"Czuję się beznadziejnie i chyba powinienem.
Co mi się dzieje z sercem? Niedługo skamienieje. "
Sitek
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ, INNA CZĘŚĆ MIAMI
Tego
dnia blondyn zwlekł się z łóżka z ogromnym kacem i towarzyszącym mu bólem
głowy. W jego łóżku leżała hojnie obdarzona przez naturę brunetka. Chłopak nie
pamiętał nawet jak owa piękność ma na imię i szczerze mówiąc nawet go to nie
obchodziło. Przecież i tak nie miał zamiaru zawierać z nią dłuższej znajomości. Nigdy
wcześniej nie interesowały go przelotne znajomości, lecz kilka tygodni temu
wydarzyło się coś co zmieniło jego poglądy...
2
MIESIĄCE WCZEŚNIEJ...
To
był piątek. Brian wracał właśnie do domu. Była godzina 17. Co prawda blondyn
miał skończyć służbę dopiero o 22.30, ale udało mu się uprosić przełożonego o
szybsze zwolnienie. Pogoda tego dnia była prześliczna, dlatego chciał zrobić
niespodziankę swojej dziewczynie, zabierając ją na romantyczną kolację i długi
spacer. Veronicę znał od niespełna roku. Poznali się na jednym z nielegalnych
wyścigów, na których Brian był częstym gościem. Od razu bardzo się polubili,
mieli wiele wspólnych tematów, bywali w tych samych miejscach. Było im ze sobą
dobrze, dlatego po kilku miesiącach zamieszkali razem.
Brian zajechał właśnie pod dom. Szybkim krokiem ruszył w stronę mieszkania, jednak po wejściu do środka zaniepokoił się słysząc dziwne odgłosy dochodzące z salonu. Zatkało go gdy zobaczył Veronicę całującą się na kanapie z jakimś facetem. Oboje byli już bez koszulek. Blondyn chrząknął znacząco, dając znać o swojej obecności w pomieszczeniu.
Brian zajechał właśnie pod dom. Szybkim krokiem ruszył w stronę mieszkania, jednak po wejściu do środka zaniepokoił się słysząc dziwne odgłosy dochodzące z salonu. Zatkało go gdy zobaczył Veronicę całującą się na kanapie z jakimś facetem. Oboje byli już bez koszulek. Blondyn chrząknął znacząco, dając znać o swojej obecności w pomieszczeniu.
– Brian kochanie, co ty tu robisz? – wydukała speszona, schodząc z kolan swojego
kochanka. Natychmiast założyła na siebie bluzkę, która jeszcze przed chwilą
leżała na ziemi.
– To chyba ja powinienem o to zapytać? Co to za typek? – zapytał patrząc na
dwójkę z pogardą. – Od dawna robisz ze mnie idiotę?
– Ej sory stary, ale ona nic nie mówiła, że ma chłopaka. Gdybym wiedział nie
tknął bym jej. – zaczął się tłumaczyć
kochanek Veronici.
– Wypierdalaj – odpowiedział mu Brian, na co chłopak pospiesznie opuścił
mieszkanie. Po jego wyjściu zwrócił się do Nicki: – No słucham, nie
odpowiedziałaś mi.
– Brian, daj spokój, zapomnijmy o tym, to był tylko jednorazowy incydent..
– Pakuj się, nie chce cię już więcej widzieć... – odpowiedział.
– Ale.. - zaczęła, ale blondyn jej przerwał:
– Wynocha! - ryknął.
– Ale.. - zaczęła, ale blondyn jej przerwał:
– Wynocha! - ryknął.
– Jesteś dupkiem. Ja bym ci wybaczyła! - broniła się dziewczyna widząc, że nic nie zdziała. - Zresztą, nie jestem twoją własnością i
mogę robić co chcę! – krzyczała.
– O nie, moją własnością nie jesteś, ale
własnością publiczną, a i owszem – zadrwił Brian, na co Veronica uderzyła go w
policzek. Brian spojrzał na nią jedynie z furią, po czym wyszedł z domu i
skierował się w stronę baru..
TERAZ,
DOM BRIANA
Po
zwleczeniu się z łóżka, blondyn udał się do kuchni. Potrzebował leków
przeciwbólowych i dużej dawki kofeiny by móc zacząć normalnie funkcjonować. W
domu panowała zupełna cisza, jednak Brian nie nacieszył się nią długo, gdyż
jego uszu dobiegł natarczywy dzwonek do drzwi. Blondyn niechętnie ruszył się z
miejsca. Otworzył drzwi, za którymi stał jego młodszy brat – Jake.
