sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 7

Witam!

Na wstępie chciałabym wszystkich przeprosić za tak długą nieobecność. Zaczęłam właśnie studia prawnicze i musiałam przygotować się do studiów, a przez ostatni miesiąc asymilowałam się do życia studenckiego i ogarniałam studia. W ramach rekompensaty, za długie oczekiwanie na nowy post, napisałam trochę dłuższy rozdział. Chciałam pisać w czasie wolnym między zajęciami, ale przez pierwszy tydzień nie miałam laptopa, a potem zapomniałam zgrać pliku z opowiadaniem z laptopa, którego mam w domu, na ten, który mam na studiach. Teraz powracam z nowym rozdziałem, żalem za grzechy i mocnym postanowieniem poprawy. ;)

*******


"Ja to bym chciała przeżyć taką miłość, ale taką bezgraniczną, taką do końca. Żeby cały świat zniknął, żeby nic się nie liczyło, tylko ten jeden człowiek. Całe moje życie dotąd jest pełne właśnie zupełnie przeciwnych doświadczeń, że ludzie są wymienialni, że w gruncie rzeczy wszystko jedno z kim jesteśmy.Chciałabym ci coś takiego zrobić, żebyś nie mógł beze mnie żyć, żebyś nie mógł o mnie zapomnieć."
                     Jerzy Sosnowski



Lora siedziała na kanapie, trzymając laptopa na kolanach. Chciała porozmawiać ze swoją przyjaciółką, która aktualnie znajdowała się na południu Francji. Dziewczyna spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę dziesiątą. To oznaczało, że w Europie jest teraz szesnasta.
Jessica obiecała, że o tej godzinie wejdzie na Skype, jednak jak zwykle musiała się spóźniać. Strasznie to irytowało Lorę, która zawsze była punktualna. Gdy umawiała się na jakąś godzinę, to często przychodziła przed czasem. Nie lubiła czekać na kogoś, dlatego sama też się nie spóźniała. Brunetka często zwracała uwagę swojej przyjaciółce na jej guzdranie się, ale Jessica zawsze zbywała Lorę swoim potulnym uśmieszkiem.
Na monitorze komputera pojawiła się twarz blondynki. Na twarzach obu dziewczyn pojawił się uśmiech. Strasznie za sobą tęskniły. Komputer umożliwiał im choć namiastkę rozmowy twarzą w twarz, ale to nie było to samo, co w rzeczywistości. Jessica przywitała się w Barceloną i zaczęła zdawać relację z pobytu w Europie. Pochwaliła się, że zwiedziła już Hiszpanię, a teraz spędza kilka dni w Cannes. Wyraziła też swoją nadzieję na spotkanie jakiejś gwiazdy filmowej, która postanowiła odpocząć we Francji. Lora słuchała uważnie przyjaciółki, która teraz rozpływała się nad urodą Hiszpanów i Francuzów. Barcelona pokręciła głową. Cała Jessica. Odkąd skończyła piętnaście lat, w głowie jej byli tylko chłopcy. Zresztą z wzajemnością, bo przyjaciółka Lory była śliczną blondynką. Dziewczyna wiedziała jak zakręcić chłopakowi w głowie. Zdawał sobie sprawę, z tego, jak podoba się płci przeciwnej i skrzętnie to wykorzystywała.
Jessica w końcu zakończyła swój monolog i pozwoliła Barcelonie dojść do słowa:
– Poznałam kogoś – powiedziała cicho dziewczyna. Sprawiała wrażenie jakby była tym faktem zawstydzona.
Jessica była w szoku, o czym świadczyły jej wybałuszone oczy.
– Nie gadaj! – pisnęła głośno. – Jak się nazywa? Ile ma lat? Przystojny jest? Co robi na Bahamach? – zasypała przyjaciółkę pytaniami, a Lora śmiejąc się, pokręciła głową.
– Ma na imię Brian. Ma 23 lata i jest przystojny. Przyjechał na Bahamy razem z przyjaciółmi i bratem, na wakacje. Bardzo się polubiliśmy. Nauczył mnie nawet prowadzić samochód! – odpowiedziała brunetka przemilczając fakt, że się całowali.
– Lora... – zaczęła Jessica. W jednej sekundzie zniknął jej humor i stała się poważna. – Jesteś pewna, że wiesz co robisz? Nie jesteś dziewczyną, która nadaje się do wakacyjnego romansu.
– Daj spokój! – Lora roześmiała się słysząc insynuacje przyjaciółki. – Jesteśmy tylko przyjaciółmi i nikim więcej. Poza tym on jest inny.
– No, skoro tak uważasz. – Jessica dała za wygraną.
Po zakończeniu rozmowy Jessica zaczęła rozmyślać nad słowami Barcelony. Wierzyła, że jej przyjaciółka wie co robi. Lora zresztą zawsze była mądrą i rozsądną dziewczyną. Blondynka bała się jedynie faktu, że jej przyjaciółka, żyjąc ciągle pod nadzorem, może być zbyt łatwowierna, jeśli chodzi o obcych ludzi. Barcelona zawsze uważała, że każdy człowiek ma w sobie choć trochę dobroci. To mogło być dla niej zgubne. Jessica liczyła jedynie na to, że Brian o którym opowiedziała jej przyjaciółka rzeczywiście jest taki, jak w opisie Lory. W głowie blondynki pojawił się plan, który postanowiła wykonać natychmiast...

