czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 6






"Jestem rakietą kosmiczną, a twoje serce jest księżycem,
I zmierzam dokładnie do ciebie, dokładnie do ciebie,
250 tysięcy mil na czystym czerwcowym niebie,
I zmierzam dokładnie do ciebie, dokładnie do ciebie..."
                                                                           Eminem - Space Bound






Lora siedziała za kierownicą swojego samochodu. Znajdowała się na pustym placu poza miastem. Właśnie miała rozpocząć naukę jazdy, a to miejsce nadawało się do tego idealnie. Była nieco zdenerwowana, ponieważ jej umiejętności prowadzenia miały wiele do życzenia. Z zamyślenia wyrwał ją głos O’connera dobiegający z fotela pasażera:
– No śmiało, ruszaj. – Głos Briana był cichy i spokojny, jednak Lora była niemal pewna, że chłopak, gdy tylko zobaczy jazdę dziewczyny, natychmiast straci cierpliwość. Jej instruktor jazdy miał tak za każdym razem, gdy dziewczyna wsiadała do samochodu. Biedaczek, o mały włos, a dostałby przez nią nerwicy albo innej choroby psychicznej. Potrafił uchylić okno w samochodzie i krzyczeć „Ratunku!” w stronę przechodniów. Po skończonym kursie oboje odetchnęli w ulgą, że już się więcej nie zobaczą. Dziewczyna sama nie miała pojęcia jak udało jej się zdobyć prawo jazdy. Podejrzewała, że otrzymała jedynie poprzez wpływy jej ojca. Ona sama zdawała sobie sprawę, że nie jest stworzona do bycia kierowcą. 
Lora postanowiła się skupić. Odpuściła sprzęgło, zrobiła to jednak zbyt gwałtownie i nie dodała przy tym gazu. Samochód zaczął szarpać by po kilku sekundach zgasnąć. Dziewczyna westchnęła nerwowo.
– Spokojnie – powiedział blondyn, widząc zdenerwowanie jakie ogarnęło brunetkę. – To nic strasznego. Najpierw musisz dodać delikatnie gazu, żeby zwiększyć obroty do około dziesięciu tysięcy, a potem powoli delikatnie odpuszczasz sprzęgło – wyjaśnił.
„Przecież to nie takie trudne” pomyślała dziewczyna i spokojnie wykonała polecenie Briana. Samochód szarpnął, ale tym razem ruszył do przodu. Lora odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się. Po chwili zatrzymała Golfa i wykonała poprzednią czynność. Za każdym szło jej coraz lepiej. Gdy O’conner stwierdził, że ruszanie zostało opanowane, postanowił wytłumaczyć dziewczynie zmianę biegów. Brian był pod wrażeniem, że Lora wszystko tak szybko pojmuje. Gdzieś w głębi odczuwał dumę, że potrafił nauczyć lepiej niż instruktor nauki jazdy.

– To co na dzisiaj już chyba wystarczy? – Lora uśmiechnęła się niewinnie. Cieszyła się, że poszło jej dzisiaj tak dobrze, ale była już trochę zmęczona trenowaniem.
– A co już masz dosyć? – zapytał Brian. – No chyba nie było aż tak źle? Przecież nie krzyczałem – zaśmiał się.
Lora pokręciła przecząco głową. W sumie to nauka jazdy w wykonaniu O’connera bardzo jej się podobała. A najbardziej to chyba podobało jej się to, że blondyn był tak blisko niej. Czuła się przy nim dziwnie. Nigdy wcześniej nikt tak na nią nie działał. Lubiła jego obecność, jego głos, śmiech. Znali się krótki czas, ale brunetka ufała O’connerowi. To było niesamowite. 
Wzrok Barcelony spotkał się ze wzrokiem Briana, jednak żadne z nich się nie odwróciło. Blondyn delikatnie pochylił się w stronę brunetki, a jego usta delikatnie musnęły wargi brunetki. Był to krótki i subtelny pocałunek, ale sprawił, że Lora poczuła się niesamowicie. Serce zabiło mocniej, a na jej policzki wstąpił rumieniec. Dziewczyna spuściła głowę w dół, chcąc ukryć zawstydzenie. 
Mimo że pocałunek równie mocno wpłynął na Briana, chłopak był przerażony. Wcale nie miał w planach jej całować. Przeklinał się w myślach od idiotów. Zachował się jak napalony nastolatek. Przecież ona jest tylko jego zadaniem, jednym z wielu, jakie zdarzyło mu się wykonywać. Spoufalanie się z Lorą tylko wszystko popsuje. Spojrzał na brunetkę. Widział, że jest zawstydzona. Po chwili podniosła wzrok i spojrzała na niego dużymi, brązowymi oczami.
– To co jedziemy? – powiedział, jakby incydent z przed chwili nie miał nigdy miejsca. Tak właśnie należało nazwać ten pocałunek. Zwykły incydent. Wypadek przy pracy.
Lora pokiwała tylko głową i ruszyła w kierunku swojego mieszkania.

Brian wrócił do siebie. Wcześniej podjechał z Lorą do niej i pomógł dziewczynie wjechać samochodem do garażu. W tym czasie nie zamienili ze sobą praktycznie ani słowa. Jedynie na pożegnanie Lora wydusiła z siebie „dziękuję” i „do zobaczenia”. 
Chłopak przywitał się z leżącymi na sofie w salonie Jakiem. Rozejrzał się po domu, ale stwierdził, że prócz jego młodszego brata, nikogo nie ma. Jak się okazało Dominic z Letty wybrali się na wycieczkę tylko we dwoje, a reszta wyszła na spacer. Brian poszedł do kuchni i wyjął z lodówki butelkę wody, po czym zamknął się w swoim pokoju i zasnął. Obudził się dopiero wieczorem, gdy zbliżał się czas kolacji. Gdy zszedł na dół , w salonie siedzieli Tej, Jake i Roman. Oglądali jakiś mecz, popijając przy tym piwo. Mia krzątała się w kuchni, przygotowując kolację. Brian usiadł w fotelu 
– Jak tam randka? – zapytał Roman. 
Brian przewrócił oczami. Ile razy będą to jeszcze wałkować?
– Nic mnie z Lorą nie łączy, a to nie była żadna randka, tylko pomoc koleżeńska – odparł, akcentując ostatnie słowo.
– Jak jej nie chcesz to ja się nią chętnie zajmę – uśmiechnął się cwaniacko Jake. – Już ja bym wiedział co z nią robić – dodał, wychodząc z pokoju. 
Brian nie wytrzymał i rzucił się w stronę Jake. Przyparł go do ściany i wycedził przez zęby:
– Tylko ją tknij, a pożałujesz.
Po chwili opamiętał się i puścił młodszego brata. Rozejrzał się i zobaczył zaskoczone twarze Teja i Romana. Sam był w szoku, kompletnie nad sobą nie panował. Przecież nie powinno go obchodzić, co jego brat chciałby zrobić z Lorą. Jednak na samą myśl, że Jake mógłby zranić dziewczynę, krew się w nim gotowała. Znał swojego brata i wiedział jak traktuje dziewczyny. Barcelona zdecydowanie nie zasługiwała na takie traktowanie. 

Brian nie mógł znieść spojrzeń skierowanych ku niemu i czym prędzej opuścił salon. Wyszedł z domu, kierując swoje kroki w stronę plaży. Usiadł na ciepłym piasku i wpatrywał się w falujące morze. Dopiero teraz dotarło do niego, że o mały włos pobiłby swojego brata. A to wszystko przed dziewczynę, która jest dla niego prawie obca. Po chwili blondyn usłyszał czyjeś kroki. Okazało się, że to Jake. Chłopak usiadł na piasku tuż obok O’connera.
– Sorry, stary. – Brian spojrzał, na swoje młodszego brata, zdzwiony. Nie często zdarzało się słyszeć z jego ust przeprosiny. Nawet jeśli wyrażał je w taki trywialny sposób. – Przecież wiesz, że nie odbiłbym ci dziewczyny. Mów co chcesz, ale ją lubisz i widać to z kilometra. 
– Spoko, to ja przepraszam – zaczął Brian. – Może i lubię Lorę, ale to i tak nie ma żadnego znaczenia – wyznał młodszemu bratu.
Teraz to Jake był zdziwiony. 
– Do czego zmierzasz?
– Pamiętasz, że mogłem przyjechać tutaj z wami, ale pod warunkiem, że wykonam zadanie? – zapytał Brian, a Kendall pokręcił twierdząco głową. – To ona jest moim zadaniem. Jest podejrzana o pomaganie swojemu ojcu w nielegalnych interesach, a moim zadaniem jest ją przejrzeć.
Jake nie wiedział co powiedzieć. Siedział nieruchomo z osłupiałą miną, a po chwili wybuchł śmiechem:
– O stary, jesteś jeszcze gorszy ode mnie! Ja przynajmniej nie okłamuje lasek, z którymi sypiam. Wiedzą, że jest to niezobowiązująca znajomość i pasuje im to.
– Z tą różnicą, że ja z Lorą nie sypiam. – Brian popatrzył na brata z politowaniem.
– Ale masz ochotę – wyszczerzył się Jake, ale po chwili spoważniał. – Chodzi mi o to, że ją okłamujesz, a ja nigdy nie ukrywam swoich zamiarów. Nie będę cie pouczał, bo jestem chyba ostatnią osobą na ziemi, która powinna to robić. Zrobisz to, co uważasz za słuszne.
Brian odwrócił wzrok i spojrzał na horyzont. Jego brat miał rację. Okłamywał ludzi, ale na tym polegała jego praca tajniaka. Był dobry w tym co robi, dlatego został policjantem. Tylko dlaczego teraz miał wyrzuty sumienia? Już kiedyś zdarzyła mu się taka sytuacja. Pamiętał zawód Mii, gdy dowiedziała się, że pracuje dla FBI. Był wtedy bezradny, polubił Mię, Dominica i Letty. Stali się dla niego rodziną. Musieli przejść długą drogę, aby „podać sobie ręce na zgodę” i znów stworzyć paczkę. Dlatego właśnie nie powinien angażować się emocjonalnie w znajomość z Barceloną.
Jake zaproponował Brianowi wyjście na imprezę, którą miał w planach razem z Mią, Tejem I Romanem. Brian zgodził się bez wahania. Potrzebował trochę rozrywki. Miał ochotę napić się i dobrze bawić. W końcu to był główny cel przyjazdu na Bahamy. 
– Lora też będzie – wyszczerzył się Jake, za co dostał od Briana sójkę w ramię.
Śmiejąc się, bracia ruszyli w stronę domu. Rozmowa, którą odbyli, mimo że była krótka, oczyściła między nimi atmosferę. Wrócili do domu, by przebrać się w odpowiednie na wyjście ciuchy i wyruszyli na miasto. 

Weszli do baru, w którym pracowała Lora. Dziewczyna już tam na nich czekała. Dzisiaj miała wolny wieczór, dlatego z chęcią zgodziła się, gdy Mia zaproponowała wspólne spędzenie sobotniego wieczoru. Była ubrana w krótką, białą sukienkę na cieniutkich ramiączkach, na której widniały czerwone róże. Biel podkreślała jej naturalną opaleniznę. Na wierzch założyła cienki, czerwony sweter, a na nogi zamszowe szpilki w tym samym kolorze. Włosy miała rozpuszczone, jedynie przednie kosmyki były upięte, by nie opadały na twarz, na której jak zwykle widniał serdeczny uśmiech, który dodawał jej niezwykłego, dziewczęcego uroku. 
Przywitała się z Mią, Tejem, Romanem i Jakiem, a Brianowi posłała nieśmiałe spojrzenie. Tak, wciąż myślała o dzisiejszym pocałunku, który rozpalił w niej nieznane dotąd uczucie. Z drugiej strony czuła się niezręcznie, bo nie wiedziała co miał on oznaczać. Czyżby podobała się Brianowi? Czy może po prostu jest jednym z tych mężczyzn, którzy tylko uwodzą naiwne dziewczyny? Brunetka nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Miała nadzieję, że mimo obecności O’connera uda jej się odprężyć dzisiejszego wieczoru.
Po przywitaniu, cała szóstka ruszyła w stronę stolika. Zamówili po drinku i wznieśli toast:
– Za dzisiejszy wieczór! – krzyknął Tej. 
– I za niezapomniane wakacje! – dodała Mia.
Każdemu przydała się dawka alkoholu na rozluźnienie. Gdy tylko opróżnili swoje lampki, Roman porwał Barcelonę na parkiet. Tańczyli do jednej z latynoskich piosenek. Brian bacznie obserwował ruchy dziewczyny. Była świetną tancerką. Poruszała się zmysłowo, a nie wulgarnie jak inne dziewczyny. Wyróżniała się na tle innych, swoją subtelnością. Widać było, że dobrze się bawiła razem z Romanem. Dwójka co chwilę wybuchała śmiechem. Brian patrzył na nich zazdrośnie. To on chciał być na miejscu przyjaciela. 
Jake i Mia zauważyli tęskny wzrok O’connera skierowany ku Lorze. Wymienili znaczące spojrzenia i wybuchnęli śmiechem.
– Chodź, zatańczymy. – Mia podniosła się z miejsca i wyciągnęła rękę ku Brianowi, ruszając przy tym zachęcająco głową.
Ruszyli na parkiet i zaczęli tańczyć w pobliżu Romana i Barcelony. Po kilku obrotach Mia zarządziła odbijanego. Tym sposobem po kilku sekundach w ramionach Briana znalazła się Lora. Blondyn spojrzał na Mię wdzięcznym wzrokiem, a ta puściła oczko.
– Pięknie dziś wyglądasz – uśmiechnął się miło.
Lora zarumieniła się i podziękowała. Tańczyli przez kilka minut, ale gdy tylko piosenka się skończyła brunetka zniknęła w tłumie. 

Brian i reszta wracali z imprezy. Było już grubo po północy. Mia szła na boso podskakując i nucąc coś niemrawo pod nosem. Jak widać ilość spożytego przez nią alkoholu mocno przekroczyła normę, dlatego Tej asekurował ją, żeby nie wybiła zębów. Jake, jak zwykle, zgubił się gdzieś w trakcie dyskoteki. Ostatni raz Brian widział go z jakąś blondynką, której spódniczka była krótsza od majtek. Lora nie upiła się tak jak Mia. Jedyna rzecz, która wskazywała na to, że spożywała wcześniej alkohol, to mocno zarumienione policzki. Szła o własnych siłach, lecz po całym wieczorze tańczenia, jej nogi, odziane w szpilki, odmawiały posłuszeństwa. Mimo bólu nóg, trzymała się dzielnie i opowiadała razem z Romanem żarty, zapewniając tym rozrywkę w drodze do domu. 
– Wskakuj – powiedział Brian do Lory, nadstawiając plecy. Dziewczyna spojrzała na niego w wdzięcznością i wskoczyła „na barana”. Oplotła go rękami za szyję, a on chwycił jej nogi pod kolanami. 
– Dziękuję – szepnęła i w ramach podziękowania pocałowała go w policzek.
Ten mały gest sprawił, że na twarzy O’connera zagościł uśmiech. 
– Ej chłopaki! Dlaczego noże nie idą do nieba? – krzyknęła wesoło Mia, która trochę otrzeźwiała. – Bo są potępione! – dokończyła i wybuchęła histerycznym śmiechem. 

Brian postawił Lorę na ziemię dopiero przed jej domem. Ponownie podziękowała i pożegnała się ze wszystkimi. Po chwili zniknęła za drzwiami, a Brian wracał do domu z uśmiechem na ustach. Nie zdawał sobie sprawy, że na ustach pewnej brunetki widnieje taki sam uśmiech.




*****



Ta dam! Oto w końcu rozdział 6. Świeżo ukończony i jeszcze nie sprawdzony, dlatego mogą pojawić się błędy. Musiałam zrobić sobie długi urlop. Odpoczynek po maturze i przy okazji wakacyjna praca. No i jeszcze przed studiami muszę odpocząć, bo od 21 lipca jestem studentką prawa! :) Teraz będzie "Sprzeciw!" i te sprawy. ;D

Mam nadzieję, że rozdział się spodoba, bo włożyłam w niego dużo serca. Myślę że jest ciekawszy od poprzednich. Poprzednie były takimi "spowalniaczami", a w tym chciałam umieścić dużo akcji. Czy się udało? To już zostawiam Waszej ocenie. :)

W następnym rozdziale, postaram się skupić bardziej na Lorze. ;)

I jeszcze chcę podziękować za miłe komentarze pod poprzedni rozdziałem. Bardzo miło się czyta takie pochlebne opinie. ;)


Pozdrawiam,
Pogonistka




15 komentarzy:

  1. ZAJEBISTE! 😘😍
    Lilka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalazłam, przeczytałam i Lubię to!
    Podoba mi się, ta powolna akcja w poprzednich rozdziałach oraz ten niewinny pocałunek, który rozpala ogień w tych dwójce.
    Ogólnie mało jest tak dobrze zapowiadających się powiadań o takiej tematyce. 'Szybcy i wściekli' to seria, na której można dużo poeksperymentować, bo zwierają dużo akcji oraz bohaterów.
    Podoba mi się, że to nie jest typowe streszczanie filmów, ale własne pomysły, które tylko bazują na jakiś dziełach.
    Na pewno będę tu często zaglądać.
    Pozdrawiam,
    Lilith.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za szczerą opinię. Bardzo dużo to dla mnie znaczy :)
      Również zauważyłam, że jest mało opowiadań na postawie "Szybkich i wściekłych", a jeżeli już się pojawią, to często są zawieszane i opuszczane. To było dla mnie jedną z pobudek do pisania. ;) Co do poprzednich rozdziałów, to cieszę się, że Ci się spodobały, bo nie wszystkim przypadły do gustu.
      Nie widziałabym sensu w pisaniu, jeśli miałabym opierać się tylko i wyłącznie na fabule filmu. :) Jest to całkiem nowa historia, która zrodziła się w mojej głowie. Jak można zauważyć zmieniłam nawet nieco Letty, nadając jej trochę więcej kobiecych cech. ;) Oczywiście akcja dzieje się po pierwszej i drugiej części "Szybkich i wściekłych" i wplotę je w akcję, ale tylko i wyłącznie jako wspomnienia lub zwierzenia bohaterów. :)

      Pozdrawiam,
      Pogonistka :)

      Usuń
  3. Hej :) Przepraszam, ze jestem tak późno, ale od jakiegoś czasu nie mam na nic ochoty ;/ Ale zebrałam się w sobie i taaaada, masz komentarz :) Może być krótki, bo nie stać mnie na więcej, ale chociaż pokażę, ze jestem i wciąż czytam ;*
    Jejku! Zazdroszczę Barcelonie! Sama chciałabym mieć takiego nauczyciela jak Brian. Czy może mi go pożyczyć? Przyda się. Haha.
    Wydaje mi się, że nasz tajniaczek nie ucieknie przed rodzącym się uczuciem. Kumple maja racje. Po nim to widać. A dziewczyna też nie jest obojętna na jego urok osobisty. No bo jakby tutaj być, heloł!
    Tekst Mii mnie rozwalił, hahahahha. To było dobre :D
    Czekam na kolejny! Weny!

    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! :) W pełni Cię rozumiem, też czasem nie mam na nic ochoty. ;)
      Też zazdroszczę Barcelonie instruktora (mój niestety nie był taki miły, ale za to dobrze uczył). xd
      Co to Briana, to oczywiste, że nie ucieknie przed miłością, już moja "autorkowa" w tym głowa. ;)
      Jeśli chodzi o żart Mii, usłyszałam go kiedyś w szkole i od tamtej pory to mój ulubiony suchar.

      Pozdraawiam! :)

      Usuń
  4. Kochanie, rozdzial przecudowny! Kocham!!! Pisz dalej i szybciej wstawiaj rozdzialy bo opowiadanie jest normalnie... HfhstdnxfsxgxvsfxgcbchsfDxvdhraxv!!!!! Juz sie nie moge kolejnego doczekac!
    Koooooocham cie i pisz szybciutko!!! :****
    Kami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dziękuję bardzo i piszę kolejny rozdział! ;*

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Zarąbiste! ^.^ Uwielbiam ten cykl filmów. Ujęłaś mnie swoją wyobraźnią! :) Tak bardzo mi się podoba, że... Cudne! Czekam na nexta...!

    OdpowiedzUsuń
  6. O MÓJ BOŻE.... O.M.F.G !!!!!!!!
    ZAJEBISTE!!!! NORMALNIE CUDO! JUZ NIE MOGE DOCZKAC SIE KOLEJNEGO MEGA CUDOWNEGO ROZDZIALU!!! PISZESZ NIESAMOWICIE I JAKA TEMATYKA! NA INTERNECIE JEST W CHOLERE MALO OPOWIADAN O TYEJ SERII FILMOW I NORMALNIE CIESZE SIE JAK NIE WIEM CO ZE TRAFILAM NA TWOJEGO BLOGA! ZAINTRYGOWALAS MNIE STRASZNIE! BLAGAM CIE DODAJ JAK NAJSZYBCIEJ NOWY ROZDZIAL!!!!! SZYYYYYBKOOOOOO!!!!!! ��������������������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sory, za te pytajniki na koncu... Emotikony nie chcialy sie wkleic i to dlatego xD *

      Usuń
  7. Kochana kiedy next? Strasznie dlugo nie dodajesz rozdzialu...:'''(

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawaj szybko nastepny bo.oszaleję! Poinformuj mnie rzecz jasna :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe komentarze. :) Wiem, że zawaliłam, ale piszę nowy rozdział. Chciałam go dokończyć w przerwie między zajęciami, ale plik z rozdziałem zostawiłam na komputerze w domu, a na studia wzięłam inny. :( Mam nadzieję, że zdołam dodać nowy post, zanim oszalejesz ;) (nie chce dla moich czytelniczek nic złego ;D)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Podoba mi się Twój styl pisania, tak wiem pisałam to pewnie wiele razy :D

    OdpowiedzUsuń