– No siema! – krzyknął z uśmiechem wbijając do środka. – Jak tam po wczorajszej
imprezce? Noc chyba udana, bo widziałem jak wychodziłeś z niezłą laską –
puścił w stronę brata oczko.
– Odwal się – odburknął Brian, który nie miał ochoty zwierzać się bratu z tego
jak spędził noc. W tej chwili usłyszeli czyjeś kroki, a po kilku sekundach w
drzwiach kuchni pojawiła się brunetka, z którą chłopak spędził noc.
– Cześć! – przywitała się, po czym zwróciła się do O'connera, wręczając mu do ręki karteczkę – Muszę już spadać, tu masz mój numer, jak będziesz chciał spędzić miło wieczór -
dzwoń.
– Ok, może cię podwieźć? – zaproponował starszy z braci.
– Nie dzięki, przejdę się – odpowiedziała dziewczyna. – A tak nawiasem, mam na
imię Patricia – dodała puszczając oczko. – Na razie!
W
tym czasie Jake lustrował brunetkę wzrokiem. Gdy ta opuściła mieszkanie zaczął
komentować jej urodę:
– Tyy, zajebista dupa. Jak jej nie chcesz to możesz mi ją odstąpić.
– Spadaj,
debilu – odpyskował Brian – Czego ty tu w ogóle szukasz? Spać nie możesz?
– Może trochę grzeczniej, w domu kultury nie nauczyli? – zapytał Jake.
– Nie mieszkam w domu kultury.
– Nie ważne. Przychodzę do ciebie z misją ratunkową. Pora żebyś zapomniał o
Veronice – powiedział młodszy z braci.
– Ale ja wcale o niej nie myślę! – zaprzeczył Brian. – Uwierz, że zapomniałem o
niej tego samego dnia, w którym wyrzuciłem ją z domu.
– Tak, to dlaczego zacząłeś traktować dziewczyny tak jak ja? – zapytał. – Moim
zdaniem to typowy sposób na zapomnienie o jakiejś lasce. Zawsze byłeś tym
lepszym bratem, który traktował wszystkie dziewczyny z szacunkiem, a ja bad boyem,
który łamał im serca. A teraz troszkę wcinasz mi się w moją rolę.
– Po prostu stwierdziłem, że bycie gentlemanem kompletnie się nie opłaca. Teraz żyję tak jak ty, beztrosko i nie przejmując się konsekwencjami. I nie mam zamiaru pakować się w żadne związki. – odpowiedział uśmiechając się lekko Brian.
– Jak uważasz. Na razie mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia, która na
pewno ci się spodoba! – odpowiedział Jake. – Co powiesz na przeszło 3 wspaniałe
miesiące wakacji na Bahamach. Plaża, drinki, imprezki, gołe laski i my..
– Yhy, uważaj bo dostanę urlop.. – prychnął Brian.
– Właściwie,
to już dostałeś... – zaczął niepewnie Jack. – Rozmawiałem z Bilkinsem i się
zgodził. Bilety już kupione, Dom, Tej, Rom Mia i Letty też jadą.
– Ooo.. widzę, że już wszystko zaplanowane, a ja zostałem postawiony przed faktem
dokonanym. – powiedział Brian z przekąsem. – A teraz mi opowiesz, jak
przekonałeś Bilkinsa na trzy miesiące wolnego, bo jakoś nie wierzę, że zgodził
się bezinteresownie.
– No i tu mnie masz. – odpowiedział Jack unosząc lekko dłonie do góry w akcie
kapitulacji. – Masz się u niego zjawić dziś o 14, bo ma do ciebie jakąś sprawę.
A teraz zacznij się lepiej pakować, bo o
17 mamy samolot. To ja spadam, na razie!
Po
tych słowach Jack opuścił dom starszego brata, nie dając mu dojść do słowa.
Młody policjant pokręcił tylko niedowierzająco głową, uśmiechając się przy tym
lekko. Zawsze wiedział, że jego brat jest stuknięty, ale nie sądził, że jest w
stanie wpaść na pomysł wakacji. Brianowi nie pozostało nic innego jak zacząć
się pakować, do tego niespodziewanego wyjazdu.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Brian
zatrzymał się swoim srebrno-niebieskim Nissanem Skylinem R34 przed siedzibą
FBI. Westchnął ciężko, po czym wysiadł z samochodu i ruszył w stronę drzwi.
Przy recepcji zauważył młodą dziewczynę.
– Hej Sarah! – przywitał się Brian. – Bilkins u siebie?
– Tak, możesz wejść. Szef właśnie na ciebie czekał – odpowiedziała mu z
uśmiechem.
Brian
zapukał do drzwi biura swojego przełożonego. Po usłyszeniu „Proszę” wszedł do
środka. Przy biurku siedział agent Bilkins. Był to dobrze zbudowany,
ciemnoskóry mężczyzna. Miał trochę ponad 48 lat. Jego twarz miała miły wyraz,
dlatego wszyscy go raczej lubili.
– O’conner, czekałem na ciebie. – powiedział mężczyzna, gdy zobaczył Briana
wchodzącego do pomieszczenia.
– Dzień dobry, szefie. – przywitał się blondyn.
– Był u mnie twój brat. Cóż, myślę że urlop to dobry pomysł. Ostatnio nie jesteś
w najlepszej formie, a nie chcemy, żeby twoje prywatne sprawy wpływały na efektywność twojej pracy.
– Ale mi naprawdę nic nie jest... – zaczął Brian, ale nie dane było mu dokończyć.
– Dla dobra wszystkich urlop dobrze ci zrobi. Ale żeby nie było tak łatwo
dostaniesz jedno proste zadanie. Nie powinieneś mieć żadnego problemu.
– W takim razie co to za zadanie? – zapytał blondyn, uśmiechając się cwaniacko.
– Przejdźmy się. – odpowiedział.
– Przejdźmy się. – odpowiedział.
SALA
KONFERENCYJNA
Brian
szedł krok w krok za Bilkinsem. Po chwili znaleźli się w sali konferencyjnej,
gdzie zwykle omawiano nowe śledztwa. W środku znajdowali się inni agenci. Po
wejściu do sali uwagę Briana przykuło zdjęcie ślicznej brunetki wyświetlone na ogromnym ekranie. Obok znajdowało
się zdjęcie mężczyzny, który mógł mieć około 45 lat.
– Co to za fotki? – zapytał Brian.
– To jest właśnie twoje zadanie – odpowiedział Bilkins. – Mężczyzna na zdjęciu
to Antonio Braga. Jest jedną z najbardziej wpływowych osób na Florydzie, prowadzi również interesy w Brazylii. Ma kilka hoteli, parę restauracji, oraz firmę budowlaną. Ogólnie rzecz ujmując prowadzi interesy w różnych dziedzinach. Jest podejrzany o
handel bronią i narkotykami, jednak nigdy nie został złapany za rękę. Dobrze się kamufluje.
– A dziewczyna?
– To jego córka – Barcelona Liberia Braga. Matka nieznana, została wychowana tylko
przez ojca. Tydzień temu miała zostać żoną Cristiana Suareza – syna biznesmena, jednak uciekła sprzed ołtarza. Odnaleźliśmy ją na Bahamach, gdzie
dorabia z barze. Nie jesteśmy jednak do końca pewni czy jej ucieczka nie
została zaplanowana przez jej ojca, żeby odwrócić od niej uwagę FBI.
– I tu wkraczasz ty – wtrącił sierżant Tanner. – Twoim zadaniem jest sprawdzenie, czy nie jej wplątana w interesy ojca. Zapoznaj się z nią, wypytaj dyskretnie i staraj się trzymać blisko niej.
– I tu wkraczasz ty – wtrącił sierżant Tanner. – Twoim zadaniem jest sprawdzenie, czy nie jej wplątana w interesy ojca. Zapoznaj się z nią, wypytaj dyskretnie i staraj się trzymać blisko niej.
– To będzie proste – powiedział Brian z uśmiechem.
– Oczywiście wciąż pamiętamy o incydencie z Mią Toretto – powiedział Tanner. – I mamy nadzieję, że tym razem nas nie zawiedziesz...
– Skądże znowu! – Brian podniósł ręce do
góry w geście niewinności. – Już wszystko? Bo jeśli tak to spadam się pakować.
***
Oto rozdział pierwszy! :) Do akcji wkracza pan O'conner.
