poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Prolog


GDZIEŚ W MIAMI...
 Czy ty, Cristianie, bierzesz tę oto Barcelonę za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność...
W  Kościele Św. Bernarda de Clairvaux zebrali się wszyscy coś znaczący na Florydzie ludzie. W końcu ślubu potomków największych biznesmenów Miami nie mogła przegapić żadna z ważnych osobistości. Pojawił się nawet gubernator stanu Floryda wraz z rodziną. Był to bardzo ważny dzień, gdyż ślub miał przypieczętować fuzję firm Antonia Bragi oraz Estevana Suareza. Związek ich dzieci był korzystny dla nich obojga, gdyż dzięki połączeniu firm mieli zarobić grube miliony, a ich potajemne interesy nigdy nie wyjść na światło dzienne.
Gdzieś na samym końcu świątyni stała blondynka, która nerwowo patrzała na swoją najlepszą przyjaciółkę stojącą przed ołtarzem. Widziała jak bardzo cierpi jej przyjaciółka. Za chwilę, Lora miała zostać żoną Cristiana, którego nawet nie lubi. Została zmuszona do ślubu przez swojego ojca, a ze względu że była posłuszną córką i zawsze spełniała oczekiwania ojca, nie miała odwagi przeciwstawić się mu. Jessica znała Barcelonę na wylot. Znały się od dwunastu lat i były dla siebie jak siostry. Lora miała tylko ją gdyż, apodyktyczny ojciec nie pozwolił zbliżyć się do jego córki nikomu innemu. Tylko Jess mogła wyrwać swoją przyjaciółkę spod władzy pana Bragi.
 Czy ty, Barcelono Liberio, bierzesz sobie tego oto...
„To jest ten moment. Powiedz nie i uciekaj!” pomyślała Jess. 
Od kilku tygodni przygotowywała plan ucieczki dla Barcelony. Nie mogła dopuścić, by jej przyjaciółka wyszła za mąż za tego bufona i była nieszczęśliwa do końca życia. Jess wstrzymała oddech oczekując na odpowiedź...
 Nie – po kościele rozszedł się dźwięk głosu brunetki. W tym samym momencie Jess odetchnęła z ulgą. Lora patrzała na twarz swojego narzeczonego. Był wściekły. Jego dłonie zacisnęły się w pięści. Wyglądał jakby miał ją zaraz uderzyć, dlatego nie zwlekając wybiegła z kościoła, przed którym stał już przygotowany przez Jess samochód. Brunetka nie zastanawiając się ani chwili wsiadła do pojazdu i odjechała w tylko sobie znanym kierunku.

LOTNISKO, MIAMI
 Za pół godziny masz samolot na Bahamy. Na miejscu będzie czekała na ciebie pani Maria. Załatwiłam ci u niej pokój. W zamian za mieszkanie i jedzenie będziesz pracowała u niej w knajpie jako barmanka. Ja jadę na miesiąc do Europy, a jak wszystko ucichnie i twój ojciec przestanie cię szukać dołączę do ciebie. – poinstruowała przyjaciółkę Jess.
 A co jak mnie znajdą? – Lora była niezwykle przerażona. Pierwszy raz postąpiła inaczej niż chciał ojciec. – Nie sądzisz, że Bahamy są zbyt oczywistym miejscem? Tata pewnie jest na mnie wściekły, zawiódł się na mnie..
 Lora! Posłuchaj co mówisz, wolałabyś być żoną jakiegoś dupka, tylko dlatego, że tak chciał twój ojciec?! To twoje życie i tylko ty masz prawo o nim decydować. A co do Bahamów, to pod latarnią najciemniej. Na sto procent myślą, że zwiałaś gdzie pieprz rośnie i w życiu nie wpadną na to, że jesteś tak bliziutko – powiedziała Jess, dzięki czemu jej przyjaciółka poczuła się lepiej.
 Oby było tak jak mówisz. Muszę już lecieć. –  Lora spojrzała na tablicę wylotów, po czym mocno przytuliła blondynkę. – Będę tęskniła. Kocham cię, wariatko!
– Ja ciebie też. I pamiętaj, że jak coś się będzie działo masz do mnie dzwonić. Do zobaczenia za miesiąc! – odpowiedziała i odprowadziła Lorę wzrokiem do sali odpraw.

