"Nim dojdę do Golgoty, zanim będziesz mnie rozliczał,niech nie przyjdzie Ci do głowy, grzebać w moich tajemnicach." Szad
Następnego dnia Lora wstała jak zwykle wcześnie. Dziś miała wolne, ponieważ w poniedziałki zwykle nie było w barze dużego ruchu. Nie mogła doczekać się spotkania z nowymi znajomymi. Przed dwunastą ubrała się w luźny top, krótkie szorty i sandałki, i udała się w umówione miejsce. Na plaży czekały już Mia i Letty. Barcelona odnalazła je leżące pod ogromnym parasolem. Mia popijała drinka z palemką, zaś Letty zadowoliła się sokiem pomarańczowym, który według Doma był zdrowy dla dziecka. Lora przywitała się z nimi i zajęła wolny leżak.
– A gdzie reszta? – rozejrzała się wokół jednak nigdzie nie zobaczyła chłopaków. W sumie najbardziej chodziło jej o pewnego wysokiego blondyna o imieniu Brian.
– Grają w siatę – odpowiedziała Letty, wskazując głową na znajdujące się niedaleko boisko do siatkówki plażowej.
Lora spojrzała we wskazanym kierunku i wybuchnęła śmiechem, gdyż to co robili chłopacy nie można było nazwać grą w siatkówkę. Do serwowania piłki używali nóg i bili sobie brawo za każdym razem gdy któremuś z nich udało się odbić piłkę przeciwnika. Poza tym przepychali się między sobą, próbując odbić czy też kopnąć piłkę.
– Oni tak zawsze? – zapytała nadal się śmiejąc.
– Nie – powiedziała Mia. – Po prostu słońce im szkodzi.
– Cześć Lora! – dziewczyna obróciła się i zobaczyła Jake, który szczerząc zęby machał do niej z boiska, a stojący za nim Brian postukał palcem w skroń pokazując, że jego brat jest walnięty.
– Cześć Jake! – odkrzyknęła Lora śmiejąc się.
Dziewczyny wyciągnęły leżaki spod parasola i położyły się na słońcu. Lora była nieco skrępowana, dlatego postanowiła siedzieć w swoim ubraniu. Nigdy nie opalała się na publicznej plaży, przez co nie przywykła do paradowania w stroju kąpielowym wśród obcych ludzi.
– Na co czekasz? – zapytała Mia. – Wyskakuj z tych łaszków! I nie mów, że jesteś jedną z tych która się nie rozbiera, bo ma kompleksy!
– Nie mam kompleksów – zaprzeczyła Lora. - Po prostu nie przywykłam do eksponowania się w bikini, w miejscu publicznym. Mogę się opalać w koszulce i spodenkach.
– Nie ma mowy! – Mia rzuciła się na Barcelonę ze śmiechem i bez pardonu zaczęła ściągać z dziewczyny spodenki. Lora próbowała bronić się, ale do Mii dołączyła Letty, która zaczęła łaskotać dziewczynę. Barcelona, nie mogąc opanować śmiechu, postanowiła poddać się i posłusznie ściągnęła ubrania, odsłaniając ciało. W tym czasie do dziewczyn dołączyli chłopacy, którzy zostali zwabieni krzykami. Każdy po kolei przywitał się z Lorą, po czym usiedli, żeby trochę odpocząć i napić się czegoś zimnego.
– Takie ładne cycki, a ona chciała je chować! – stwierdził Jake na odchodne. Mia i Letty wybuchły śmiechem na ten nietypowy komplement, zaś sama Lora zrobiła się na twarzy czerwona.
Dziewczyny ułożyły się wygodnie na leżakach i zaczęły opalanie. Gdy miały już dość postanowiły wrócić pod parasol. Mia wyciągnęła z przenośnej lodówki wodę i podała po butelce Letty i Barcelonie.
– Wiecie... – zaczęła w pewnym momencie Letty. – Nie mogę uwierzyć, że będę matką. Z jednej strony cieszę się, ale w drugiej strony trochę mnie to przeraża. Nigdy nie planowałam zakładać rodziny, nawet nie pomyślałabym o tym, że mogę zajść w ciąże. Boję się, że nie podołam byciu matką.
– Na pewno dasz radę – pocieszyła ją Lora. – Najważniejsze jest żebyście z Dominicem dawali dziecku miłość. To jest najistotniejsza rzecz w byciu rodzicem.. Wiem jakie to ważnie, bo ja nigdy nie zaznałam matczynej miłości.
Mia i Letty patrzyły na Lorę z zaciekawieniem. Chciały się dowiedzieć czegoś na jej temat.
– Moi rodzice poznali się jako nastolatkowie. Gdy mama zaszła w ciąże, uciekła z domu. Zamieszkali razem z tatą w jakiejś biednej dzielnicy. Byli młodzi i nie mieli pojęcia o prawdziwym życiu. Tata kombinował jak mógł, żeby przeżyć – mówiła, a w jej oczach pojawiły się łzy. – Mówił mi, że moja mama nie była przyzwyczajona do takiego życia, dlatego po porodzie zostawiła nas i wróciła do swojego rodzinnego domu. Tacie było bardzo ciężko, bo został sam z małym dzieckiem, ale dał radę. O mamie mówił zawsze niechętnie. Nie wiem nawet jak miała na imię, ale bardzo chciałabym ją kiedyś poznać.
