“Emanowała namiętnością skroploną winem.
Wiem, że pachniała jak Paryż, choć nigdy tam nie byłem.”
Małpa - Paznokcie
Mia szła z koszem, w którym znajdowały się wyprane i wyprasowane ciuchy. Chłopakom udało się namówić ją by zrobiła pranie, gdyż skończyły im się czyste rzeczy. Na początku nie chciała o tym nawet słyszeć, ale Tej i Roman zrobili te swoje maślane oczka i obiecali, że w zamian będą jej usługiwali przez jeden cały dzień. Wydało się to być kuszącą propozycją, dlatego zgodziła się wykonać „brudną robotę”, ale zastrzegła, że nie dotknie ich bielizny. Poza tym i tak miała już powoli dość ciągłego leniuchowania. Takie permanentne nic nie robienie powoli zaczęło doprowadzać ją do szału. Zdążyła już ogarnąć salon, w którym walały się butelki po piwach, okruszki chipsów, a podłoga kleiła się od porozwalanych napoi. Czasem miała ochotę udusił swoich przyjaciół.
Po wejściu na piętro zapukała do drzwi Briana, jednak w pokoju panowała cisza. Blondyna nie było w środku i jego łóżko było zasłane.
Albo wstał bardzo wcześnie, albo nie spędził nocy w domu – pomyślała. Zresztą nic dziwnego, bo od jakiegoś czasu O’conner każdą wolną chwilę spędzał z Lorą. Mia była ciekawa tego, kiedy ta dwójka ogłosi, że jest parą. A była przekonana, że ta chwila nastąpi prędzej czy później.
Brunetka otworzyła szafę i ułożyła ubrania na półkach. Gdy miała wyjść, jej wzrok przykuła teczka ze znakiem FBI, leżąca na szafce nocnej. Wiedziała, że nie powinna tego robić, ale chwyciła teczkę i otworzyła ją. To co w niej zobaczyła wprawiło ją w osłupienie. Znajdowały się tam wszystkie dane Lory, zdjęcia, szczegółowe informacje o niej i jej ojcu. Mia zamknęła teczkę i ze wstrętem odłożyła ją na miejsce. Miała prawdziwy mętlik w głowie. Po pierwsze nie wierzyła, że Lora mogłaby popełnić jakiekolwiek przestępstwo, które wymagałoby interwencji agentów federalnych. Drugą sprawą było to, że Brian znowu to zrobił. Znowu pogrywał z uczuciami, żeby dokończyć śledztwo. Nie mogła uwierzyć w to, że jej przyjaciel jest takim dupkiem. To samo zrobił jej. Dokładnie pamiętała jaka czuła się zraniona, gdy Brian wyznał jej, że jest policjantem i chciał dorwać Dominica. Poczuła się cholernie wykorzystana i strasznie ciężko było jej wybaczyć O’connerowi. Przecież nie mógł zrobić tego samego Lorze.
Mia wyszła zdenerwowana z pokoju Briana. Wiedziała, że będzie musiała odbyć z tym głupim blondynem poważną rozmowę…
Jess siedziała na kanapie ubrana w za dużą koszulkę i dresowe spodenki. Wpatrywała się w telewizor, mimo że kompletnie nie była zainteresowana programem, który trwał. Od kilku dni była totalnie rozgoryczona. Powodem jej stanu psychicznego było spędzenie nocy z młodszym bratem O’connera, ale też kłótnia z Lorą. Okazało się, że jej przyjaciółka miała totalną rację. Jake przespał się z nią, by następnie nie odezwać się już ani słowem. W głębi duszy dziewczyna liczyła, że chłopak jednak nie jest aż takim dupkiem i odezwie się choć słowem. Jessica czekała na Lorę, bo chciała ja przeprosić. Jej przyjaciółka, jako ta rozsądniejsza z ich dwójki, znów miała rację. Trzeba było posłuchać jej i nie zadawać się w ogóle z takim typem jak Jake. Jednak uparta Jessica musiała postawić na swoim.
