“Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty.”Michaił Bułhakow "Mistrz i Malgorzata"
Jessica
powoli uchyliła powieki. Było jej niedobrze, a głowa bolała niemiłosiernie. Na
początku nie wiedziała gdzie się znajduje, ale po chwili dotarło do niej, że
jest u Lory, na Bahamach. Rozejrzała się po salonie. Na podłodze spali Lora i
Brian. Lora opierała głowę o jego ramię, a blondyn objął ją rękami wokół pasa.
Jessica może i rozczuliłaby się nad tym słodkim widokiem, ale nie pozwoliły jej
na to mdłości. Ostrożnie wstała w łóżka, ale niechcący kopnęła w szafkę, robiąc
przy tym niemały hałas. Lora i Brian natychmiast się obudzili i wstali z podłogi.
Brunetka spojrzała na zmarnowaną przyjaciółkę i zachichotała pod nosem.
–
Hej, Jess! Może drinka?! – krzyknęła w stronę blondynki.
Jessica
skrzywiła się, gdyż ból głowy nasilił się jeszcze bardziej. Spojrzała na
przyjaciółkę wzrokiem bazyliszka i kontynuowała wyprawę w stronę łazienki. To
niesamowite ile wysiłku wymaga przebieranie nogami, gdy człowiek cierpli
katusze przez kaca. Lora roześmiała i ruszyła do kuchni.
–
Jesteś okropna – zaśmiał się Brian, siadając przy kuchennym stole i kręcąc
głową.
Brian
wszedł do domu. Rozejrzał się po pokojach. Wszędzie było pusto, jedynie w
salonie bidna Mia uwijała się ze sprzątaniem pustych butelek. Pewnie po
powrocie do domu zrobili sobie jeszcze after party. O’conner przywitał się z
przyjaciółką, która tylko spojrzała na niego dziwnie. Blondyn roześmiał się
tylko. Zapewne dopiero teraz dotarło do niej, że nie spędził nocy w domu.
Odwrócił się i ruszył na piętro, żeby się odświeżyć pod prysznicem i ubrać
czyste ciuchy. Po drodze wszedł do pokoju Jake, który leżał skacowany na łóżku.
–
Wiem co wczoraj kombinowałeś – zaczął bez ogródek Brian. Młodszy brat pojrzał
tylko na niego bez sił i z powrotem opadł na poduszki. – Chciałeś przelecieć
Jessicę! – krzyknął wkurzony.
–
No i? – Jake nie był ani trochę poruszony tonem brata. – Chciałem ją
przelecieć, a ona chciała zostać przelecona, więc nie widzę problemu. Gdybyś mi
nie przeszkadzał wszystko byłoby spoko.
–
Spoko?! Stary, ona jest najlepszą przyjaciółką Lory. Wszystko byś spierdolił!
Pomyśl czasem mózgiem, a nie rozporkiem!
–
Kto jak kto, ale ty nie powinieneś pouczać mnie w sprawach moralności – Jake
wstał z łóżka i wszedł do łazienki zatrzaskując za sobą drzwi.
Brian
uderzył ręką w futrynę. Młodszy brat potrafił wyprowadzić go z równowagi. Był
cholernym lowelasem i erotomanem. Gdy tylko widział dziewczynę w mini, krew
przestawała mu dopływać do mózgu. Zresztą Jake często powtarzał swoje życiowe
motto, że nie można być wybrednym i trzeba brać wszystko co się rusza. Tyle, że
w tym wypadku jego zachowanie mogło mieć tragiczne skutki. Przecież gdyby Jake
zaliczył i porzucił Jessicę, jak to ma w zwyczaju z innymi dziewczynami, Lora,
nie mogąc wybaczyć krzywdy najlepszej przyjaciółki nie odezwałaby się ani do
Jake ani do Briana, gdyż jest jego bratem. Poza tym Jessica wydaje się być miłą
dziewczyną, która nie zasługuje na takie potraktowanie przez tego dupka,
zresztą Lora nie zadawałby się z byle kim.
Brian
wszedł do swojego pokoju i ściągnął
koszulkę. Ruszył prosto w stronę łazienki, ściągając po drodze resztę ubrań.
Stanął pod prysznicem i odkręcił zimna wodę. Na początku chłód wydawał się
nieprzyjemny, ale po chwili przyzwyczaił się do niego. Lodowata woda,
spływająca po jego ciele sprawiała, że opuszczało go całe napięcie. Mięśnie
stały się rozluźnione. Blondyn oparł się rękoma i ścianę wkładając pod strumień
głowę. Po kilku minutach usłyszał dzwonek telefonu. Szybko zakręcił kurki i
chwycił za ręcznik, który oplótł wokół bioder. Chwycił telefon, który leżał na
szafce nocnej i spojrzał na wyświetlacz. To Bilkins. Nie zastanawiając się ani
trochę wcisnął czerwoną słuchawkę…
–
Nie ma to jak opalanko na jachcie! – pisnęła wesoło Jessica. Korzystając z
tego, że jest na wakacjach wykorzystała swoje fundusze na wynajęcie jachtu.
Oczywiście namówiła Lorę by zaprosiła swoich znajomych na mini imprezkę na
jachcie. Dziewczyna nie była przekonana do pomysłu blondynki, ale wykonała
polecenie przyjaciółki, a jej znajomi chętnie przyjęli zaproszenie. Tak więc
teraz Jessica, Lora i Mia rozkładały ręczniki na dziobie jachtu by rozpocząć opalanie.
Letty zrezygnowała z towarzystwa dziewczyn i dołączyła do mężczyzn, którzy
szykowali sprzęt do nurkowania wygłupiając się przy tym jak zwykle.
Dochodziła
godzina 15, więc słońce nie grzało już tak mocno jak w południe, mimo że
znajdowało się jeszcze wysoko. Jesssica i Mia ubrane w bikini leżały plackiem,
zaś Lora zrezygnowała z eksponowania ciała na słońcu i okryła się jasno różowym
pareo, wiążąc go tak, że wyglądało jak sukienka.
Lora,
siedząc przy burcie, obserwowała Jessicę, która co chwila kątem oka spoglądała
na Jake’a. Cała Jess! Poucza ją, aby była ostrożna jeśli chodzi o Briana, a
sama ma chrapkę na jego młodszego brata. Lora lekko głową. To nie wyjdzie na
dobre na Jess. Zdążyła poznać Jake’a. Jako przyjaciel był dobry, ale jako
chłopak beznadziejny. Wiedziała dobrze, że to ten typ podrywacza, przed którym
należy uciekać gdzie pieprz rośnie. Lora stwierdziła, że będzie musiała
porozmawiać z przyjaciółką, gdy tylko wrócą do domu. Jaka szkoda, że nie
zrobiła tego już rano!
Jej
rozmyślania przerwał Tej, który zostawił chłopaków i usiadł obok niej:
–
Cześć piękna! – powiedział posyłając przy tym dziewczynie szarmancki uśmiech.
Lora spojrzała na Teja i śmiejąc się pokręciła głową. Stanowczo zbyt dużo czasu
spędzał z Romanem. – Gadaliśmy z chłopakami i stwierdziliśmy, że jutro
moglibyśmy wziąć się za naprawę twojego samochodu.
–
Naprawdę? Byłoby świetnie – stwierdziła dziewczyna.
–
Dwa dni roboty i będzie śmigać jak rakieta – usłyszała Lora za plecami.
Odwróciła się i zobaczyła O’connera. Stał za nią bez koszulki. Dopiero co
wyszedł z wody, gdyż jego włosy były mokre. Po jego umięśnionym opalonym torsie
spływały kropelki wody. Wyglądał
nieziemsko. Lora poczuła dziwny uścisk w brzuchu, po czym szybko odwróciła głowę
w stronę Teja. Miała nadzieję, że nikt nie zauważył jej speszenia. Czuła się
idiotycznie, gdyż nigdy wcześniej nie reagowała tak na widok mężczyzny bez
koszulki.
–
No to ustalone, niech jutro któryś wpadnie po samochód – powiedziała, patrząc
na Teja.
Następnego
dnia Lora wstała trochę później niż zazwyczaj, gdyż wróciły wraz z Jessicą do
domu dopiero przed północą. Dziewczyna zrobiła śniadanie i obudziła
przyjaciółkę.
–
To świętokradztwo budzić mnie tak wcześnie! – Narzekała Jessika człapiąc w
stronę kuchni. Miała na sobie różową pidżamę składającą się z bluzki na ramiączkach
i krótkich spodenek. Nie wyglądała na zadowoloną, że Lora ją obudziła, mimo że
była już prawie jedenasta. Humor jednak zmienił się gdy tylko weszła do kuchni.
- Jakie pyszności! – krzyknęła patrząc z zachwytem na stół, na którym stały naleśniki
z owocami i koktajl w kiwi. W ekspresowym tempie znalazła się przy Lorze i dała
jej buziaka w policzek, po czym usiadła do stołu i natychmiast zabrała się do
konsumowania śniadania.
Barcelona
usiadła naprzeciw Jessici i uważnie jej się przyjrzała.
–
Jess, widzę co się dzieje i muszę ci powiedzieć, że Jake nie jest najlepszym kandydatem,
by się z nim spotykać – stwierdziła Lora. Jess spojrzała na przyjaciółkę, przeżuwając
powoli naleśnika.