Brian wszedł do domu. Od progu słyszał śmiechy dochodzące z kuchni, gdzie skierował swoje kroki. Zobaczył tam Mię szykującą kolację oraz Lorę siedzącą przy stole, która pomagała kroić warzywa.
­– Cześć, co tak ładnie pachnie? – zapytał, wchodząc do kuchni. Jego wzrok zatrzymał się na Lorze. Dziewczyna przywitała się cicho i opuściła wzrok, skupiając się na krojeniu. O’conner podszedł kuchenki by podjeść trochę kurczaka znajdującego się na patelni, jednak natychmiast został przepędzony ścierką przez Mię.
­– Łapy precz i czekaj cierpliwie do kolacji! – krzyknęła rozbawiona, trzepiąc go głowę.
Brian podniósł ręce w geście kapitulacji, sięgnął piwo z lodówki i skierował się do wyjścia. Zanim jednak opuścił kuchnię spojrzał jeszcze raz na Lorę, która nie odezwała się w jego obecności ani razu.
Mia wyczuła napięcie panujące między dwójką. Odłożyła ścierkę na bok i usiadła naprzeciw Barcelony. Po chwili milczenia zapytała:
– Co się dzieje?
­– Nic, a co niby ma się dziać? – odpowiedziała, udając, że nie wiem o co chodzi.
Mia przewróciła oczami.
– Dobrze wiesz o czym mówię. Pokłóciliście się o cos z Brianem? Bo wiesz… Zawsze się dogadywaliście, a teraz nie zamieniliście ani słowa.
Lora pokręciła jedynie przecząco głową. Nie oderwała wzroku od krojonej przez nią papryki, jakby w tej chwili była to najbardziej interesująca rzecz na świecie.
­– Pocałował mnie – powiedziała po chwili cicho.
– Co?! – krzyknęła Mia śmiejąc się szeroko. – I przez to się do niego nie odzywasz? Nie podo bało ci się?
– W sumie to było całkiem miłe – odpowiedziała, wzruszając ramionami.
– To w czym problem?
– Po prostu nie wiem jak się zachować. Nigdy wcześniej się nie całowałam. – Lora spojrzała na przyjaciółkę. Zwierzyła się jej z sekretu, o którym dotychczas wiedziała jedynie Jess. Mia patrzała na Barcelonę z roztwartymi ustami, analizując słowa, która przed chwilą usłyszała. Takiego wyznania się po niej nie spodziewała. Po kilku sekundach zapytała niepewnie:
– A czy ty czasem nie miałaś narzeczonego?
Lora spojrzała na Mię
– Tak, narzeczonego, którego wybrał mi ojciec i z którym nawet się nie lubiliśmy.
– Czyli, że jesteś… no wiesz? Dziewicą? – zapytała Mia, uśmiechając się przy tym znacząco.
Barcelona zarumieniła się i pokiwała jedynie głową, a młoda Toretto pisnęła wesoło.
– Wiesz... – zaczęła Mia. – Brian to dobry chłopak. Ostatnio trochę się pogubił, ale w gruncie rzeczy wiem, że jest naprawdę dobry. Wiem też, że naprawdę cię lubi i na pewno nie chciał niczego złego, całując ciebie. Po prostu mu się podobasz. Nie musisz go unikać, ręczę za niego, że cię nie skrzywdzi.
Lora uśmiechnęła z wdzięcznością. To właśnie pragnęła usłyszeć. Parę słów, które zmiotą jej wątpliwości i strach w kąt. Bała się okropnie. Znajomość z Brianem była dla niej nowością. Nie nigdy spotykała się z mężczyznami, nie tylko dlatego, że całe jej życie kontrolował ojciec. Po prostu nie chciała być  czyimś, jak to określiła Jessica, romansem. Ona chciała być czyjąś miłością, a jak na razie nie znalazła takiego mężczyzny, który rozpaliłby płomień w jej sercu. Wszyscy chłopcy, którzy próbowali ją podrywać zwracali uwagę na jej wygląd albo pieniądze jej ojca. Brian był inny. Gdy tylko go widziała, zaczynała czuć się inaczej. Nie wiedziała nawet jak to nazwać. Gdy na nią patrzał zaczynała się czuć jak kobieta, która może zdobyć serce mężczyzny, a nie jak niedoświadczona nastolatka. Czyżby tak wyglądało zakochanie się?