Dziewczyny nie wiedziały co powiedzieć, po wysłuchaniu Lory. Nie spodziewały się usłyszeć od niej takiej historii.
– Ale przynajmniej masz ojca, który cię kocha – uśmiechnęła się Letty, chcąc trochę rozładować atmosferę.
– Pewnie i kocha, ale mógłby być trochę mniej zaborczy – stwierdziła dziewczyna smutno. - A tak w ogóle to skąd się wszyscy znacie? Wyglądacie na bardzo ze sobą zżytych – zmieniła temat.
– To długa historia, dlatego powiem ją w skrócie – zaczęła Mia. – Ja i Dom mieszkaliśmy w Los Angeles, na tej samej ulicy co Letty, dlatego też kumplowaliśmy się w trójkę od małego. Trzy lata temu poznaliśmy Briana, ale potem blondasek wyjechał do Miami. W LA mieliśmy pewne problemy, dlatego przyjechaliśmy do niego, zaprzyjaźniliśmy się z chłopakami i już zostaliśmy na Florydzie
– A Rom, Tej i Jake?
– Roman i Brian znają się od dzieciństwa, Teja poznał w Miami, a Jake to jego brat – odpowiedziała Mia.
– Poważnie są braćmi?! – wykrzyknęła dziewczyna niedowierzając. – W życiu bym nie pomyślała, ale dlaczego mają różne nazwiska?
– O to musisz zapytać Briana – odpowiedziała Letty. – A ty? Dlaczego przyjechałaś na Bahamy sama?
– Moja przyjaciółka pojechała do Europy, ale przyjedzie tutaj za trzy tygodnie –
– Pojechałyście na wakacje osobno? – zapytała zdzwiona Mia.
– Tak wyszło – Lora odpowiedziała krótko, dając do zrozumienia, że nie chce kontynuować tematu.
Po kilku godzinach wylegiwania się na plaży nadszedł czas powrotu do domów. Brian z przyjaciółmi odpoczywali w salonie. Mimo, że cały dzień nic nie robili, nie mieli siły na nic. Brian z Romem, Tejem i Mią grali w karty na pieniądze, Dom z Letty miziali się na kanapie oglądając jakiś film, Jake zaś jako jedyny wyszedł z domu na podryw.
– Co sądzicie o Lorze? – zapytała znienacka Mia.
– Miła jest – powiedział Brian, a reszta się z nim zgodziła.
– Też uważam, że jest miła i fajna – odpowiedziała. – Ale coś mi w niej nie pasuje. Mówi, że przyjechała do pracy, ale co do czego, to pracuje w barze tylko dorywczo. Poza tym wczoraj miała ubraną bransoletkę wartą prawie tysiąc dolarów, a dzisiaj miała torebkę za pięćset. Ktoś, kogo stać na takie drogie rzeczy, nie pracowałby w wakacje, prawda? Zamiast pojechać na wakacje z przyjaciółką, przyjechała tutaj sama.
– Taaak, to trochę dziwne – potwierdził od niechcenia O’conner. – Ale patrząc na to z drugiej strony, to my też nie mówimy jej o nas całej prawdy, że jestem policjantem czy też, że Dominic i Rom siedzieli we więzieniu. Im mniej wiemy o sobie nawzajem, tym lepiej.
Mia słysząc argumenty Briana, zamilkła. W sumie miał rację, znają się raptem dwa dni, a ona chciałaby znać się z Lorą jak łyse konie. Przecież po wakacjach i tak ich drogi się rozejdą. Jednak jej ciekawska natura nie dawała jej spokoju. Postanowiła, że musi się dowiedzieć o tej dziewczynie więcej.
Lora wróciła do domu we wspaniałym humorze. Mimo że w jej tymczasowym lokum lśniło czystością, dziewczyna wzięła się za sprzątanie. Nienawidziła wracać do pustego mieszkania. W takich momentach dawał jej się we znaki samotność, dlatego za wszelką cenę szukała sobie jakiś zajęć. Tęskniła za swoją przyjaciółką, tęskniła za domem, tęskniła nawet za ojcem. Ale chyba najbardziej tęskniła za miłością. Za taką prawdziwą, szczerą. To było od zawsze jej marzenie. W głębi duszy marzyła by odnaleźć mężczyznę, który ochroni ją przed całym złem, ożeni się z nią i będą żyli długo i szczęśliwie.