–
A skąd ci przyszło do głowy, że ja chcę się z nim spotykać? – odpowiedziała a
właściwie zapytała z pretensją.
–
Obserwowałam cię wczoraj i widziałam jak na niego spoglądasz – powiedziała
brunetka. – Zdążyłam poznać Jake odkąd jestem na Bahamach i wiem, że jest w
porządku jako przyjaciel, ale jako facet traktuje dziewczyny okropnie.
Jessica
założyła ręce na piersi i prychnęła jedynie gniewnie.
–
Jess, po prostu, tak jak ty martwisz się o mnie, tak ja martwię się o ciebie. –
Lora widząc minę przyjaciółki starała się załagodzić jakoś sytuację. Jess z
chukiem rzuciła sztućce
–
A może nie chcesz żebym kręciła z Jakiem, bo sama masz na niego ochotę co? –
zapytała jadowicie Jess. – Zajmij się lepiej swoimi sprawami, a do mnie się nie
wtrącaj! – dodała wychodząc z kuchni.
Lora
ukryła twarz w dłoniach. Miała ochotę się rozpłakać. Nigdy nie kłóciła się z
Jessicą. Nie miała pojęcia co się właściwie stało, ze blondynka tak żywiołowo
zareagowała.
Przemyślenia
przerwał jej dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Tej przyszedł po samochód.
Lora wręczyła kluczyki i poprosiła chłopaka by podrzucił ją do baru. Stwierdziła,
że najlepiej będzie gdy pójdzie do pracy i pozwoli Jessice ochłonąć.
Brunetka
weszła do baru. Za ladą stała jej szefowa, która robiła porządki.
–
Dzień dobry! – przywitała się Lora.
–
Ach dzień dobry, a co ty tutaj robisz? – Pani Maria była wyraźnie zdziwiona
obecnością brunetki. – Przecież dzisiaj masz na po południe.
–
Stwierdziłam, że przyjdę wcześniej i trochę pani pomogę – powiedziała Lora
uśmiechając się przekonująco, chwyciła karton z alkoholami i zaczęła układać
butelki na półce. Jej szefowa jednak nie była głupia i wiedziała, że coś nie
gra, dlatego spojrzała na nią podejrzliwie. Nie dało jej się oszukać, dlatego
brunetka zdecydowała się powiedzieć prawdę. – No dobrze, pokłóciłam się trochę
z Jessicą i chyba najlepiej będzie jak od siebie odpoczniemy, mimo że jest
tutaj dopiero trzeci dzień.
–
Oj, wiem, że Jessica potrafi być uparta jak oślica, ale na pewno się pogodzicie
– pani Maria podeszła do brunetki i przytuliła ją. Od tej kobiety emanowała
niesamowita energią. Każdego traktowała życzliwie. Dla Lory przez ten krótki
czas stała się bardzo bliską osobą. – No koniec tych czułości - zaśmiała się kobieta i wzięła się wraz z Lorą
do pracy.
Gdy
Barcelona skończyła pracę chciała wrócić do siebie, jednak zmieniła kierunek i
ruszyła w stronę warsztatu, w którym mieli być Brian i Tej. Po kilkunastu
minutach była na miejscu. Z daleka widziała Briana i Teja majsterkujących przy
jej samochodzie. Romana i Dominica nie było. Pewnie wrócili do domu, bo było
już dość późno. Brian leżał pod samochodem, zaś Tej ślęczał pod maską.. Gdy
podeszła bliżej jej uszu dobiegła ich konwersacja:
–
Mówię ci baranie, że trzeba wyjąć te półośki! - Brian krzyczał na Teja.
–
Wcale nie! Dam radę bez tego – Tej upierał się przy swoim.
–
To radź sobie sam! – Brian wysunął się spod samochodu, trzymając w ręku jakieś
części od auta. Był zły na Teja, który nie miał racji, a mimo to sprzeczał się
z nim.
Lora
podeszła do nich bliżej i obserwowała ich pracę. Tym razem to Tej znajdował się
pod samochodem. Chłopacy co chwilę wymieniali uwagi, których dziewczyna
kompletnie nie rozumiała. W końcu Tej wydał z siebie triumfujący okrzyk.
–
Jest – powiedział i podniósł się z
ziemi.
–
To teraz zamocuj półosie – powiedział Brian zwycięsko, po czym podał kumplowi
części, które wcześniej trzymał w rękach. Murzyn spojrzał na niego niczym
dziecko, któremu właśnie ktoś oznajmił, że Mikołaj nie istnieje. – Mówiłem, że
trzeba je wyjąć.
Tej
zrobił obrażoną minę i wrócił do naprawy samochodu, a Brian podszedł do Lory,
która siedziała z boku na wysokim stołku i przyglądała się pracy chłopaków.