Lora pożegnała się w Mią. Szła w kierunku samochodu, który zaparkowała niedaleko, gdy usłyszała czyjeś kroki. Nagle ktoś złapał ją za ramię i obrócił w swoim kierunku.
– Zaczekaj, możemy porozmawiać?
Lora uniosła głowę i spojrzała na Briana. Po kilku sekundach rozchmurzyła się.
– Jasne – odpowiedziała.
– Słuchaj, przepraszam cię, jeśli uraziłem cię moim pocałunkiem. Jesteś piękną dziewczyną i po prostu miałem niezmierną ochotę cię pocałować. Być może sobie tego nie życzyłaś… – tłumaczył się Brian.
– Spokojnie, nie mam do ciebie o to pretensji, w sumie to było całkiem miłe – odpowiedziała wesoło.
­– To się cieszę – na twarz Brian wstąpił uśmiech. Ulżyło mu, że wszystko jest w porządku. Bał się, że naprawdę spieprzył sprawę, że Lora nie będzie chciała z nim rozmawiać, a wtedy nie mógłby dokończyć zadania zleconego przez agenta Bilkinsa. Tak to sobie przynajmniej tłumaczył.

Lora krzątała się między stolikami i obsługiwała gości. Co jakiś czas podchodziła porozmawiać do Briana i przyjaciół, którzy zajmowali stolik w rogu sali. Blondyn obserwował pracującą dziewczynę, sącząc powoli piwo. Brunetka właśnie podawała piwo starszym panom, którzy byli stałymi bywalcami baru i bardzo polubili swoją nową barmankę. Nagle usłyszała piskliwy głos, za którym ostatnio bardzo tęskniła.
­- Lora!!! – rozniosło się po całej sali, a po kilku sekundach brunetka poczuła ciężar oplatający ją za szyję. Barcelona odwzajemniła uścisk. Nie spodziewała się tutaj swojej przyjaciółki, która powinna być teraz w Europie. Lora kazała usiąść przyjaciółce na wysokim krześle przy barze, po czym dokończyła obsługę gości i wróciła za bar do Jessici.
– Co ty tutaj robisz? – zapytała, nalewając blondynce soku.
– No jak to co? Moja najlepsza przyjaciółka powiedziała, że poznała faceta, a ja mam siedzieć tysiące kilometrów stąd?! Musze ciebie popilnować! – odpowiedziała, jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie.
– Głupia jesteś! – Lora spojrzała na Jess pobłażliwie.
– Dobra, dobra. Lepiej powiedz kiedy poznam to twoje ciacho. – Jessica kompletnie zignorowała przytyk brunetki.
Lora zmroziła przyjaciółkę wzrokiem i upomniała ją by była ciszej. W tym momencie zauważyła machającego do niej Jake’a, więc opuściła Jess i ruszyła w stronę stolika. Chłopak zamówił trunki dla siebie i swoich przyjaciół. Gdy Lora odchodziła, by przynieść zamówienie usłyszała jeszcze głos brata Briana:
– A może przedstawiłabyś nam swoją koleżankę? – zapytał wesołym głosem, unosząc przy tym brwi.
Lora uśmiechnęła się tylko. Gdy nalała już napoje zwróciła się do Jessici:
– Chodź, przedstawię ci kogoś.
Podeszła razem z przyjaciółką do stolika  i przedstawiła im Jessicę. Gdy zapoznwała ją z Brianem, Jess spojrzała wymownie na Lorę, jakby chciała zapytać: „To jest to twoje ciacho?!”. Blondynka dosiadła się do nich i od razu załapała dobry kontakt. Z młodszym bratem O’connera szczególnie dobry...

Nadszedł czas końca zmiany Barcelony. Wzięła z zaplecza swoje rzeczy i wyszła przed bar, gdzie czekali na nią przyjaciele. Lorze nie umknęły umizgi Jessici i Jake’a. Brunetka pożegnała się ze wszystkimi i razem z przyjaciółką udały się do mieszkania Lory.
– Całkiem miły tean twój Brian – zagadała wesoło. Lora zbyła Lorę pobłażliwym wzrokiem. Wiedziała, że gdyby zaczęła teraz zaprzeczać, że O’conner wcale nie jest jej, Jessica nie dałaby jej spokoju. – I w ogóle Jake zaprosił nas na imprezę! Wszyscy idą. – dodała blondynka wesoło. – Pójdziemy Lora? Proszę, powiedz, że pójdziemy! -  spojrzała błagalnie na Barcelonę, robiąc minę zbitego psiaka. Brunetka wybuchła na tgen widok śmiechem.
– Pójdziemy kochanie, pójdziemy.

Lora i Jessica siedziały w sypialni brunetki i przymierzały sukienki, które mogłyby ubrać na dyskotekę. Barcelona nie miała zbytniej ochoty na zabawę, ale zgodziła się pójść ze względu na Jessicę. Wiedziała, że jej przyjaciółka lubi dobrą zabawę oraz to że po alkoholu potrafi być dość nierozsądna. Poza tym postanowiła zacząć korzystać trochę z życia. Po raz pierwszy od dawna nie była pod niczyim nadzorem, nie towarzyszyli jej ochroniarze ojca i chciała wykorzystać trochę wolności. Oczywiście wolności, ale w granicach rozsądku.
Po przymierzeniu kolejnej sukienki, Lora opadła bez siły na łóżko. Przymierzanie ubrań z Jessicą było bardziej męczące, niż praca w barze. Blondynka wskoczyła na łóżko obok przyjaciółki.
– Co jest? – zapytała wesoło.
– Nie mam siły – westchnęła Lora.
– Nie przesadzaj, spotkasz się dziś wieczorem z Brianem i od razu odzyskasz siły!
Lora uderzyła przyjaciółkę poduszką, którą znalazła pod ręką, a Jessica udawała oburzenie z tego powodu.
– No co? Kochana, widziałam jak na ciebie dzisiaj spoglądał! Podobasz mu się! – pisnęła blondynka, ściskając poduszkę, którą przed chwilą oberwała.
– Czy ja wiem… - uśmiechnęła się Lora i jak zwykle w takich sytuacjach na jej twarzy pojawił się rumienieć.
– Nie udawaj, że nie zauważyłaś! – Teraz to Jessica rzuciła poduszką w Lorę. – Podoba ci się?
– Być może... – Lora odpowiedziała tajemniczo, po czym wstała i udała się do łazienki.
– Zakochałaś się! – krzyknęła za nią rozbawiona Jessica.

Noc była bardzo gorąca. Mimo że słońce już zaszło, na dworze było trochę ponad 30 stopni Celsjusza. Wszystkie lokale były przepełnione wczasowiczami. Nassau tętniło życiem. W końcu wakacje to czas na relaks i zabawę. Jedną z uliczek szły Lora i Jessica. Rozglądały się, podziwiając stolicę Bahamów nocą. Panowała tu niezwykła atmosfera. Wszyscy ludzie znajdujący się tutaj byli szczęśliwi i zrelaksowani. Zupełnie jakby wszystkie swoje troski i zmartwienia zostawili pozamykane w domach. Bahamy to niesamowite miejsce, miejsce gdzie może się wydarzyć wiele niespodziewanych rzeczy…

Lora i Jessica spotkały się z Brianem przed wejściem na plażę. O’conner podał Barcelonie rękę, by ta mogła iść z nim pod ramię, na co dziewczyna z przyjemnością przystała. Jessica została w tyle w Jakiem. Ruszyli w stronę plaży, gdzie zorganizowana była impreza. Na piasku położony był drewniany podest, który służył za parkiet. Trochę dalej stał bar, a przy nim stoliki, dla ludzi, którzy nie mieli ochoty tańczyć.  początek poszli zamówić coś do picia. Gdy już kupili, poszli usiąść przy stoliku. Brian usiadł tuż przy Lorze. Siedzieli i rozmawiali. Chłopacy ustalili z Barceloną, że w nadchodzącym tygodniu zaczną naprawiać jej samochód. Po kilku kolejkach jednak wszyscy ruszyli na parkiet. Lora tańczyła razem z Jessicą, a następnie z Brianem. Później usiedli we dwoje przy stoliku. Dziewczyna obserwowała swoją przyjaciółkę, która tańczyła z Jakiem. Ich taniec był zbyt i odważny i wręcz erotyczny. Brian również zauważył zainteresowanie swojego młodszego brata przyjaciółką brunetki, a to nie wróżyło nic dobrego.
W końcu blondyn zaproponował dziewczynie spacer.
Szli brzegiem morza. Lora trzymała w ręce lampkę z winem, zaś Brian butelkę Corony.
– Sporo dziś wypiłaś wina. Który to już kieliszek? Czwarty? – zapytał O’conner, patrząc na dziewczynę wesoło.
– Zdradzić ci sekret? – zapytała unosząc brwi, a Brian pokiwał twierdząco głową – Tak naprawdę to piję sok jabłkowy, tylko poprosiłam barmana, żeby nalał mi w lampkę, żeby nikt się mnie nie czepiał, że nie piję. – powiedziała cicho uśmiechając się porozumiewawczo. – Ale cicho, jak coś to nic nie wiesz – położyła palec na ustach.
– Cwaniara z ciebie – powiedział i objął ją przyjacielsko w pasie.
Spacerowali dalej nie odzywając się do siebie. Zresztą nie potrzebowali żadnych słów. Sycili się nastrojem panującym wokół nich. Hałas imprezy pozostał daleko za nimi. Teraz byli tylko oni. W pewnym momencie zatrzymali się i usiedli nad brzegiem morza. Lora usiadła przed Brianem i oparła głowę o jego tors. O’conner objął ją rękami w pasie. Siedzieli i podziwiali nocne morze. Lora czuła się zupełnie tak, jakby wygrała właśnie co najmniej milion dolarów. Opanowała ją nieopisana euforia.
Nie mieli pojęcia ile minęło czasu. Czuli się jakby wszystko stanęło w miejscu. Żadne z nich nie powiedziało tego głośno, ale oboje wiedzieli, że nie są sobie obojętni. Ich spotkanie sprawiło, że nic już nie będzie takie jak wcześniej.

