnęła sprzęgło i zaciągnęła ręczny, robiąc obrót o 180 stopni. Samochód zatrzymał się. Brian patrzał przed siebie w szoku, a Barcelona wybuchnęła śmiechem.
– A ty skąd tak potrafisz? – wydukał. Caly czas trzymał kurczowo uchwytu nad drzwiami, jakby od tego zależało jego życie.
– Obserwowałam ciebie jak jeździsz – uśmiechnęła się do niego, po czym ruszyła w drogę powrotną.
Jechali teraz spokojnie. Wybrali mniej uczęszczana i krętą drogę. Nie wiedzieli nawet gdzie dokładnie zmierzają. W pewnym momencie droga zaczęła biec równolegle do wybrzeża. Rozciągał się stąd niesamowity widok na morze. Postanowili skręcić w boczną drogę, która dojechali do małej zatoczki. Brian i Lora wysiedli z samochodu. Znajdowali się na niedużej plaży otoczonej z każdej strony palmami i inną egzotyczną roślinnością. Byli zachwyceni urokiem tego miejsca. Lora rzuciła na ziemię kluczyki i telefon po czym pobiegła w stronę morza. Weszła do wody, jednak nie za głęboko by nie zmoczyć spodenek. Zaczęła brodzić w ciepłej wodzie, nagrzanej od słońca. Brian ruszył w jej stronę. Podszedł do niej od tyłu i objął ją w pasie.
– Ale tu ładnie – westchnęła.
Brian obrócił ją przodem do siebie. Jego ręce spoczęły na jej talii. Lora położyła dłonie na jego ramionach i spojrzała na jego twarz. Ich wzrok się spotkał. W oczach dziewczyny Brian widział ufność. Ufność i szczerość. Gdy tylko patrzał w brązowe tęczówki, mieszało mu się w głowie. Powoli zbliżył swoje usta do jej ust. Był ostrożny, zupełnie jakby jeden gwałtowny ruch miał wszystko popsuł. Lora objęła go za szyję i przysunęła się do niego jeszcze bliżej. Brian dotknął wargami jej ust. Na początku całował ją delikatnie, a ona nieśmiało i niewinnie oddawała jego pocałunki, by po chwili otworzyć się i pozwolić na prawdziwie namiętny pocałunek. Nie taki, który wymieniają zakochani nastolatkowie, ale taki który łączy kobietę i mężczyznę. Brian nie wiedział już nic. Nie wiedział co z FBI, co z ojcem Lory, ani jak powie jej prawdę o sobie. Wiedział jedynie, że wpadł po uszy… I to nieodwołalnie.

Jess próbowała dodzwonić się do przyjaciółki. Chciała ją przeprosić za swoje zachowanie. Zachowała się wobec niej strasznie chamsko. Naskoczyła na Lorę, która się po prostu o nią troszczy. Chciała przeprosić ją już poprzedniego dnia, ale Barcelona nie wracała długo do domu, a Jake zaprosił ją na imprezę. Po imprezie kupili w sklepie całodobowym alkohol i urządzili sobie jeszcze prywatne after party na plaży. Dopiero gdy się dziś obudziła zobaczyła na telefonie te wszystkie nieodebrane połączenia od Lory. Cała ona. Mimo że były skłócone, Lora zawsze się troszczy. Nawet zostawiła jej w kuchni tabletki na ból głowy i dużą butelkę coli na kaca.
Jess zadzwoniła po raz kolejny, jednak znowu odpowiedziała poczta głosowa. Chciała spróbować jeszcze raz, jednak usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła je i zobaczyła w nich Jake opierającego się ręką o futrynę.
– Cześć mała! – przywitał się i cmoknął Jess w policzek. – Masz ochotę na imprezę?
Blondyn wszedł do środka i rozejrzał się po salonie. Nie. Stwierdził, że tę noc spędzą u niego. Ta kanapa nie wyglądała bynajmniej zachęcająco.
Jess stała tuż za nim.
– Nigdzie dzisiaj nie idę. Dopiero wyleczyłam kaca, a poza tym nie ma Lory i nie mogę się do niej dodzwonić – odpowiedziała, zakładając ręce na piersi, podkreślając przy tym ich kształt co natychmiast przykuło uwagę Jake’a
– O daj spokój. Nie będziemy pili dużo. A Lorą opiekuje się mój braciszek – powiedział blondyn posyłając dziewczynie uwodzicielski uśmiech. – No, wskakuj w kieckę i idziemy.
Jessica ruszyła do łazienki przebrać się w sukienkę. Ubrała sukienkę bez ramiączek, która składała się w białego gorsetu i wzorzystej mini. Do tego założyła mega wysokie zamszowe szpilki.
Jake jak prawdziwy dżentelmen podał jej swoje ramię i ruszyli w stronę klubu.
Imprezę rozpoczęli od wizyty przy barze, gdzie na początek zamówili po pięćdziesiątce wódki, a potem ruszyli na parkiet. Na początku Jessica tańczyła seksownie ale z pewnym dystansem, lecz po kilku głębszych hamulce puściły. Blondynka poruszała zmysłowo biodrami co rusz ocierając się o Jake. Gdy straciła ochotę na taniec usiedli przy wolnym stoliku, gdzieś w kącie sali. Blondyn przysunął się do Jessici. Szeptał jej na ucho komplementu i muskał swoją dłonią jej nadgarstek.
– Podobasz mi się – szepnął cicho wprost do jej ucha. Ciało Jess przeszedł dreszcz. Odwróciła głowę w jego stronę. Usta odnalazły się automatycznie. – Chodźmy do mnie – szepnął ponownie, po czym powrócił do całowania jej. Jego usta przesunęły się na jej szyję.
Doprowadzał Jessicę do szaleństwa. Dobrze wiedział jak pogrywać w dziewczynami. Jess wstała i pociągnęła Jake w stronę wyjścia. Nie była pijana, była w pełni świadoma, wiedziała, że nie powinna tego robić. Wiedziała, że będzie jeszcze żałować tej decyzji. Ale czy wakacje nie są od tego, żeby trochę zaszaleć?
Szli w stronę domu Jake. Co chwilę zatrzymywali się by się całować. Gdy dotarli w do drzwi, Jessica zdjęła szpilki, by nie obudzić reszty. Jessica zachichotała a Jake pokazał jej palcem, że ma być cicho. Droga do sypialni Jake wydawała się być nieskończona. Gdy tylko do niej dotarli blondyn oparł dziewczynę o drzwi i zaczął zachłannie całować. Jess nie była obojętna i oddawała pocałunki równie żarliwie. Odnalezienie drogi do łóżka nie zajęło im dużo czasu…

***

Przepraszam, że trwało to tak długo. Chciałam wstawić ten rozdział jeszcze w zeszłym roku, ale moja mama popsuła laptopa i musiałam go kończyć na niewygodnym netbooku, a do tego nie miałam internetu przez okres świąteczny z przyczyn technicznych. Za to w ramach rekompensaty napisałam dłuższy rozdział. Mam nadzieję, że będzie się podobał. Zachęcam do napisania opinii na jego temat.
Nie wiem kiedy następny, bo niedługo sesja i muszę rozpocząć naukę. Nie mogę przecież oblać prawa rzymskiego ani historii doktryn polityczno-prawnych, bo to wstyd! ;D



Rozwala mnie ten obrazek! :D "To moglibyśmy być my, ale ty nie robisz tuńczyka na białym chlebie, bez skórki." xd

















Ach, prawie zapomniałam!
Zostałam nominowana do Liebster Award przez Panna Martadela. Ogromnie dziękuję za nominację, to bardzo miłe.

"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


1. Przedstaw się, i opisz w trzech słowach.
Nazywam się Agata, mam już prawie 20 lat, studiuję Prawo. Jestem nieśmiała (w kontaktach z obcymi), skryta i ambitna.
2. Skąd czerpiesz pomysły na swoje opowiadania?
Pomysły czerpię z mojej głowy, inspiruję się także książkami oraz innymi opowiadaniami.  Inspiruje mnie również muzyka, a także filmy (chociażby Szybcy i wściekli) ;)
3. Jaka muzyka inspiruje Cię do pisania?
Każda, która wpadnie mi w ucho. Rap (Solar & Białas - Olejmy jutro, czyli główna inspiracja, która pchnęła mnie do pisania tego opowiadania), ale ostatnio inspirowała mnie na przykład piosenka "Śpij, kochany śpij" w wykonaniu Kayah.
4. Czy po skończonym opowiadaniu chciałabyś wydać książkę?
Powieść? Absolutnie się do tego nie nadaje, jestem zbyt cienka. Chciałabym za to wydać w przyszłości jakąś książkę naukową, związaną z prawem karnym lub rzymskim.
5. Lubisz kino? Jeśli tak to jakie :)
Bardzo ciężko znaleźć film, który mi się spodoba. Preferuję raczej "stare" filmy takie jak:" Sami swoi czy też Znachor. Szybcy i wściekli to seria, której udało się podbić moje serce.
6. Co najbardziej cenisz w opowiadaniach, które czytasz?
Najbardziej cenię poprawność i język, ważna jest też ciekawa, w miarę zwarta akcja.
7. Co sądzisz na temat FanFiction?
Myślę, że fanficki są spoko. Skoro ktoś ma pomysł i zapał żeby stworzyć coś o swoim idolu, to dlaczego nie?
8. Jakie masz zainteresowania?
Hmm....muzyka, muzyka towarzyszy mi bardzo często, nie ma praktycznie dnia, żebym nie posłuchała choć jednej piosenki. 
Lubię też śpiewać, często zdarza mi się, że nieświadomie nucę pod nosem gdy coś robię, z moją współlokatorką robimy tez wypady na karaoke.
Odkąd pokochałam "Szybkich i wściekłych" zainteresowałam się też samochodami. Oglądam Top Gear, słucham gdy ktoś mówi o samochodach, czytam na internecie albo oglądam na stronach motoryzacyjnych. Dlatego też zaraz po osiemnastych urodzinach poszłam na kurs prawa jazdy i już od roku jestem kierowcą.
 Interesuję się również prawem, dlatego poszłam na taki kierunek.
9. Napisz dlaczego prowadzisz taką tematykę bloga, a nie inną?
Miłość do "Szybkich i wściekłych". Pamiętam jak brat przyniósł od kolegi film "Za szybcy za wściekli", miałam wtedy jakieś 10 lat. Zakochałam się i tak to trwa do dzisiaj. ;)
10. Jakie lubisz zwierzęta?
Różne. ;) Lubię kotki, podobają mi się koty bengalskie. A jeśli chodzi o psy chciałabym mieć kiedyć Shih-Tzu albo Maltańczyka. Uważam też, że szopy pracze są mega słodkie.

Moje pytania:
1. Kim jesteś? ;) 
2. Kiedy zaczęłaś/zacząłeś pisać?
3. Dlaczego zaczęłaś/zacząłeś pisać?
4. Czego najbardziej nie lubisz w opowiadaniach?
5. Jaka tematyka opowiadań interesuje Cię najbardziej?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
7. Jak widzisz siebie za 10/15 lat?
8. Czy lubisz czytać książki? Czy lubisz lektury szkolne?
9. Jaką muzykę słuchasz najchętniej?
10. Jaka jest Twoja największa wada/słabość?
11. Jeśli miałabyś/miałbyś utożsamić się z postacią ksiązkową, kim byś była/był?

Nominuję:

- Autorki bloga http://jedzalbogin.blogspot.com

- Wszystkich moich czytelników, którzy jeszcze nie zostali nominowani. ;)


Pozdrawiam,
Pogonistka :)



10 komentarzy:

  1. Jezuuuu swietny kocham tego bloga! <333
    Dziekuje bardzo za nomiancje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię! ;*
      I nie ma za co na nominację. ;)

      Usuń
  2. Jeeeest! Już nie mogłam się doczekać Twojego opowoadania ! Co chwila zaglądałam na bloga, aby sprawdzić czy jest rozdział!
    Jake'a nie polubiłam już od pierwszych rozdziałów.. taki typ macho..
    Za to uwielbiam Roma i Teja! Jak w filmie zawsze się 'tyraja'
    Czekam na dalsze Twoje rozdziały ;*
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe przeczytać, że ktoś niecierpliwie czekał na efekty mojej twórczości. Mam nadzieję, że Cię nie zawiodłam i rozdział spełnił Twoje oczekiwania.
      PS. Ja też nie lubię Jake'a. ;D
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Czekałam i czekałam, aż pojawi się kolejny post z rozdziałem i się wreszcie doczekałam!
    Muszę powiedzieć, że zauważyłam kilka literówek oraz błędów językowych, ale każdemu się zdarza.
    Kurczę, podoba mi się główna bohaterka.
    Podziwiam za poczucie humoru oraz świetne dialogi.
    Genialny opis E-Brake.W pierwszym momencie jak to czytałam to bałam się, że jej nie wyjdzie i dojdzie to jakiejś katastrofy! Jednak wyszło mistrzowsko. Nawet wyobraziłam to sobie.
    Zdenerwowało mnie zachowanie Jess oraz Jake. To takie realistyczne, że nie słuchają ludzi, którzy mają rację. Aż robi się przykro z tego powodu.
    Na koniec życzę udanej sesji:D. Oczywiście czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam,
    Lilith.

    PS. Dziękuję za nominację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że doczekałaś nowego rozdziału i nie zwątpiłaś. :) Bardzo mi przykro, że są błędy, ale pisałam ten rozdział po nocach, kiedy to miałam ciszę i spokój. A wiadomo, że mózg nie funkcjonuje najlepiej w godzinach nocnych. Postaram się poprawić, gdy znajdę chwilę czasu. :)
      Nawet nie wiedziałam, że to co opisałam nazywa się "e-brake" (dziękuję za oświecenie ;* ). Mój tata określa to szybkim zawracaniu na ręcznym, co zresztą ostatnio mi zaprezentował.

      Oj, mam nadzieję, że sesja będzie udana. xd
      Jeśli chodzi o nominację, nie ma za co. ;*
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Uwielbiam serię Szybkich i Wściekłych... A blog świetny. Tło super! ^.^ Literówki to zdarzają się nawet najwybitniejszym pisarzom.... Akcja ciekawa i "szybka" . Chodzi mi o to że nie ma w kółko jednego wydarzenia jak gdzie nie gdzie są takie opowiadania w których jedno wydarzenie zajmuje kilka rozdziałów i jest to nudne. U ciebie odwrotnie -aż co raz bardziej wciągające. Tak więc.. Czekam na następny rozdział i życzę weny ! ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa na temat bloga. Jesli chodzi o wygląd, to jest to tło, które było na blogu na samym początku. Stwierdziłam, że dziewczyna na nim świetnie odzwierciedla delikatność głównej bohaterki.
      Widzę, że trafiłam w Twój gust z przyspieszeniem akcji (dlatego wpakowałam Jess i Jake'a do łóżka xd). Stwierdziłam, że czas przejść do właściwej akcji opowiadania, bo nie chcę zrobić z niego kolejnej "Mody na sukces". :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Normalnie się wkręciłam w nią. Barcelona Liberia Braga jest fenomenalna. Mam nadzieję, że jej się ułoży z blondasem, Brian 'em. Sądzę jednak, że ich związek nie będzie należeć do łatwych. Jednak mam nadzieję, iż finał będzie szczęśliwy.
    Jestem z tobą. Czekam na następny rozdział.

    Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać jak dodam twojego bloga linka na moim blogu http://lexilonwer-cr7.blogspot.com/ na stronie Polecam.

    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zapraszam do mnie.

      http://lexilonwer-cr7.blogspot.com/

      Usuń