Rozdział jest dzisiaj, gdyż jutro mam wyjazd do Sopotu w celach zdrowotnych :(
Mam nadzieję, że moje dzieło się spodoba i zarazem pragnę GORĄCO PODZIĘKOWAĆ za miłe komentarze pod prologiem. Wasze pozytywne opinie ogromnie mnie rozradowały (szczerzyłam mordkę jak nienormalna) i zmotywowały do pisania!! ;* ;D
Niestety jest też druga wiadomość. Ze względu na zbliżającą się maturę rozdział kolejny pojawi się około 15 - 16 maja, kiedy to będę miała dłuższą przerwę między egzaminami.
Pozdrawiam! :)
Pogonistka
Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale wcześniej nie miałam czasu - choć przeczytałam już wczoraj :)
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału, to chciałam ci na początek powiedzieć, że to, co najbardziej mi się w tym rozdziale nie podoba, to te "didaskalia", że tak to nazwę. Nie pisz "tydzień wcześniej, dwa tygodnie później" itd. To straszne zamieszanie! Wplataj retrospekcje w czas teraźniejszy, tworząc w ten sposób fabułę.
Przepraszam za to ganienie, ale zawsze na początek wytykam błędy, a na koniec chwalę :)
Kolejną sprawą, która mi się nie podoba, są linki do obrazków dotyczących np. fotografii brunetki i mężczyzny. Jeśli decydujesz się na pisanie opowiadania, nie stroń od opisów! Czytając bloga nie mam ochoty skakać między nim, a załącznikami :) To mylące, jeśli chodzi o treść.
Kolejna sprawa jest taka pół na pół. "Dodatki" przy dialogach dobierasz dobrze - nie są za długie i zawierają dobre wskazówki co do osoby wypowiadającej dane określenia, ale są źle zapisywane.
Sama do niedawna popełniałam ten błąd i zaraz wytłumaczę ci, na czym on polega.
Oto trzy ostatnie dialogi:
- To będzie proste. – powiedział Brian z uśmiechem.
- Oczywiście wciąż pamiętamy o incydencie z Mią Toretto. – powiedział Tanner. – I mamy nadzieję, że tym razem nas nie zawiedziesz...
- Skądże znowu! – Brian podniósł ręce do góry, w geście niewinności – Już wszystko? Bo jeśli tak to spadam się pakować.
W KAŻDYM popełniłaś błąd.
Pierwszy - "To będzie proste. - powiedział Brian z uśmiechem". To najczęściej popełniany błąd. O co w nim chodzi? Wypowiedź pomiędzy myślnikami nie jest tak do końca osobnym zdaniem. Zdanie jest całym tym: "To będzie proste - powiedział Brian z uśmiechem." i dopiero na koniec tego dajemy kropkę. Za drugim myślnikiem, nie zaczynamy więc od dużej litery.
Drugie - "- Oczywiście wciąż pamiętamy o incydencie z Mią Toretto. – powiedział Tanner. – I mamy nadzieję, że tym razem nas nie zawiedziesz...". Tutaj druga część jest dobrze zapisana. Zwróciłaś uwagę na to, że po "Tanner" jest kropka i "I mamy" zaczęłaś od dużej litery. Ale w pierwszej części popełniłaś ten sam błąd, co w poprzednim. Powinno być "- Oczywiście, wciąż pamiętamy o incydencie z Mią Toretto - powiedział Tanner.", pamiętając o tym, że po "oczywiście" powinien być przecinek.
Trzeci - Po "niewinności" powinna być kropka, a przed "w" przecinek jest niepotrzebny. Dlaczego? Po pierwsze, kończysz właśnie pierwsze zdanie - "- Skądże znowu! - Brian wyrzucił ręce do góry w geście niewinności.", a, że nie jest to zdanie podrzędne, nie masz czego oddzielać przecinkiem.
Poza tym, to pozostaje już tylko sprawa dialogów - jest ich stanowczo za dużo względem opisów.
Pojawiły się jeszcze inne błędy, ale nie będę każdego przytaczać, najważniejsze są te przy dialogach.
Co do pozytywnych spraw :)
Piszesz naprawdę ciekawie. Lekko i interesująco - jest też na luzie, ale nie bez przesady, za co masz u mnie dużego plusa. Dużo bloggerów potrafi napisać np. "kopsnąć się w czymś" zamiast "pomylić się w czymś", a tu jest jest GRUBA PRZESADA.
Podoba mi się też, jak kreujesz bohatera.
Brian jest miłym gościem (tak, już go lubię) i jestem ciekawa co tam czeka go dalej.
Mam nadzieję, że cię nie obraziłam, ani nie zniechęciłam do pisania.
Przyjmij to jako... wyzwanie, zachętę? ... i w następnym rozdziale postaraj się jeszcze bardziej.
Pozdrawiam i będę wdzięczna jeśli poinformujesz mnie o nowym rozdziale u mnie.
Sophie
Dziękuję za opinię! :) Absolutnie mnie to nie zniechęca!!
UsuńHmm.. z tym "tydzień później" masz rację, gdyż odnosiło się do prologu i ktoś mógł nie zrozumieć, ale "2 miesiące wcześniej" wstawić musiałam, bo gdy próbowałam wplątać to w akcję, miałam wrażenie, że brzmi głupio dlatego zrobiłam tak jak w książce "Papierowa dziewczyna")
Co do narracji w dialogach, to jestem wdzięczna za przybliżenie mi zasad pisania. :) Postaram się to ogarnąć i poprawić błędy. (Mam napisane rozdział do przodu).
Jeśli chodzi o przecinki, to staram się wstawiać je tam, gdzie są potrzebne, ale niestety mam z nimi cholerne problemy. :(
Poza tym, to strasznie boję się opisów: albo że coś w nich spierniczę i nie będą logiczne, albo że zrobi się z tego drugie "Nad Niemnem" Orzeszkowej i czytelnicy się oburzą. Mimo to będę się starała umieszczać więcej opisów, żeby świat przedstawiony był bardziej "namacalny".
Co do kolokwializmów, to staram się ich unikać w wypowiedziach narratora, a wstawiać jedynie do wypowiedzi bohaterów, żeby ich postacie nie były zbyt nudne.
Pozdrawiam! :)
Co do opisów, to chciałam ci powiedzieć, żebyś nie przejmowała się, że komuś się one nie spodobają. To w końcu świat kreowany przez cb, a czytelnikom ma się podobać treść i stylistyka.
UsuńTak więc nie przejmuj się, trzymam kciuki za kolejny rozdział ;)
W razie czego wytłumaczę to tworzenie dialogów jeszcze raz i jeśli nie będzie ci przeszkadzało, to mogę nawet poprawić interpunkcyjne z wyjaśnieniem :)
Będę wdzięczna, jeśli poinformujesz mnie o kolejnym rozdziale u mnie i przy okazji zapraszam na trzecią notkę :)
Sophie
wilcza-noc.blogspot.com
P.S.
Już wiem, czemu przyjaciółki wołają na mnie polonistka xD
Musisz wybaczyć, że docieram tu z takim opóźnieniem ale wcześniej nie miałam możliwości żeby tu zajrzeć.
OdpowiedzUsuńPrzechodząc do konkretów, uwielbiam całą serię F&F, więc na pewno będę Twoim stałym czytelnikiem. Piszesz naprawdę ciekawie, jak już wspomniał ktoś poprzednio tak "lekko", dzięki czemu naprawdę miło się to czyta. Powiem Ci, że jak na debiut literacki to piszesz naprawdę bardzo dobrze, bo ja, czytając swoje pierwsze wypociny mam czasem ochotę zapaść się pod ziemię :)) Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. I oczywiście informuj mnie o nowościach :))
Spodobał mi się zarys tej historii, więc zostanę tutaj na dłużej. Przepraszam za krótki komentarz, ale piszę go drugi raz, więc napewno możesz być pewna, że następnym razem zostawię o wiele dłuższy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Powoli zaczynam nadrabianie. Trochę minęło odkąd zostawiłam komentarz przy prologu, ale jestem pozbawiona czasu.
OdpowiedzUsuńMogłaś trochę inaczej rozpocząć. Najpierw zacząć od wspomnień, a dopiero potem przejść do tego co dzieje się aktualnie, bo takie przeskakiwanie, trochę myli czytelnika :) Ale tak ogółem, to rozdział jest super :)
Następny rozdział postaram się przeczytać i skomentować już w tym tygodniu :)
Pozdrawiam xx
Jak już mówiłam, jest dosłownie zaje.. no. Wiesz xD
OdpowiedzUsuńWszystko okej, ale jakoś zdziwiło mnie to, że Brian pomimo rozstania się z Mią to jedzie na wakacje z nią i jej bratem. Że mu Dominic karku nie złamał :D
OdpowiedzUsuńPogodzili się po prostu :D
UsuńRozumiem. Osobiście jednak bym to uwzględniła w dalszych rozdziałach :D.
UsuńMasz nową fanke.
OdpowiedzUsuńJest mi bardzo miło! :)
Usuń