–
Przyszłaś się poduczyć jak naprawić samochód, czy skontrolować pracę
najlepszych mechaników na świecie? – zapytał, uśmiechając się szarmancko.
–
I to, i to – odpowiedziała tłumiąc śmiech. – Widzę, że jesteście profesjonalną
ekipą.
Brian
roześmiał się na to stwierdzenie. Kłótnie były naturalne, gdy grzebał w
samochodach razem z Tejem czy też Romanem. Każdy z nich był samozwańczym specem
w zakresie mechaniki samochodowej, co prowadziło do sprzeczek. Mimo to jako
mechanicy byli dobrze zgrani.
Po
chwili Tej po raz kolejny wygrzebał się spod Golfa lecz tym razem z
naburmuszoną miną. Nie spodobało mu się, że tym razem to O’conner miał rację.
–
Sprzęgło zrobione – oznajmił Lorze. -
Mam nadzieję, że nie spalisz go za szybko. Wymieniliśmy też pasek
rozrządu, bo był już na wykończeniu. Jeszcze trochę i by pękł, a wtedy byłoby
po silniku.
–
Ogólnie mówiąc silnik jest już prawie gotów, jutro dokończymy niektóre rzeczy –
dodał Brian. – Będziesz miała Lamborghini.
Brian
i Tej skończyli pracę na dziś. Ruszyli razem z Lorą odprowadzając ją pod sam
dom. Brian zaproponował jej by towarzyszyła im jutro w garażu. Zdziwił się, gdy
brunetka się zgodziła, bo szczerze mówiąc prócz Letty i Mii nie znał żadnej
dziewczyny, która chciałaby spędzić choć minutę w warsztacie. Ta dziewczyna
coraz bardziej go zaskakiwała…
Było
po siódmej. Lora weszła do salonu, gdzie spała Jessica. Blondynka wróciła do
domu dopiero nad ranem i była nietrzeźwa. Lora była na nią zła, bo nie mogła
spać zamartwiając się o przyjaciółkę, która w tym czasie najwyraźniej świetnie
się bawiła. Dziewczyna cicho przeszła do kuchni przygotować śniadanie, po czym
cicho wyszła z domu. Jako, że miała dziś pomagać. Ubrała dżinsowe szorty, biały
top i trampki w tym samym kolorze. Na wierzch założyła sweterek, bo było
wcześnie i na dworze nie było jeszcze za ciepło. Umówiła się z chłopakami, że
spotkają się w garażu. Okazało się, że w warsztacie jest tylko Brian, który właśnie
nachylał się akurat nad silnikiem, jedną ręką trzymając maskę.
–
Hej! – krzyknęła na przywitanie. To jednak nie było dobrym pomysłem, gdyż O’conner,
przestraszony hałasem, puścił maskę, która spadła prosto na jego głowę. Lora
wystraszona podbiegła do blondyna. – O Boże! Nic ci nie jest? Pokaż głowę – powiedziała.
Zabrała rękę Briana i sprawdziła miejsce, w które się uderzył. Na szczęście nie
było żadnej rany.
–
Zginę kiedyś przez ciebie – zażartował mimo bólu malującego się na jego twarzy.
–
Przepraszam – szepnęła Lora, bo nagle zdała sobie sprawę z tego jak blisko
Briana się teraz znajduje. Jej twarz znajdowała się zaledwie kilkanaście
centymetrów od jego twarzy, usta nie daleko ust. Blondyn również był świadom
tej bliskości. Oboje zamarli. Ich usta powoli zbliżały się do siebie…
–
No siema mordeczki! – Do garażu, niczym burza, wpadł Roman. Brian i Lora
natychmiast od siebie odskoczyli. – A co
tu się dzieje?! – spojrzał na nich podejrzliwie.
–
Zmagamy się z atakującą maską samochodową – odpowiedziała poważnym tonem Lora.
–
No… - potwierdził Brian równie poważnie. – A gdzie Dom i Tej?
–
Weszli po drodze do monopolowego. Dominic stwierdził, że musi sobie umilić
pracę Coroną, a Tej pewnie też coś będzie popijał.
Po
kilku minutach dołączyli do nich Toretto i Parker uzbrojeni w siatki z piwem. Brian
pokręcił głową śmiejąc się pod nosem. Rozpoczęli pracę. Zadaniem Lory było
podawanie chłopakom odpowiednich kluczy i narzędzi. Na początku trochę się w
tym gubiła, ale później bez problemu zaczęła rozpoznawać poszczególne
narzędzia. Chłopacy obowiązkowo musieli się sprzeczać o wszystkie błahostki i
byli niezadowoleni, gdy okazało się, że nie mieli racji. Ich kłótnie
doprowadzały Lorę do śmiechu. Czas mijał szybko, a dzięki współpracy samochód
szybko został zreperowany. Chłopaki poszli do domu, a Brian z Lorą zostali żeby
wypróbować maszynę. O’conner, jak prawdziwy dżentelmen otworzył Barcelonie
drzwi. Gdy dziewczyna zajęła miejsce pasażera, sam zajął miejsce za kierownicą.
Blondyn odpalił silnik, który brzmiał teraz całkiem inaczej. Powoli wyjechał z
warsztatu. Razem z Tejem założyli nowe koła. Wybrali niskoprofilowe alufelgi, o
większej średnicy 18 cali, stwierdzili też że warto zwiększyć przyczepność
samochodu, dlatego wybrali szerokie felgi. Wpłynęło to na korzyść, na zewnętrzny
wygląd Golfa, który na nowych kołach wyglądał nieziemsko. Wymienili też turbiny,
dzięki czemu samochód miał większe przyspieszenie. Lora przekonała się o tym na
własnej skórze, gdy wyjechali za miasto i Brian wcisnął pedał gazu i zwiększył
bieg na wyższy. Pędzili teraz po szosie, wchodzili w zakręty bokiem. Dojechali
na stare lotnisko, gdzie Brian zatrzymał samochód. Lora była rozbawiona, jej
policzki były zaróżowione. Szybka jazda okazała się niezwykłą zabawą. Ta
zawrotna prędkość okazała się być wciągająca.
–
Teraz ty pokaż co potrafisz – powiedział Brian patrząc na Lorę unosząc przy tym
brew. W jego wzroku można było wyczytać wyzwanie, które jej rzucał.
–
Nie ma sprawy. – Dziewczyna przyjęła wyzwanie.
Zamieniła
się miejscami z O’connerem. Odpaliła silnik i płynnie ruszyła do przodu. Brian
poczuł się dumny. Jego nauka nie poszła na marne. Lora sprawnie zmieniała
biegi. Noga wciskająca sprzęgło idealnie współgrała z tą wciskającą gaz, dzięki
czemu nie było żadnego szarpania. Brunetka przyspieszała coraz bardziej. Na
liczniku widniało już ponad 120 km/h. Pas lotniska już się kończył, a na twarzy
Briana zaczęło malować się przerażenie. W tym momencie dziewczyna wcisnęła
sprzęgło i zaciągnęła ręczny, robiąc obrót o 180 stopni. Samochód zatrzymał
się. Brian patrzał przed siebie w szoku, a Barcelona wybuchnęła śmiechem.
–
A ty skąd tak potrafisz? – wydukał. Caly czas trzymał kurczowo uchwytu nad
drzwiami, jakby od tego zależało jego życie.
–
Obserwowałam ciebie jak jeździsz – uśmiechnęła się do niego, po czym ruszyła w
drogę powrotną.
Jechali
teraz spokojnie. Wybrali mniej uczęszczana i krętą drogę. Nie wiedzieli nawet
gdzie dokładnie zmierzają. W pewnym momencie droga zaczęła biec równolegle do
wybrzeża. Rozciągał się stąd niesamowity widok na morze. Postanowili skręcić w
boczną drogę, która dojechali do małej zatoczki. Brian i Lora wysiedli z
samochodu. Znajdowali się na niedużej plaży otoczonej z każdej strony palmami i
inną egzotyczną roślinnością. Byli zachwyceni urokiem tego miejsca. Lora
rzuciła na ziemię kluczyki i telefon po czym pobiegła w stronę morza. Weszła do
wody, jednak nie za głęboko by nie zmoczyć spodenek. Zaczęła brodzić w ciepłej
wodzie, nagrzanej od słońca. Brian ruszył w jej stronę. Podszedł do niej od
tyłu i objął ją w pasie.
–
Ale tu ładnie – westchnęła.
Brian
obrócił ją przodem do siebie. Jego ręce spoczęły na jej talii. Lora położyła
dłonie na jego ramionach i spojrzała na jego twarz. Ich wzrok się spotkał. W
oczach dziewczyny Brian widział ufność. Ufność i szczerość. Gdy tylko patrzał w
brązowe tęczówki, mieszało mu się w głowie. Powoli zbliżył swoje usta do jej
ust. Był ostrożny, zupełnie jakby jeden gwałtowny ruch miał wszystko popsuł.
Lora objęła go za szyję i przysunęła się do niego jeszcze bliżej. Brian dotknął
wargami jej ust. Na początku całował ją delikatnie, a ona nieśmiało i niewinnie
oddawała jego pocałunki, by po chwili otworzyć się i pozwolić na prawdziwie
namiętny pocałunek. Nie taki, który wymieniają zakochani nastolatkowie, ale
taki który łączy kobietę i mężczyznę. Brian nie wiedział już nic. Nie wiedział
co z FBI, co z ojcem Lory, ani jak powie jej prawdę o sobie. Wiedział jedynie,
że wpadł po uszy… I to nieodwołalnie.