Barcelona przerwała rozmyślania i wróciła do pracy. Jej mieszkanie nie było duże. Sypialnia, salon, kuchnia i łazienka, i tyle. Jednak bez wątpienia tyle jej wystarczyło. Był to mały domek letniskowy należący do dalekiej ciotki Jessici – pani Marii, która pozwoliła jej tu zamieszkać, w zamian za pomoc w barze. Mieszkanie było urządzone skromnie, ale bardzo przytulnie. Sypialnia była pomalowana na dwa kolory: seledynowy i fioletowy. To kontrastowe połączenie dawało niesamowity efekt. Salon, zaś był w kolorze kawy z mlekiem. Pod ścianami stały jasne meble. Jedna ściana składała się z ogromnych okien i przesuwanych drzwi, które wychodziły, na mały przydomowy ogródek. Kuchnia była mała. Po lewej stronie stały zabudowane meble wraz z lodówką i kuchenką, a po prawej stronie stał niewielki stolik. Łazienka, podobnie jak kuchnia, była niewielka. Ledwo się w niej wszystko mieściło. Naprzeciw drzwi była toaleta i zabudowana kabina prysznicowa z radiem i deszczownicą. Przy drzwiach, po lewej stronie stała wciśnięta w kąt pralka. A po prawej stronie umywalka. Kafelki były w kolorze brązowym oraz kremowym.
Po zakończeniu sprzątania, Lora wyszła do ogródka, stanęła na małym tarasie i skierowała swój wzrok w stronę rozgwieżdżonego nieba...
Brian wszedł do swojego pokoju. Przed chwilą skończyli grać w karty, bo Roman, który przegrał wszystkie pieniądze obraził się na Teja, twierdząc, że ten oszukiwał. O’conner położył się na łóżku i odetchnął. Trochę bolały go plecy, bo przypiekł je na słońcu jak grali w siatkówkę. Po chwili usłyszał dzwonek swojej komórki. Nie spoglądając na to, kto dzwoni natychmiast odebrał telefon. W słuchawce usłyszał znajomy głos należący do agenta Bilkinsa:
– I jak postępy w sprawie O’conner?
*****
Męczyłam się i męczyłam z tym rozdziałem... Zmieniałam go chyba z milion pięćset razy zanim opublikowałam, dlatego zapewne znajduje się w nim w cholerę błędów... I znowu nie wyszedł jakoś super cudownie, nie umiem opisywać uczuć.. w sumie to ogólnie nie umiem opisywać, pewnie dlatego, że zawsze mówię krótko i zwięźle... Dlatego muszę ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. ;)

SZczerze? Coraz bardziej podoba mi się to opowiadanie ;) Hmm, tekst z cyckami był najlepszy. Rozwalił mnie na kawałeczki ;)) Przepraszam, że nie skomentowałam wczesniej, ale dopiero teraz nadrabiam długie zaległości.
OdpowiedzUsuńPS zapraszam do siebie
UsuńDziękuję za opinię :)
Troszkę mnie podniosłaś na duchu, że jednak te miliony poprawek się opłaciły ;D
:) Bardzo mi miło, że udało mi się to zrobić!
UsuńTwój blog zostanie oceniony, jeśli pojawi się link do Miasta Krytyki. Póki co twoje zgłoszenie jest niezgodne z regulaminem.
OdpowiedzUsuńVanilia
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńYey! W końcu udało mi się nadrobić rozdziały. Przepraszam, że tak długo trwało.
OdpowiedzUsuńPierwsze co rzuciło mi się w oczy, że opowiadanie różni się od filmów. Nie, żeby było to złe. Ty jesteś autorką i decydujesz jak to ma wszystko wyglądać, ale nie jestem przyzwyczajona do tego, że Brian i Dom tak dobrze się dogadują. W filmie, pomimo, że już jakoś się zaprzyjaźnili, dalej były po między nimi zgrzyty, a nie sielanka. Tak samo Letty, nie jest dla mnie typem kobiety, która rozmawia z radością o makijażu, ciuchach, itp. Jednak to tylko moje zdanie, nie bierz sobie tego do siebie, po prostu widzę porównanie z filmami. Za bardzo je uwielbiam XD
Mam nadzieję, że za niedługo coś się tutaj podzieje. Jakieś wyścigi, cokolwiek.
Och. I dlaczego Mia i Brian nie są razem? ;C
Nie mnie jednak lubię to opowiadanie, przyjemnie się je czyta :)
Czekam na kolejny rozdział! I przepraszam jeśli Cię czymś uraziłam, nie miałam takiego zamiaru.
Pozdrawiam xx
Spoko, spoko..o nic się nie obrażam i dziękuję za opinię! Jest to dla mnie niezwykle ważne, że ktoś czyta moje wypociny. :)
UsuńDominic i Letty to już stare konie i muszą się nieco ustatkować. ;) Dom, dzieci i pieluchy. xd Żartuje! ;P
I spokojnie, mam już w planach pierwszy samochód jaki się pojawi w opowiadaniu (ale ostrzegam, że dupy nie urywa ;D). A jeśli chodzi o Mię, to mam już dla niej kogoś innego, ale cichoo, bo to niespodzianka! :)
Pozdrawiam! :)
Tekst z cyckami mnie powalił. Nie mam zbytnio weny na komentarz, choroba mnie wykańcza.
OdpowiedzUsuńKochana, trening czyni mistrza, aczkolwiek ja w Tobie już takowego mistrza widzę :) Pisz dalej <3
OdpowiedzUsuń