W TYM SAMYM CZASIE
Antonio Braga wszedł do swojego gabinetu trzaskając drzwiami. Ledwie panował nad nerwami. Nie mógł uwierzyć, że jego córka uciekła sprzed ołtarza. Uważał, że Cristian jest dla niej wymarzoną partią. Był on w stanie zapewnić jej dostatnią przyszłość, bez żadnych problemów. Na tym małżeństwie skorzystałby także on, gdyż fuzja firm zwiększyłaby zyski wielokrotnie. W dodatku po nieudanej ceremonii miał niemiłą rozmowę z rodziną Suarezów. Musiał świecić przy ludziach oczami za Lorę. Po chwili do gabinetu wszedł jeden z jego ludzi.
 Kazał mi pan przyjechać. Coś się stało? – zapytał.
 Owszem stało się. Lora uciekła, a wy macie ją znaleźć. To jedyna rzecz jaką macie się teraz zajmować ze swoimi ludźmi. Sprawdź gdzie podziewa się jej przyjaciółka, bo być może uciekły razem. Znajdźcie ją jak najszybciej...



**********
Oto prolog mojego opowiadania. Zaznaczam, że jest to mój debiut literacki. :)
Mam nadzieję, że się spodoba. 

Pozdrawiam!
Pogonistka


11 komentarzy:

  1. Wooow ! Przyznam że "Szybcy i wściekli" to mój ulubiony cykl filmowy a to opowiadanie mnie ucieszyło <3 mam prośbę ... informuj mnie na moim blogu o kolejnych rozdziałach ;) prolog genialny *_*
    Z niecierpliwością czekam na pierwszy rozdział <3
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku ile w tak krótkim prologu emocji!!! Podoba mi się to opowiadanie, choć, jeśli mam być szczera, nie przepadam za fanfickami, to, nie zmienia faktu, że uwielbiam "Szybkich i wściekłych" <3
    Teraz trochę krytyki ;)
    "- Nie. – po kościele rozszedł się dźwięk głosu brunetki." kropka jedynie na końcu, po "nie", nie powinno jej być.
    W paru miejscach brakuje przecinków (mówi ci to osoba, która też ma poważny problem z interpunkcją ;)) polecam stronę prosteprzecinki.pl sama z niej korzystałam (co ja mówię, nadal korzystam).
    A, i rób dłuższe zdania.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny!
    PS. Zapraszam, w wolnej chwili, do siebie http://klatwa-mroku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham ten prolog.
    Dosłownie.
    Jest bardzo fajny, ciekawie napisany, a czyta się go lekko i przyjemnie.
    Tyle akcji w zaledwie prologu, że już nie mogę się doczekać rozdziału 1.
    Sophie
    wilcza-noc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybcy i wściekli! Już mnie masz! Prolog jest świetny, aż trudno uwierzyć, ze dopiero rozpoczynasz przygodę z pisaniem :) Piszesz jak doświadczona pisarka. Komentuję na razie prolog- tylko tyle udało mi się przeczytać dzisiaj, bo chcę żebyś wiedziała, że czytam i będę tutaj stałym bywalcem :) Nie mam obecnie czasu, żeby nadrobić resztę rozdziałów, ale postaram się to szybko zrobić :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie xx

    OdpowiedzUsuń
  5. "Szybcy i wściekli" OMG, OMG *ͺ* kocham tą serię :* Jeśli będziesz miała ochotę zapraszam do mnie. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze powiedziawszy nie pomyślałabym, że Lora uciekłaby sprzed ołtarza. Sądziłam, że może w dalszym rozwoju wydarzeń ucieknie od męża ;) Więc mnie bardzo miło zaskoczyłaś i lecę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiła to tylko i wyłącznie dzięki Jess, bo sama by się nie odważyła. ;)

      Usuń
    2. Rozumiem ;)

      Usuń
  7. Świetny prolog a ja lece czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń