Na wstępie chciałabym wszystkich przeprosić za tak długą nieobecność. Zaczęłam właśnie studia prawnicze i musiałam przygotować się do studiów, a przez ostatni miesiąc asymilowałam się do życia studenckiego i ogarniałam studia. W ramach rekompensaty, za długie oczekiwanie na nowy post, napisałam trochę dłuższy rozdział. Chciałam pisać w czasie wolnym między zajęciami, ale przez pierwszy tydzień nie miałam laptopa, a potem zapomniałam zgrać pliku z opowiadaniem z laptopa, którego mam w domu, na ten, który mam na studiach. Teraz powracam z nowym rozdziałem, żalem za grzechy i mocnym postanowieniem poprawy. ;)
*******
"Ja to bym chciała przeżyć taką miłość, ale taką bezgraniczną, taką do końca. Żeby cały świat zniknął, żeby nic się nie liczyło, tylko ten jeden człowiek. Całe moje życie dotąd jest pełne właśnie zupełnie przeciwnych doświadczeń, że ludzie są wymienialni, że w gruncie rzeczy wszystko jedno z kim jesteśmy.Chciałabym ci coś takiego zrobić, żebyś nie mógł beze mnie żyć, żebyś nie mógł o mnie zapomnieć."
Jerzy Sosnowski
Lora
siedziała na kanapie, trzymając laptopa na kolanach. Chciała porozmawiać ze
swoją przyjaciółką, która aktualnie znajdowała się na południu Francji.
Dziewczyna spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę dziesiątą. To
oznaczało, że w Europie jest teraz szesnasta.
Jessica
obiecała, że o tej godzinie wejdzie na Skype, jednak jak zwykle musiała się
spóźniać. Strasznie to irytowało Lorę, która zawsze była punktualna. Gdy
umawiała się na jakąś godzinę, to często przychodziła przed czasem. Nie lubiła
czekać na kogoś, dlatego sama też się nie spóźniała. Brunetka często zwracała
uwagę swojej przyjaciółce na jej guzdranie się, ale Jessica zawsze zbywała Lorę
swoim potulnym uśmieszkiem.
Na
monitorze komputera pojawiła się twarz blondynki. Na twarzach obu dziewczyn
pojawił się uśmiech. Strasznie za sobą tęskniły. Komputer umożliwiał im choć
namiastkę rozmowy twarzą w twarz, ale to nie było to samo, co w rzeczywistości.
Jessica przywitała się w Barceloną i zaczęła zdawać relację z pobytu w Europie.
Pochwaliła się, że zwiedziła już Hiszpanię, a teraz spędza kilka dni w Cannes.
Wyraziła też swoją nadzieję na spotkanie jakiejś gwiazdy filmowej, która
postanowiła odpocząć we Francji. Lora słuchała uważnie przyjaciółki, która
teraz rozpływała się nad urodą Hiszpanów i Francuzów. Barcelona pokręciła
głową. Cała Jessica. Odkąd skończyła piętnaście lat, w głowie jej byli tylko
chłopcy. Zresztą z wzajemnością, bo przyjaciółka Lory była śliczną blondynką.
Dziewczyna wiedziała jak zakręcić chłopakowi w głowie. Zdawał sobie sprawę, z
tego, jak podoba się płci przeciwnej i skrzętnie to wykorzystywała.
Jessica
w końcu zakończyła swój monolog i pozwoliła Barcelonie dojść do słowa:
–
Poznałam kogoś – powiedziała cicho dziewczyna. Sprawiała wrażenie jakby była
tym faktem zawstydzona.
Jessica
była w szoku, o czym świadczyły jej wybałuszone oczy.
–
Nie gadaj! – pisnęła głośno. – Jak się nazywa? Ile ma lat? Przystojny jest? Co
robi na Bahamach? – zasypała przyjaciółkę pytaniami, a Lora śmiejąc się,
pokręciła głową.
–
Ma na imię Brian. Ma 23 lata i jest przystojny. Przyjechał na Bahamy razem z
przyjaciółmi i bratem, na wakacje. Bardzo się polubiliśmy. Nauczył mnie nawet
prowadzić samochód! – odpowiedziała brunetka przemilczając fakt, że się
całowali.
–
Lora... – zaczęła Jessica. W jednej sekundzie zniknął jej humor i stała się
poważna. – Jesteś pewna, że wiesz co robisz? Nie jesteś dziewczyną, która
nadaje się do wakacyjnego romansu.
–
Daj spokój! – Lora roześmiała się słysząc insynuacje przyjaciółki. – Jesteśmy
tylko przyjaciółmi i nikim więcej. Poza tym on jest inny.
–
No, skoro tak uważasz. – Jessica dała za wygraną.
Po
zakończeniu rozmowy Jessica zaczęła rozmyślać nad słowami Barcelony. Wierzyła,
że jej przyjaciółka wie co robi. Lora zresztą zawsze była mądrą i rozsądną
dziewczyną. Blondynka bała się jedynie faktu, że jej przyjaciółka, żyjąc ciągle
pod nadzorem, może być zbyt łatwowierna, jeśli chodzi o obcych ludzi. Barcelona
zawsze uważała, że każdy człowiek ma w sobie choć trochę dobroci. To mogło być
dla niej zgubne. Jessica liczyła jedynie na to, że Brian o którym opowiedziała
jej przyjaciółka rzeczywiście jest taki, jak w opisie Lory. W głowie blondynki
pojawił się plan, który postanowiła wykonać natychmiast...
Brian
wszedł do domu. Od progu słyszał śmiechy dochodzące z kuchni, gdzie skierował
swoje kroki. Zobaczył tam Mię szykującą kolację oraz Lorę siedzącą przy stole,
która pomagała kroić warzywa.
–
Cześć, co tak ładnie pachnie? – zapytał, wchodząc do kuchni. Jego wzrok zatrzymał
się na Lorze. Dziewczyna przywitała się cicho i opuściła wzrok, skupiając się
na krojeniu. O’conner podszedł kuchenki by podjeść trochę kurczaka znajdującego
się na patelni, jednak natychmiast został przepędzony ścierką przez Mię.
–
Łapy precz i czekaj cierpliwie do kolacji! – krzyknęła rozbawiona, trzepiąc go
głowę.
Brian
podniósł ręce w geście kapitulacji, sięgnął piwo z lodówki i skierował się do
wyjścia. Zanim jednak opuścił kuchnię spojrzał jeszcze raz na Lorę, która nie
odezwała się w jego obecności ani razu.
Mia
wyczuła napięcie panujące między dwójką. Odłożyła ścierkę na bok i usiadła
naprzeciw Barcelony. Po chwili milczenia zapytała:
–
Co się dzieje?
–
Nic, a co niby ma się dziać? – odpowiedziała, udając, że nie wiem o co chodzi.
Mia
przewróciła oczami.
–
Dobrze wiesz o czym mówię. Pokłóciliście się o cos z Brianem? Bo wiesz… Zawsze
się dogadywaliście, a teraz nie zamieniliście ani słowa.
Lora
pokręciła jedynie przecząco głową. Nie oderwała wzroku od krojonej przez nią
papryki, jakby w tej chwili była to najbardziej interesująca rzecz na świecie.
–
Pocałował mnie – powiedziała po chwili cicho.
–
Co?! – krzyknęła Mia śmiejąc się szeroko. – I przez to się do niego nie
odzywasz? Nie podo bało ci się?
–
W sumie to było całkiem miłe – odpowiedziała, wzruszając ramionami.
–
To w czym problem?
–
Po prostu nie wiem jak się zachować. Nigdy wcześniej się nie całowałam. – Lora
spojrzała na przyjaciółkę. Zwierzyła się jej z sekretu, o którym dotychczas
wiedziała jedynie Jess. Mia patrzała na Barcelonę z roztwartymi ustami,
analizując słowa, która przed chwilą usłyszała. Takiego wyznania się po niej
nie spodziewała. Po kilku sekundach zapytała niepewnie:
–
A czy ty czasem nie miałaś narzeczonego?
Lora
spojrzała na Mię
–
Tak, narzeczonego, którego wybrał mi ojciec i z którym nawet się nie lubiliśmy.
–
Czyli, że jesteś… no wiesz? Dziewicą? – zapytała Mia, uśmiechając się przy tym
znacząco.
Barcelona zarumieniła się i pokiwała
jedynie głową, a młoda Toretto pisnęła wesoło.
– Wiesz... – zaczęła Mia. – Brian to
dobry chłopak. Ostatnio trochę się pogubił, ale w gruncie rzeczy wiem, że jest
naprawdę dobry. Wiem też, że naprawdę cię lubi i na pewno nie chciał niczego
złego, całując ciebie. Po prostu mu się podobasz. Nie musisz go unikać, ręczę
za niego, że cię nie skrzywdzi.
Lora uśmiechnęła z wdzięcznością. To
właśnie pragnęła usłyszeć. Parę słów, które zmiotą jej wątpliwości i strach w
kąt. Bała się okropnie. Znajomość z Brianem była dla niej nowością. Nie nigdy
spotykała się z mężczyznami, nie tylko dlatego, że całe jej życie kontrolował
ojciec. Po prostu nie chciała być czyimś, jak to określiła Jessica, romansem. Ona
chciała być czyjąś miłością, a jak na razie nie znalazła takiego mężczyzny,
który rozpaliłby płomień w jej sercu. Wszyscy chłopcy, którzy próbowali ją
podrywać zwracali uwagę na jej wygląd albo pieniądze jej ojca. Brian był inny. Gdy
tylko go widziała, zaczynała czuć się inaczej. Nie wiedziała nawet jak to
nazwać. Gdy na nią patrzał zaczynała się czuć jak kobieta, która może zdobyć
serce mężczyzny, a nie jak niedoświadczona nastolatka. Czyżby tak wyglądało
zakochanie się?
Lora pożegnała się w Mią. Szła w
kierunku samochodu, który zaparkowała niedaleko, gdy usłyszała czyjeś kroki.
Nagle ktoś złapał ją za ramię i obrócił w swoim kierunku.
– Zaczekaj, możemy porozmawiać?
Lora uniosła głowę i spojrzała na
Briana. Po kilku sekundach rozchmurzyła się.
– Jasne – odpowiedziała.
– Słuchaj, przepraszam cię, jeśli
uraziłem cię moim pocałunkiem. Jesteś piękną dziewczyną i po prostu miałem
niezmierną ochotę cię pocałować. Być może sobie tego nie życzyłaś… – tłumaczył
się Brian.
– Spokojnie, nie mam do ciebie o to
pretensji, w sumie to było całkiem miłe – odpowiedziała wesoło.
– To się cieszę – na twarz Brian
wstąpił uśmiech. Ulżyło mu, że wszystko jest w porządku. Bał się, że naprawdę
spieprzył sprawę, że Lora nie będzie chciała z nim rozmawiać, a wtedy nie
mógłby dokończyć zadania zleconego przez agenta Bilkinsa. Tak to sobie
przynajmniej tłumaczył.
Lora krzątała się między stolikami i
obsługiwała gości. Co jakiś czas podchodziła porozmawiać do Briana i
przyjaciół, którzy zajmowali stolik w rogu sali. Blondyn obserwował pracującą
dziewczynę, sącząc powoli piwo. Brunetka właśnie podawała piwo starszym panom,
którzy byli stałymi bywalcami baru i bardzo polubili swoją nową barmankę. Nagle
usłyszała piskliwy głos, za którym ostatnio bardzo tęskniła.
- Lora!!! – rozniosło się po całej
sali, a po kilku sekundach brunetka poczuła ciężar oplatający ją za szyję.
Barcelona odwzajemniła uścisk. Nie spodziewała się tutaj swojej przyjaciółki,
która powinna być teraz w Europie. Lora kazała usiąść przyjaciółce na wysokim
krześle przy barze, po czym dokończyła obsługę gości i wróciła za bar do
Jessici.
– Co ty tutaj robisz? – zapytała,
nalewając blondynce soku.
– No jak to co? Moja najlepsza
przyjaciółka powiedziała, że poznała faceta, a ja mam siedzieć tysiące
kilometrów stąd?! Musze ciebie popilnować! – odpowiedziała, jakby była to
najoczywistsza rzecz na świecie.
– Głupia jesteś! – Lora spojrzała na
Jess pobłażliwie.
– Dobra, dobra. Lepiej powiedz kiedy
poznam to twoje ciacho. – Jessica kompletnie zignorowała przytyk brunetki.
Lora zmroziła przyjaciółkę wzrokiem i
upomniała ją by była ciszej. W tym momencie zauważyła machającego do niej
Jake’a, więc opuściła Jess i ruszyła w stronę stolika. Chłopak zamówił trunki
dla siebie i swoich przyjaciół. Gdy Lora odchodziła, by przynieść zamówienie
usłyszała jeszcze głos brata Briana:
– A może przedstawiłabyś nam swoją
koleżankę? – zapytał wesołym głosem, unosząc przy tym brwi.
Lora
uśmiechnęła się tylko. Gdy nalała już napoje zwróciła się do Jessici:
–
Chodź, przedstawię ci kogoś.
Podeszła
razem z przyjaciółką do stolika i
przedstawiła im Jessicę. Gdy zapoznwała ją z Brianem, Jess spojrzała wymownie
na Lorę, jakby chciała zapytać: „To jest to twoje ciacho?!”. Blondynka dosiadła
się do nich i od razu załapała dobry kontakt. Z młodszym bratem O’connera
szczególnie dobry...
Nadszedł
czas końca zmiany Barcelony. Wzięła z zaplecza swoje rzeczy i wyszła przed bar,
gdzie czekali na nią przyjaciele. Lorze nie umknęły umizgi Jessici i Jake’a.
Brunetka pożegnała się ze wszystkimi i razem z przyjaciółką udały się do
mieszkania Lory.
–
Całkiem miły tean twój Brian – zagadała wesoło. Lora zbyła Lorę pobłażliwym
wzrokiem. Wiedziała, że gdyby zaczęła teraz zaprzeczać, że O’conner wcale nie
jest jej, Jessica nie dałaby jej spokoju. – I w ogóle Jake zaprosił nas na
imprezę! Wszyscy idą. – dodała blondynka wesoło. – Pójdziemy Lora? Proszę,
powiedz, że pójdziemy! - spojrzała
błagalnie na Barcelonę, robiąc minę zbitego psiaka. Brunetka wybuchła na tgen
widok śmiechem.
–
Pójdziemy kochanie, pójdziemy.
Lora
i Jessica siedziały w sypialni brunetki i przymierzały sukienki, które mogłyby
ubrać na dyskotekę. Barcelona nie miała zbytniej ochoty na zabawę, ale zgodziła
się pójść ze względu na Jessicę. Wiedziała, że jej przyjaciółka lubi dobrą
zabawę oraz to że po alkoholu potrafi być dość nierozsądna. Poza tym
postanowiła zacząć korzystać trochę z życia. Po raz pierwszy od dawna nie była
pod niczyim nadzorem, nie towarzyszyli jej ochroniarze ojca i chciała
wykorzystać trochę wolności. Oczywiście wolności, ale w granicach rozsądku.
Po
przymierzeniu kolejnej sukienki, Lora opadła bez siły na łóżko. Przymierzanie
ubrań z Jessicą było bardziej męczące, niż praca w barze. Blondynka wskoczyła
na łóżko obok przyjaciółki.
–
Co jest? – zapytała wesoło.
–
Nie mam siły – westchnęła Lora.
–
Nie przesadzaj, spotkasz się dziś wieczorem z Brianem i od razu odzyskasz siły!
Lora
uderzyła przyjaciółkę poduszką, którą znalazła pod ręką, a Jessica udawała
oburzenie z tego powodu.
–
No co? Kochana, widziałam jak na ciebie dzisiaj spoglądał! Podobasz mu się! –
pisnęła blondynka, ściskając poduszkę, którą przed chwilą oberwała.
–
Czy ja wiem… - uśmiechnęła się Lora i jak zwykle w takich sytuacjach na jej
twarzy pojawił się rumienieć.
–
Nie udawaj, że nie zauważyłaś! – Teraz to Jessica rzuciła poduszką w Lorę. –
Podoba ci się?
–
Być może... – Lora odpowiedziała tajemniczo, po czym wstała i udała się do
łazienki.
–
Zakochałaś się! – krzyknęła za nią rozbawiona Jessica.
Noc
była bardzo gorąca. Mimo że słońce już zaszło, na dworze było trochę ponad 30
stopni Celsjusza. Wszystkie lokale były przepełnione wczasowiczami. Nassau
tętniło życiem. W końcu wakacje to czas na relaks i zabawę. Jedną z uliczek
szły Lora i Jessica. Rozglądały się, podziwiając stolicę Bahamów nocą. Panowała
tu niezwykła atmosfera. Wszyscy ludzie znajdujący się tutaj byli szczęśliwi i
zrelaksowani. Zupełnie jakby wszystkie swoje troski i zmartwienia zostawili
pozamykane w domach. Bahamy to niesamowite miejsce, miejsce gdzie może się
wydarzyć wiele niespodziewanych rzeczy…
Lora
i Jessica spotkały się z Brianem przed wejściem na plażę. O’conner podał
Barcelonie rękę, by ta mogła iść z nim pod ramię, na co dziewczyna z przyjemnością
przystała. Jessica została w tyle w Jakiem. Ruszyli w stronę plaży, gdzie
zorganizowana była impreza. Na piasku położony był drewniany podest, który
służył za parkiet. Trochę dalej stał bar, a przy nim stoliki, dla ludzi, którzy
nie mieli ochoty tańczyć. początek
poszli zamówić coś do picia. Gdy już kupili, poszli usiąść przy stoliku. Brian
usiadł tuż przy Lorze. Siedzieli i rozmawiali. Chłopacy ustalili z Barceloną,
że w nadchodzącym tygodniu zaczną naprawiać jej samochód. Po kilku kolejkach
jednak wszyscy ruszyli na parkiet. Lora tańczyła razem z Jessicą, a następnie z
Brianem. Później usiedli we dwoje przy stoliku. Dziewczyna obserwowała swoją
przyjaciółkę, która tańczyła z Jakiem. Ich taniec był zbyt i odważny i wręcz
erotyczny. Brian również zauważył zainteresowanie swojego młodszego brata
przyjaciółką brunetki, a to nie wróżyło nic dobrego.
W
końcu blondyn zaproponował dziewczynie spacer.
Szli
brzegiem morza. Lora trzymała w ręce lampkę z winem, zaś Brian butelkę Corony.
–
Sporo dziś wypiłaś wina. Który to już kieliszek? Czwarty? – zapytał O’conner,
patrząc na dziewczynę wesoło.
–
Zdradzić ci sekret? – zapytała unosząc brwi, a Brian pokiwał twierdząco głową –
Tak naprawdę to piję sok jabłkowy, tylko poprosiłam barmana, żeby nalał mi w
lampkę, żeby nikt się mnie nie czepiał, że nie piję. – powiedziała cicho
uśmiechając się porozumiewawczo. – Ale cicho, jak coś to nic nie wiesz –
położyła palec na ustach.
–
Cwaniara z ciebie – powiedział i objął ją przyjacielsko w pasie.
Spacerowali
dalej nie odzywając się do siebie. Zresztą nie potrzebowali żadnych słów.
Sycili się nastrojem panującym wokół nich. Hałas imprezy pozostał daleko za
nimi. Teraz byli tylko oni. W pewnym momencie zatrzymali się i usiedli nad
brzegiem morza. Lora usiadła przed Brianem i oparła głowę o jego tors. O’conner
objął ją rękami w pasie. Siedzieli i podziwiali nocne morze. Lora czuła się
zupełnie tak, jakby wygrała właśnie co najmniej milion dolarów. Opanowała ją
nieopisana euforia.
Nie
mieli pojęcia ile minęło czasu. Czuli się jakby wszystko stanęło w miejscu.
Żadne z nich nie powiedziało tego głośno, ale oboje wiedzieli, że nie są sobie
obojętni. Ich spotkanie sprawiło, że nic już nie będzie takie jak wcześniej.
Powrócili
na imprezę na plaży. Okazało się, że Dominic i Letty wrócili już do domu, Mia
bawiła się z Tejem i Romanem, a Jess bawiąca się z Jakiem była już nieźle
pijana. Brian zgromił młodszego brata wzrokiem. Doskonale wiedział co kombinuje
jego młodszy braciszek. Jake wzruszył tylko cwaniacko rękami. Barcelona wzięła
torebkę przyjaciółki, po czym chwyciła Jessicę pod ramię i ruszyła w stronę
domu. Prowadzenie pijanego człowiek do domu jest jednak dość trudne,
szczególnie dla drobnej dziewczyny, dlatego Brian pomógł Lorze zaprowadzić Jess
do domu. Gdy w końcu dotarli do domu, Lora położyła blondynkę na sofie i
pobiegła po miskę, która okazała się niezbędna. Jess leżała nieprzytomnie nad
miską, podtrzymywana przez Briana, a Lora trzymała jej włosy. Gdy blondynka
położyła i zasnęła, Barcelona usiadła na podłodze.
–
No to czeka mnie bezsenna noc – westchnęła ciężko. – Znając Jess, obudzi się
pewnie jeszcze kilka razy i będzie wymiotować, a ze względu, że jest
nieprzytomna, moja pomoc okaże się być niezbędna.
–
W takim razie w chęcią ci potowarzyszę – powiedział Brian, siadając obok niej.
Po
chwili milczenia Lora zapytała:
–
Znamy się już dość długo, a ja nawet nie wiem czy się zajmujesz na co dzień? Wiem,
że Tej, Roman, Dominic i Letty prowadzą warsztat, a ty?
Brian
zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią. Nie chciał jej okłamywać, ale nie mógł
powiedzieć jej prawdy.
–
Ja też pracuję w warsztacie, ale jedynie w wolnym czasie, a na codzień dbam o bezpieczeństwo
ludzi.
–
Jesteś ochroniarzem?
–
Mniej więcej. A ty czym się zajmujesz? – odpowiedział, po czym zadał Lorze
pytanie, żeby nie rozmawiali dalej o nim.
–
Niczym. Chciałam iść na studia, ale ojciec mi nie pozwolił. Miałam pomagać mu w
firmie, ale moja praca ograniczała się do podpisania raz na jakiś czas jakiegoś
świstka.
Brian
słuchał uważnie. To idealny moment by wypytać ją o szczegóły.
–
Ojciec nie dopuszczał cię do spraw firmy?
Wzruszyła
ramionami.
–
Mówił, że on się wszystkim zajmuje, a moje podpisy są formalnością ze względu
na to, że kiedyś zostanę właścicielką firmy. Zresztą nigdy specjalnie nie
interesowała mnie ta firma. Ojciec często spotykał się z nieprzyjemnymi
facetami, więc wolałam się trzymać od tego z daleka.
Brian
patrzał na Lorę. Wierzył jej. Wierzył w to, że nie ma nic wspólnego z
interesami ojca.
Uśmiechnął
się do siebie pod nosem. Będzie musiał porozmawiać z Bilkinsem o tym, co się dowiedział.
*******
![]() |
| Tak się uśmiecham, gdy dobrze odpowiem na Prawie Rzymskim |
Mam nadzieję, że rozdział się choć troszkę Wam spodoba. Wstawiany na świeżo, prosto z pod moich palców, no i oczywiście niesprawdzony. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest nieco beznadziejny, ze względu na powtórzenia. Miałam problemy z napisaniem niektórych fragmentów i zmieniałam je 1754893 razy. Myślę, też nad podgonieniem akcji. Jak już mówiłam kolejny rozdział postaram się wstawić szybciej, póki nie mam aż tak ciężko na uczelni, bo później gdy co chwila będzie jakieś kolokwium będę musiała się uczyć. Mam również nadzieję, że prawo rzymskie nie wyssie całej mojej energii. ;)
Muszę też powiedzieć, że nie mogę doczekać się "Szybkich i wściekłych 7". O mało nie posikałam sie w majtki z zachwytu, gdy oglądałam trailer!! ;D
Piszcie jak tam Wasze wrażenia, po obejrzeniu zwiastuna i krytykujcie rozdział. ;)
Pozdrawiam!
Pogonistka <3

Sluchaj rozdzial jak zwykle mnie powalil! Cudowny! I mam nadzieje, ze kolejny pojawi sie szybciej... Oczywiscie rozuniem, ze studia zajmuja baaardzo duzo czasu, ale moze uda ci sie jakos wykombinowac troche wolnego aby napisac rozdzialik :)
OdpowiedzUsuńBOZR JA TAK SAMO NORMALNIE SIE JARALAM JAK ZOBACZYLAM ZWIADTUN!!! GENIALNY!!
Lilka.
PS. Mam male pytanko... Jak sie nazywa piosenka z drugiego zwiastunu? Wyczulam tam glos Shakiry ale nie wiem dokladnie... Blagam powiedz mi tytul!!!
PSS. XD mam jeszcze drugie pytanko...
UsuńW zwiastunach (obydwuch) pojawily sie gify na ktorych Paul byl ubrany w stroj policjanta (chyba..) i tanczyl z jakas kobieta, potem ona mu robila zdjecia (chyba..) i on w tedy wstal z usmiechem... I moje pytanie jest takie "z jakiego filmu sa to gify.. Powiedz bo mnie zaciekawily, jakbys mogla to ogromnie blagam abys podala tytul .. Bylabym wdzieczna :).
Dziękuję bardzo za opinie :)
UsuńPiosenka w zwiastunie to "Chasing Shadows" Shakiry. Gify z Paulem w stroju policjanta i tańczącą Peneope Cruz pochodzą z filmu "Noel" (tytuł polski to "Czekając na cud"). Film ten bardzo często leci w telewizji w okresie świątecznym,(być może już gdzieś leciał xd) bodajże na kanale FilmBox. ;) A co do dziewczyny robiącej zdjęcia to Naomi Scott, ale nie mam pojęcia z jakiego filmu jest to gif, wstawiłam go dlatego, że bardzo mi tam pasował. :)
Pozdrawiam!
Pogonistka
;D
Dzięki :D
OdpowiedzUsuńLilka.
Hej!
OdpowiedzUsuńWreszcie pojawił się kolejny rozdział!
Muszę przyznać, że warto było czekać. Jest dopracowany i taki romantyczny[?] - to chyba dobre słowo.
Bardzo podoba mi się twój styl pisania, ta powolna akcja, która sprawia, że chce się więcej i więcej.
Mam nadzieję, że jednak nie przyspieszysz akcji. Życie bohaterów musi toczyć się w odpowiednim tempie.
Pozdrawiam,
Lilith.
Rozdział jak zwykle świetny. Coś czuję, że już niedługo Brian i Lora będą razem, z czego bym była ogromnie zadowolona, zresztą podejrzewam, że nie tylko ja. Intuicja mi podpowiada, że jej ojciec ich znajdzie i będzie jakaś akcja przez to. Po prostu jest za pięknie, zaraz coś się spieprzy, ja to wiem. Tak ja taki czarnowidz, huhuhuh :3 Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Powodzenia na studiach :*
OdpowiedzUsuńKUPIŁAŚ MNIE !
OdpowiedzUsuńKOCHAM KOCHAM KOCHAM serię Szybkich i Wściekłych! <3
+ obserwuję i czekam na więcej więcej więcej!!!!
__________________________
Zapraszam do siebie :*
http://druga-szansa-od-zycia.blogspot.com/
Jeju kocham to opowiadanie! Codziennie tu wchodze i patrze czy jest nowy post! Oni muszą byc razem! Błagam dodaj szybko kol.ejny rozdział. Nie wiem co mam ci jeszcze powiedzieć bo nie chce powtarzac poprzednich komentarzy :*
OdpowiedzUsuńhttp://jedzalbogin.blogspot.com - zapraszam do siebie ;)
Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award ! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam tutaj!
http://druga-szansa-od-zycia.blogspot.com/p/nominacja.html
Jestem Twoją stałą czytelniczką i kocham Twoje opowiadanie, ale biała czcionka wywołuje u mnie zawroty głowy i nie da się czytać, naprawdę! Chyba autorka Twojego szablonu poleciała za mocno z kontrastami. Jeżeli nie byłby to problem to prosiłabym przyciemnić lekko czcionkę, bo chyba nie tylko mi się tak źle czyta, a szkoda bo bosko piszesz noo :(
OdpowiedzUsuń