Blondynka spojrzała na zegarek. Lora skończyła już pracę więc lada moment powinna wrócić. Od kilku dni, mimo że mieszkały pod jednym dachem, brunetka była praktycznie nieosiągalna, gdyż była albo pracowała, albo spędzała czas z O’connerem. Przynajmniej jedna z nich była radosna.
Jessica usłyszała dźwięk zatrzaskujących się drzwi. Lora weszła do domu niczym burza i pognała do swojego pokoju. Blondynka wstała z kanapy i ruszyła w stronę sypialni przyjaciółki. Gdy otworzyła drzwi, jej przyjaciółka stała przed szafą, szukając ubrań na zmianę.
– Możemy pogadać? – zapytała Jess, stojąc niepewnie w drzwiach.
– Jasne! – Lora rozpromieniła się, gdyż jej przyjaciółka w końcu chciała z nią porozmawiać. Po ich ostatniej rozmowie zapanowały między nimi ciche dni. Brunetka nie mogła już dłużej znieść tego, że najlepsza przyjaciółka nie chce z nią rozmawiać.
Jessica weszła do środka i usiadła ze spuszczoną głową na brzegu łóżka.
– Miałaś rację – oznajmiła cicho i uniosła głowę spoglądając smutno na przyjaciółkę.
Na twarzy Lory odmalowało się zmartwienie. Wiedziała już o co chodzi. Natychmiast usiadła obok przyjaciółki i przytuliła do siebie.
– Tak mi przykro – powiedziała zbolałym głosem. Było jej strasznie przykro, że jej przyjaciółka jest smutna. Mimo że ostrzegała Jess przed Jakiem, to nie miała zamiaru mówić jej „a nie mówiłam” ani „ masz nauczkę”. Wymówki nigdy nikomu nie pomogły, dlatego zarzucanie przyjaciółki zarzutami nie miałoby najmniejszego sensu.
– Przepraszam, że ciebie nie posłuchałam. Przysięgam, że od dzisiaj będę się ciebie zawsze słuchać - zadeklarowała Jessica, składając ręce jak do przysięgi.
– Nie musisz, kochana – brunetka roześmiała się, słysząc słowa przyjaciółki, po czym dodała stukając palcem w skroń: – Ważne tylko, żebyś nie pozwalała siebie ranić, bo jesteś wiele warta.
– Obiecuję – uśmiechnęła i przytuliła Lorę z wdzięcznością. Kochała przyjaciółkę właśnie za to, że nie gniewała się na nią i potrafiła poprawić jej nastrój jednym zdaniem.
Jessica szybko oderwała się od Lory i ruszyła w stronę szafy. Zawzięcie zaczęła przeglądać ubrania i po chwili wybrała zestaw.
– To na pewno się spodoba Brianowi – podała ubrania przyjaciółce, puszczając przy tym oczko.
Lora wesoło przewróciła oczami i ruszyła w stronę łazienki.
Brian wszedł do domu uśmiechając się do siebie. Od kilku dni chodził z głową w chmurach. Był szczęśliwy jak nigdy, gdyż ostatnio zbliżyli się do siebie z Lorą. Spotykali się codziennie, spędzając romantyczne chwile tylko we dwoje. Zjedzenie wspólnie kolacji czy długi, wieczorny spacer było dla nich dużo ważniejszym i przyjemniejszym zajęciem niż szalone imprezy. O’conner zupełnie przestał myśleć o tym po co właściwie przyjechał na Bahamy, ani o tym, że prawda kiedyś wyjdzie na jaw. Cieszył się tym co jest tu i teraz. Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego jak bardzo krótkie nogi może mieć kłamstwo...
Blondyn poszedł na górę, by przygotować się do randki z Barceloną. Ubrał czarną, aksamitna koszulę, której rękawy podwinął do łokci i jeansy. Gdy zszedł na dół zobaczył swoich przyjaciół w salonie, którzy rozpoczynali popijawę. Brian pokręcił głową. Przecież jak tak dalej pójdzie, to na koniec wakacji będą potrzebowali przeszczepu wątroby.
– O, blondasek wystroił się na randkę! – krzyknął Roman, który zauważył Briana. – Szczęściara z tej Lory, że wyrwała takie ciacho. - dodał, szczerząc się cwaniacko.
– Raczej nieszczęśnica – wtrąciła Mia, patrząc wymownie na O’connera. – Jesteś beznadziejny O’conner.
Brian potarł nerwowo skronie.
– Grzebałaś w moich rzeczach? – zapytał niespokojnie.
– Nie musiałam, twoja teczka leżała na wierzchu – odpowiedziała. – Mam nadzieję, że wiesz co robisz.
Wszyscy patrzeli na Mię i Briana ze zdziwieniem, ale i z zaciekawieniem.
– Dobra, chwileczkę – powiedział Tej, unosząc ręce do góry. – Może ktoś powiedzieć o co chodzi?
Mia spojrzała znacząco na Briana, który usiadł zgaszony na fotelu i schował głowę w dłoniach.
– To może ja wam opowiem – Do rozmowy dołączył Jake, który wydawał się mieć niezłą zabawę. Wstał, poszedł na środek salonu i zaczął mówić: – Otóż, mój braciszek dostał urlop, ale pod warunkiem, że wykona drobne zadanie dla FBI. Jednak jego cel okazał się nie tylko drobny, ale i ładny. Chyba łatwo się domyślić, że mówię tutaj o Barcelonie, która jak się okazuje jest córką przestępcy. Brian stwierdził, że najlepszym sposobem na inwigilowanie laski, to poderwanie jej i w ten sposób zaliczy śledztwo i wakacyjny romans za jednym zamachem – zakończył opowieść, po czym dodał łapiąc się teatralnie za serce: – A wy mówicie, że to ja jestem dupkiem.
Jake roześmiał się, po czym wyszedł z salonu biorąc łyka piwa z butelki.
Wszyscy siedzieli zszokowani, po tym co usłyszeli od Jake’a. Nie spodziewali się, że O’conner okaże się takim idiotą.
– No to wiecie już wszystko. – O’conner był zdenerwowany. Wstał i szybkim krokiem wyszedł z domu zostawiając przyjaciół, którzy w dalszym ciągu ogarniali sytuację. Nie chciał być z nimi dłużej w jednym pomieszczeniu, bo wiedział, że za kilku sekund rozpętałby się na niego zmasowany atak, któremu by nie podołał. W tym momencie nienawidził siebie za swoje kłamstwa.
Stanął przed drzwiami Lory. Zapukał delikatnie, a po chwili w drzwiach pojawiła się brunetka. Gdy tylko ją zobaczył, stał się spokojny, a na jego ustach pojawił się uśmiech. Była lekiem na wszystkie jego troski i zmartwienia. Pocałował ją na powitanie delikatnie, ale trochę desperacko, jakby była jego ostatnią deską ratunku. Gdy przerwali pocałunek, Brian złapał dłoń dziewczyny po czym ruszyli na randkę.
Szli w milczeniu jedną z uliczek. Jak centrum Nassau tętniło życie. Ulicę oświetlały neony i świecące szyldy barów, restauracji, a także klubów. Przy stolikach stojących na dworzu siedziało dużo ludzi, przez co panował gwar. Po drodze Brian i Lora mijali wiele zakochanych par, którzy wybrali się na romantyczne spacery, czy też grupy znajomych szukających jakiejś dobrej imprezy. Bracelona zauważyła, że O’conner jest nieco przygaszony, jednak nie pytała o nic. Wiedziała, że jeśli będzie chciał sam jej powie.
W pewnym momencie Brian dotarli do lokalu, w którym odbywał się dancing. Na parkiecie tańczyli młodzi ludzie jak i zarówno starsze pary. Blondyn dostrzegł zachwycony wzrok Lory. Pociągnął ją za rękę i już po chwili znajdowali się na parkiecie. Akurat z głośników popłynęła wolna piosenka.
Oh, my love, my darling,
I've hungered for your touch
a long, lonely time.
Brian przygarnął Lorę do siebie. Jedną dłoń położył na jej talii, zaś drugą chwycił jej dłoń. Powoli zaczęli kołysać się w rytm muzyki. Ich ruchy były delikatne i zmysłowe.
And time goes by so slowly
and time can do so much,
are you still mine?
Brian zatopił się w brązowych oczach dziewczyny, podziwiał jej usta, na których widniał uśmiech. Czuł się wyjątkowo, gdy na jej twarzy widniał uśmiech, bo wiedział, że jest dzięki niemu szczęśliwa.
I need your love,
I need your love,
God speed your love to me.
To było najważniejsze. Najważniejsze dla niego było szczęście Lory. I tylko to się liczyło…
Jessica siedziała przed telewizorem i z zapartym tchem oglądała jakąś podrzędną komedię romantyczną, obżerając się przy tym wszelkimi słodyczami jakie udało jej się znaleźć w kuchni. Nie wychodziła nigdzie prze cały dzień, dlatego wyglądała jak czupiradło. W pewnym momencie oglądanie przerwał jej dzwonek do drzwi. Nie spodziewała się nikogo o tej godzinie. Jakież było jej zdziwienie, gdy ujrzała Jake’a, opierającego się o framugę. W sumie powinna zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale wyglądał tak niesamowicie nieziemsko, że nie była w stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu. Jake wszedł do środka i zamknął drzwi na klucz. Bez ceregieli przycisnął blondynkę do ściany i pocałował pożądliwie. Jess nie potrafiła go odepchnąć. Powoli przemieszczali się w stronę salonu, gdy już się w nim znaleźli opadli na kanapę…
Jess leżała na kanapie okryta jedynie kołdrą, Jake leżał za nią, oplatając ją ręką w pasie. Co chwila muskał jej ucho i kark.
– Dlaczego się nie odzywałeś? – zapytała z wyrzutem.
Jake zaśmiał się cicho.
– Nigdy nie dzwonię po seksie – powiedział, po czym pocałował ją w kark po raz kolejny. – Dzwonię jedynie przed.
Jess nie pytała o nic więcej. Chyba wolała nie wiedzieć w co się pakuje.
Gdy blondynka usnęła Jake wymknął się po cichu. Nie miał pojęcia czemu poszedł do Jessici. Zwykle jego zdobycze były tylko jednorazowymi przygodami. Jess też miała być tylko jednorazówką. Jednak w tej dziewczynie było takiego, że chciał do niej wracać. Nie miał tylko pojęcia co takiego...
Lora i Brian wracali do domu zmęczeni, ale szczęśliwi. Przetańczyli razem całą noc. Barcelona szła na bosaka tuląc głowę do ramienia Briana. Blondyn zaś trzymał w jednej ręce szpilki dziewczyny, a druga tulił do siebie. Na twarzy brunetki malowała rozmarzenie i błogość. Lora ruszyła kilka kroków do przodu po czym odwróciła się do Briana zmuszając go do zatrzymania się. Stanęła na palcach i musnęła jego usta, po czym odbiegła od niego kawałek dalej i śmiejąc się wesoło okręciła wokół własnej osi. Brian złapał ją i zanim wrócili do domów pocałował po raz kolejny…
*****
![]() |
| Tak wyglądam za kółkiem xd |
A oto kolejny rozdział! :) Chciałam go dodać wcześniej, jako prezent na Walentynki (taa.. walentynki xd), ale nie pykło i jest dopiero teraz..
Głównym czynnikiem było to, że w piątek miałam egzamin, zaraz po nim wracałam do domu z milionem przesiadek po pociągach i autobusach (podróż się wydłużyła, bo pojebały mi się autobusy i trochę pobłądziłam po przystankach xdd), a potem jeszcze był alko piątek zwany też elo melo.. ;D
No ale pochwalę się, że sesja zaliczona i to w dodatku wszystko za pierwszym podejściem! ;) Dwa egzaminy zdałam w terminie zerowym, a resztę normalnie w sesji. Dzięki temu mam tydzień wolnego. Uff... :D
Co do tego rozdziału, to nie jestem z niego specjalnie zadowolona, gdyż wyszło nie po mojej myśli... Trochę odbiega od tego, co miałam w głowie. Chciałam zrobić trochę dłuższy, ale ze względu, że jestem troszkę zmęczona stwierdziłam, że ten będzie krótszy, ale za to kolejny postaram się dodać w przeciągu 1-2 tygodni. Mam nadzieję, że taki układ pasuje. :)
Głównym czynnikiem było to, że w piątek miałam egzamin, zaraz po nim wracałam do domu z milionem przesiadek po pociągach i autobusach (podróż się wydłużyła, bo pojebały mi się autobusy i trochę pobłądziłam po przystankach xdd), a potem jeszcze był alko piątek zwany też elo melo.. ;D
No ale pochwalę się, że sesja zaliczona i to w dodatku wszystko za pierwszym podejściem! ;) Dwa egzaminy zdałam w terminie zerowym, a resztę normalnie w sesji. Dzięki temu mam tydzień wolnego. Uff... :D
Co do tego rozdziału, to nie jestem z niego specjalnie zadowolona, gdyż wyszło nie po mojej myśli... Trochę odbiega od tego, co miałam w głowie. Chciałam zrobić trochę dłuższy, ale ze względu, że jestem troszkę zmęczona stwierdziłam, że ten będzie krótszy, ale za to kolejny postaram się dodać w przeciągu 1-2 tygodni. Mam nadzieję, że taki układ pasuje. :)
Chciałam Was przeprosić za takie długie odstępy między rozdziałami, ale mam już postanowienie poprawy. Mam nadzieję, że się uda. ;)
A teraz ręka w górę kto czeka na premierę "Szybkich i wściekłych 7"! :D Jaaaa!
Pozdrawiam!
Pogonistka

O Jezu!!! Swietny rozdzial :D oni sa tacy uroczy, ale Brian musi jej w koncu powiedziwc o FBI. Mia jak zwykle na posterunku pilnuje kazdego hah Czekam na next i weny zycze! :*
OdpowiedzUsuńDziękuję! ;)
UsuńCieszę się, że rozdział się podoba. W końcu Lora się dowie o FBI...ale czy od Briana? Tego jeszcze sama nie wiem xd
Mia musi pilnować, jakby nie pilnowała to byłby koniec świata! ;D
O kurde! O kurde! I jeszcze raz kurde! Nareszcie jest nowy rozdział! Jestem pod ogromnym wrażeniem sytuacji jaka się narobiła. Ciekawe czy Brian powie prawdę. Lora zasługuje na nią. Czekam na next, bo tak ciekawość mnie zżera, że szok.
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział?
Ps. Zapraszam ponownie: http://lexilonwer-cr7.blogspot.com/
Dziękuję za opinię. ;) Cieszę się, że rozdział Ciebie zaciekawił. Co do tej prawdy jeszcze zastanowię się w jaki sposób dowie się Lora. Jak już mówiłam postaram się dodać rozdział jak najszybciej ze względu na to, że ten jest króciutki. :)
UsuńPozdrawiam! :)
O jejku! Rodział naprawdę świetny, i już miałam wcześniej wspomnieć, że Barcelona to bardzo oryginalne imię! :D
OdpowiedzUsuńTej i Rom bez zmian, identyczni jak w filmie!
Proszę poinformuj mnie koniecznie kiedy tylko dodasz kolejny rozdział ! :*
Pozdrawiam!
Dziękuję za opinię! ;*
UsuńW Teju i Romie zakochałam się gdy tylko ich zobaczyłam w Za szybcy za wściekli <3
Oczywiście poinformuję Ciebie o nowym rozdziale i przepraszam, że tego nie zrobiłam. ;)
Również pozdrawiam! :)