Powrócili na imprezę na plaży. Okazało się, że Dominic i Letty wrócili już do domu, Mia bawiła się z Tejem i Romanem, a Jess bawiąca się z Jakiem była już nieźle pijana. Brian zgromił młodszego brata wzrokiem. Doskonale wiedział co kombinuje jego młodszy braciszek. Jake wzruszył tylko cwaniacko rękami. Barcelona wzięła torebkę przyjaciółki, po czym chwyciła Jessicę pod ramię i ruszyła w stronę domu. Prowadzenie pijanego człowiek do domu jest jednak dość trudne, szczególnie dla drobnej dziewczyny, dlatego Brian pomógł Lorze zaprowadzić Jess do domu. Gdy w końcu dotarli do domu, Lora położyła blondynkę na sofie i pobiegła po miskę, która okazała się niezbędna. Jess leżała nieprzytomnie nad miską, podtrzymywana przez Briana, a Lora trzymała jej włosy. Gdy blondynka położyła i zasnęła, Barcelona usiadła na podłodze.
– No to czeka mnie bezsenna noc – westchnęła ciężko. – Znając Jess, obudzi się pewnie jeszcze kilka razy i będzie wymiotować, a ze względu, że jest nieprzytomna, moja pomoc okaże się być niezbędna.
– W takim razie w chęcią ci potowarzyszę – powiedział Brian, siadając obok niej.
Po chwili milczenia Lora zapytała:
– Znamy się już dość długo, a ja nawet nie wiem czy się zajmujesz na co dzień? Wiem, że Tej, Roman, Dominic i Letty prowadzą warsztat, a ty?
Brian zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią. Nie chciał jej okłamywać, ale nie mógł powiedzieć jej prawdy.
– Ja też pracuję w warsztacie, ale jedynie w wolnym czasie, a na codzień dbam o bezpieczeństwo ludzi.
– Jesteś ochroniarzem?
– Mniej więcej. A ty czym się zajmujesz? – odpowiedział, po czym zadał Lorze pytanie, żeby nie rozmawiali dalej o nim.
– Niczym. Chciałam iść na studia, ale ojciec mi nie pozwolił. Miałam pomagać mu w firmie, ale moja praca ograniczała się do podpisania raz na jakiś czas jakiegoś świstka.
Brian słuchał uważnie. To idealny moment by wypytać ją o szczegóły.
– Ojciec nie dopuszczał cię do spraw firmy?
Wzruszyła ramionami.
– Mówił, że on się wszystkim zajmuje, a moje podpisy są formalnością ze względu na to, że kiedyś zostanę właścicielką firmy. Zresztą nigdy specjalnie nie interesowała mnie ta firma. Ojciec często spotykał się z nieprzyjemnymi facetami, więc wolałam się trzymać od tego z daleka.
Brian patrzał na Lorę. Wierzył jej. Wierzył w to, że nie ma nic wspólnego z interesami ojca.

Uśmiechnął się do siebie pod nosem. Będzie musiał porozmawiać z Bilkinsem o tym, co się dowiedział.


*******


Tak się uśmiecham, gdy dobrze odpowiem na
Prawie Rzymskim
Mam nadzieję, że rozdział się choć troszkę Wam spodoba. Wstawiany na świeżo, prosto z pod moich palców, no i oczywiście niesprawdzony. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest nieco beznadziejny, ze względu na powtórzenia. Miałam problemy z napisaniem niektórych fragmentów i zmieniałam je 1754893 razy. Myślę, też nad podgonieniem akcji. Jak już mówiłam kolejny rozdział postaram się wstawić szybciej, póki nie mam aż tak ciężko na uczelni, bo później gdy co chwila będzie jakieś kolokwium będę musiała się uczyć. Mam również nadzieję, że prawo rzymskie nie wyssie całej mojej energii. ;) 

Muszę też powiedzieć, że nie mogę doczekać się "Szybkich i wściekłych 7". O mało nie posikałam sie w majtki z zachwytu, gdy oglądałam trailer!! ;D  

Piszcie jak tam Wasze wrażenia, po obejrzeniu zwiastuna i krytykujcie rozdział. ;)


Pozdrawiam!
Pogonistka <3




10 komentarzy:

  1. Sluchaj rozdzial jak zwykle mnie powalil! Cudowny! I mam nadzieje, ze kolejny pojawi sie szybciej... Oczywiscie rozuniem, ze studia zajmuja baaardzo duzo czasu, ale moze uda ci sie jakos wykombinowac troche wolnego aby napisac rozdzialik :)
    BOZR JA TAK SAMO NORMALNIE SIE JARALAM JAK ZOBACZYLAM ZWIADTUN!!! GENIALNY!!
    Lilka.
    PS. Mam male pytanko... Jak sie nazywa piosenka z drugiego zwiastunu? Wyczulam tam glos Shakiry ale nie wiem dokladnie... Blagam powiedz mi tytul!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PSS. XD mam jeszcze drugie pytanko...
      W zwiastunach (obydwuch) pojawily sie gify na ktorych Paul byl ubrany w stroj policjanta (chyba..) i tanczyl z jakas kobieta, potem ona mu robila zdjecia (chyba..) i on w tedy wstal z usmiechem... I moje pytanie jest takie "z jakiego filmu sa to gify.. Powiedz bo mnie zaciekawily, jakbys mogla to ogromnie blagam abys podala tytul .. Bylabym wdzieczna :).

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za opinie :)
      Piosenka w zwiastunie to "Chasing Shadows" Shakiry. Gify z Paulem w stroju policjanta i tańczącą Peneope Cruz pochodzą z filmu "Noel" (tytuł polski to "Czekając na cud"). Film ten bardzo często leci w telewizji w okresie świątecznym,(być może już gdzieś leciał xd) bodajże na kanale FilmBox. ;) A co do dziewczyny robiącej zdjęcia to Naomi Scott, ale nie mam pojęcia z jakiego filmu jest to gif, wstawiłam go dlatego, że bardzo mi tam pasował. :)

      Pozdrawiam!
      Pogonistka
      ;D

      Usuń
  2. Dzięki :D
    Lilka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Wreszcie pojawił się kolejny rozdział!
    Muszę przyznać, że warto było czekać. Jest dopracowany i taki romantyczny[?] - to chyba dobre słowo.
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania, ta powolna akcja, która sprawia, że chce się więcej i więcej.
    Mam nadzieję, że jednak nie przyspieszysz akcji. Życie bohaterów musi toczyć się w odpowiednim tempie.
    Pozdrawiam,
    Lilith.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zwykle świetny. Coś czuję, że już niedługo Brian i Lora będą razem, z czego bym była ogromnie zadowolona, zresztą podejrzewam, że nie tylko ja. Intuicja mi podpowiada, że jej ojciec ich znajdzie i będzie jakaś akcja przez to. Po prostu jest za pięknie, zaraz coś się spieprzy, ja to wiem. Tak ja taki czarnowidz, huhuhuh :3 Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Powodzenia na studiach :*

    OdpowiedzUsuń
  5. KUPIŁAŚ MNIE !
    KOCHAM KOCHAM KOCHAM serię Szybkich i Wściekłych! <3
    + obserwuję i czekam na więcej więcej więcej!!!!

    __________________________

    Zapraszam do siebie :*
    http://druga-szansa-od-zycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju kocham to opowiadanie! Codziennie tu wchodze i patrze czy jest nowy post! Oni muszą byc razem! Błagam dodaj szybko kol.ejny rozdział. Nie wiem co mam ci jeszcze powiedzieć bo nie chce powtarzac poprzednich komentarzy :*


    http://jedzalbogin.blogspot.com - zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award ! :)
    Zapraszam tutaj!
    http://druga-szansa-od-zycia.blogspot.com/p/nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem Twoją stałą czytelniczką i kocham Twoje opowiadanie, ale biała czcionka wywołuje u mnie zawroty głowy i nie da się czytać, naprawdę! Chyba autorka Twojego szablonu poleciała za mocno z kontrastami. Jeżeli nie byłby to problem to prosiłabym przyciemnić lekko czcionkę, bo chyba nie tylko mi się tak źle czyta, a szkoda bo bosko piszesz noo :(

    OdpowiedzUsuń