Jess
próbowała dodzwonić się do przyjaciółki. Chciała ją przeprosić za swoje zachowanie.
Zachowała się wobec niej strasznie chamsko. Naskoczyła na Lorę, która się po
prostu o nią troszczy. Chciała przeprosić ją już poprzedniego dnia, ale
Barcelona nie wracała długo do domu, a Jake zaprosił ją na imprezę. Po imprezie
kupili w sklepie całodobowym alkohol i urządzili sobie jeszcze prywatne after
party na plaży. Dopiero gdy się dziś obudziła zobaczyła na telefonie te
wszystkie nieodebrane połączenia od Lory. Cała ona. Mimo że były skłócone, Lora
zawsze się troszczy. Nawet zostawiła jej w kuchni tabletki na ból głowy i dużą
butelkę coli na kaca.
Jess
zadzwoniła po raz kolejny, jednak znowu odpowiedziała poczta głosowa. Chciała spróbować
jeszcze raz, jednak usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła je i zobaczyła w nich
Jake opierającego się ręką o futrynę.
–
Cześć mała! – przywitał się i cmoknął Jess w policzek. – Masz ochotę na
imprezę?
Blondyn
wszedł do środka i rozejrzał się po salonie. Nie. Stwierdził, że tę noc spędzą
u niego. Ta kanapa nie wyglądała bynajmniej zachęcająco.
Jess
stała tuż za nim.
–
Nigdzie dzisiaj nie idę. Dopiero wyleczyłam kaca, a poza tym nie ma Lory i nie
mogę się do niej dodzwonić – odpowiedziała, zakładając ręce na piersi,
podkreślając przy tym ich kształt co natychmiast przykuło uwagę Jake’a
–
O daj spokój. Nie będziemy pili dużo. A Lorą opiekuje się mój braciszek –
powiedział blondyn posyłając dziewczynie uwodzicielski uśmiech. – No, wskakuj w
kieckę i idziemy.
Jessica
ruszyła do łazienki przebrać się w sukienkę. Ubrała sukienkę bez ramiączek,
która składała się w białego gorsetu i wzorzystej mini. Do tego założyła mega
wysokie zamszowe szpilki.
Jake
jak prawdziwy dżentelmen podał jej swoje ramię i ruszyli w stronę klubu.
Imprezę
rozpoczęli od wizyty przy barze, gdzie na początek zamówili po pięćdziesiątce wódki,
a potem ruszyli na parkiet. Na początku Jessica tańczyła seksownie ale z pewnym
dystansem, lecz po kilku głębszych hamulce puściły. Blondynka poruszała
zmysłowo biodrami co rusz ocierając się o Jake. Gdy straciła ochotę na taniec
usiedli przy wolnym stoliku, gdzieś w kącie sali. Blondyn przysunął się do
Jessici. Szeptał jej na ucho komplementu i muskał swoją dłonią jej nadgarstek.
–
Podobasz mi się – szepnął cicho wprost do jej ucha. Ciało Jess przeszedł
dreszcz. Odwróciła głowę w jego stronę. Usta odnalazły się automatycznie. –
Chodźmy do mnie – szepnął ponownie, po czym powrócił do całowania jej. Jego
usta przesunęły się na jej szyję.
Doprowadzał
Jessicę do szaleństwa. Dobrze wiedział jak pogrywać w dziewczynami. Jess wstała
i pociągnęła Jake w stronę wyjścia. Nie była pijana, była w pełni świadoma,
wiedziała, że nie powinna tego robić. Wiedziała, że będzie jeszcze żałować tej
decyzji. Ale czy wakacje nie są od tego, żeby trochę zaszaleć?
Szli
w stronę domu Jake. Co chwilę zatrzymywali się by się całować. Gdy dotarli w do
drzwi, Jessica zdjęła szpilki, by nie obudzić reszty. Jessica zachichotała a
Jake pokazał jej palcem, że ma być cicho. Droga do sypialni Jake wydawała się
być nieskończona. Gdy tylko do niej dotarli blondyn oparł dziewczynę o drzwi i zaczął
zachłannie całować. Jess nie była obojętna i oddawała pocałunki równie
żarliwie. Odnalezienie drogi do łóżka nie zajęło im dużo czasu…
***
Przepraszam, że trwało to tak długo. Chciałam wstawić ten rozdział jeszcze w zeszłym roku, ale moja mama popsuła laptopa i musiałam go kończyć na niewygodnym netbooku, a do tego nie miałam internetu przez okres świąteczny z przyczyn technicznych. Za to w ramach rekompensaty napisałam dłuższy rozdział. Mam nadzieję, że będzie się podobał. Zachęcam do napisania opinii na jego temat.
Nie wiem kiedy następny, bo niedługo sesja i muszę rozpocząć naukę. Nie mogę przecież oblać prawa rzymskiego ani historii doktryn polityczno-prawnych, bo to wstyd! ;D
![]() | ||||||||||||||
| Rozwala mnie ten obrazek! :D "To moglibyśmy być my, ale ty nie robisz tuńczyka na białym chlebie, bez skórki." xd |
Ach, prawie zapomniałam!
Zostałam nominowana do Liebster Award przez Panna Martadela. Ogromnie dziękuję za nominację, to bardzo miłe.
Zostałam nominowana do Liebster Award przez Panna Martadela. Ogromnie dziękuję za nominację, to bardzo miłe.
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego
blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana
dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich
rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań
otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11
osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno
nominować bloga, który Cię nominował."
1. Przedstaw się, i opisz w trzech słowach.
Nazywam się Agata, mam już prawie 20 lat, studiuję Prawo. Jestem nieśmiała (w kontaktach z obcymi), skryta i ambitna.
2. Skąd czerpiesz pomysły na swoje opowiadania?
Pomysły czerpię z mojej głowy, inspiruję się także książkami oraz innymi opowiadaniami. Inspiruje mnie również muzyka, a także filmy (chociażby Szybcy i wściekli) ;)
3. Jaka muzyka inspiruje Cię do pisania?
Każda, która wpadnie mi w ucho. Rap (Solar & Białas - Olejmy jutro, czyli główna inspiracja, która pchnęła mnie do pisania tego opowiadania), ale ostatnio inspirowała mnie na przykład piosenka "Śpij, kochany śpij" w wykonaniu Kayah.
4. Czy po skończonym opowiadaniu chciałabyś wydać książkę?
Powieść? Absolutnie się do tego nie nadaje, jestem zbyt cienka. Chciałabym za to wydać w przyszłości jakąś książkę naukową, związaną z prawem karnym lub rzymskim.
5. Lubisz kino? Jeśli tak to jakie :)
Bardzo ciężko znaleźć film, który mi się spodoba. Preferuję raczej "stare" filmy takie jak:" Sami swoi czy też Znachor. Szybcy i wściekli to seria, której udało się podbić moje serce.
6. Co najbardziej cenisz w opowiadaniach, które czytasz?
Najbardziej cenię poprawność i język, ważna jest też ciekawa, w miarę zwarta akcja.
7. Co sądzisz na temat FanFiction?
Myślę, że fanficki są spoko. Skoro ktoś ma pomysł i zapał żeby stworzyć coś o swoim idolu, to dlaczego nie?
8. Jakie masz zainteresowania?
Hmm....muzyka, muzyka towarzyszy mi bardzo często, nie ma praktycznie dnia, żebym nie posłuchała choć jednej piosenki.
Lubię też śpiewać, często zdarza mi się, że nieświadomie nucę pod nosem gdy coś robię, z moją współlokatorką robimy tez wypady na karaoke.
Odkąd pokochałam "Szybkich i wściekłych" zainteresowałam się też samochodami. Oglądam Top Gear, słucham gdy ktoś mówi o samochodach, czytam na internecie albo oglądam na stronach motoryzacyjnych. Dlatego też zaraz po osiemnastych urodzinach poszłam na kurs prawa jazdy i już od roku jestem kierowcą.
Interesuję się również prawem, dlatego poszłam na taki kierunek.
9. Napisz dlaczego prowadzisz taką tematykę bloga, a nie inną?
Miłość do "Szybkich i wściekłych". Pamiętam jak brat przyniósł od kolegi film "Za szybcy za wściekli", miałam wtedy jakieś 10 lat. Zakochałam się i tak to trwa do dzisiaj. ;)
10. Jakie lubisz zwierzęta?
Różne. ;) Lubię kotki, podobają mi się koty bengalskie. A jeśli chodzi o psy chciałabym mieć kiedyć Shih-Tzu albo Maltańczyka. Uważam też, że szopy pracze są mega słodkie.Moje pytania:
1. Kim jesteś? ;)
2. Kiedy zaczęłaś/zacząłeś pisać?
3. Dlaczego zaczęłaś/zacząłeś pisać?
4. Czego najbardziej nie lubisz w opowiadaniach?
5. Jaka tematyka opowiadań interesuje Cię najbardziej?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
7. Jak widzisz siebie za 10/15 lat?
8. Czy lubisz czytać książki? Czy lubisz lektury szkolne?
9. Jaką muzykę słuchasz najchętniej?
10. Jaka jest Twoja największa wada/słabość?
11. Jeśli miałabyś/miałbyś utożsamić się z postacią ksiązkową, kim byś była/był?
Nominuję:
- Autorki bloga http://jedzalbogin.blogspot.com
- Wszystkich moich czytelników, którzy jeszcze nie zostali nominowani. ;)
Pozdrawiam,
Pogonistka :)


Jezuuuu swietny kocham tego bloga! <333
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo za nomiancje :D
Dziękuję za opinię! ;*
UsuńI nie ma za co na nominację. ;)
Jeeeest! Już nie mogłam się doczekać Twojego opowoadania ! Co chwila zaglądałam na bloga, aby sprawdzić czy jest rozdział!
OdpowiedzUsuńJake'a nie polubiłam już od pierwszych rozdziałów.. taki typ macho..
Za to uwielbiam Roma i Teja! Jak w filmie zawsze się 'tyraja'
Czekam na dalsze Twoje rozdziały ;*
Pozdrawiam cieplutko!
To bardzo miłe przeczytać, że ktoś niecierpliwie czekał na efekty mojej twórczości. Mam nadzieję, że Cię nie zawiodłam i rozdział spełnił Twoje oczekiwania.
UsuńPS. Ja też nie lubię Jake'a. ;D
Również pozdrawiam! :)
Czekałam i czekałam, aż pojawi się kolejny post z rozdziałem i się wreszcie doczekałam!
OdpowiedzUsuńMuszę powiedzieć, że zauważyłam kilka literówek oraz błędów językowych, ale każdemu się zdarza.
Kurczę, podoba mi się główna bohaterka.
Podziwiam za poczucie humoru oraz świetne dialogi.
Genialny opis E-Brake.W pierwszym momencie jak to czytałam to bałam się, że jej nie wyjdzie i dojdzie to jakiejś katastrofy! Jednak wyszło mistrzowsko. Nawet wyobraziłam to sobie.
Zdenerwowało mnie zachowanie Jess oraz Jake. To takie realistyczne, że nie słuchają ludzi, którzy mają rację. Aż robi się przykro z tego powodu.
Na koniec życzę udanej sesji:D. Oczywiście czekam na kolejny rozdział.
Pozdrawiam,
Lilith.
PS. Dziękuję za nominację.
Cieszę się, że doczekałaś nowego rozdziału i nie zwątpiłaś. :) Bardzo mi przykro, że są błędy, ale pisałam ten rozdział po nocach, kiedy to miałam ciszę i spokój. A wiadomo, że mózg nie funkcjonuje najlepiej w godzinach nocnych. Postaram się poprawić, gdy znajdę chwilę czasu. :)
UsuńNawet nie wiedziałam, że to co opisałam nazywa się "e-brake" (dziękuję za oświecenie ;* ). Mój tata określa to szybkim zawracaniu na ręcznym, co zresztą ostatnio mi zaprezentował.
Oj, mam nadzieję, że sesja będzie udana. xd
Jeśli chodzi o nominację, nie ma za co. ;*
Pozdrawiam! :)
Uwielbiam serię Szybkich i Wściekłych... A blog świetny. Tło super! ^.^ Literówki to zdarzają się nawet najwybitniejszym pisarzom.... Akcja ciekawa i "szybka" . Chodzi mi o to że nie ma w kółko jednego wydarzenia jak gdzie nie gdzie są takie opowiadania w których jedno wydarzenie zajmuje kilka rozdziałów i jest to nudne. U ciebie odwrotnie -aż co raz bardziej wciągające. Tak więc.. Czekam na następny rozdział i życzę weny ! ^.^
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa na temat bloga. Jesli chodzi o wygląd, to jest to tło, które było na blogu na samym początku. Stwierdziłam, że dziewczyna na nim świetnie odzwierciedla delikatność głównej bohaterki.
UsuńWidzę, że trafiłam w Twój gust z przyspieszeniem akcji (dlatego wpakowałam Jess i Jake'a do łóżka xd). Stwierdziłam, że czas przejść do właściwej akcji opowiadania, bo nie chcę zrobić z niego kolejnej "Mody na sukces". :)
Pozdrawiam! :)
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Normalnie się wkręciłam w nią. Barcelona Liberia Braga jest fenomenalna. Mam nadzieję, że jej się ułoży z blondasem, Brian 'em. Sądzę jednak, że ich związek nie będzie należeć do łatwych. Jednak mam nadzieję, iż finał będzie szczęśliwy.
OdpowiedzUsuńJestem z tobą. Czekam na następny rozdział.
Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać jak dodam twojego bloga linka na moim blogu http://lexilonwer-cr7.blogspot.com/ na stronie Polecam.
Pozdrawiam ;-)
Również zapraszam do mnie.
Usuńhttp://lexilonwer-cr7.blogspot.com/