Shakira - 23"Myślałam, że tu nie było Boga
Ale wtedy spojrzałeś na mnie swoimi niebieskimi oczamiI mój agnostycyzm obrócił się w pył"
Dwie godziny później, O’conner wraz z przyjaciółmi, siedział wygodnie w samolocie lecącym do Nassau na Bahamach. Brianowi trafiło się miejsce między Romem a Tejem, dzięki czemu miał zapewnioną rozrywkę przez cały lot. Chłopaki cały czas przedrzeźniali się i robili sobie żarty ze wszystkiego. Brian aktywnie brał udział w wygłupach, jednak gdy Rom zaproponował grę w wyzwania, postanowił się wycofać, bo zwyczajnie bał się tego, co mogą wymyślić mózgi tych dwóch. Do zabawy z chęcią dołączył młodszy brat O’connera – Jake, Brian zaś założył na uszy słuchawki i słuchając swojej ulubionej muzyki, odpłynął.
Obudził się w momencie, gdy Roman wykonywał taniec „Gangnam Style” przez cały samolot. Na ten widok wybuchnął niepohamowanym śmiechem. Wiedział, że jego kumple mają nierówno pod sufitem, ale nie spodziewał się, że aż tak!
O godzinie 17.30 samolot, lecący z Miami wylądował w Nassau. Paczka przyjaciół opuściła samolot w wyśmienitych nastrojach. Wyszli z lotniska wprost na rozgrzaną słońcem ulicę. Mimo dość później godziny, z nieba lał się żar. Ludzie wokół nich byli skąpo ubrani. Grupa szybko złapała taksówkę i ruszyli w kierunku wynajętego na te wakacje domu.
Gdy znaleźli się na miejscu okazało się, że owy „domek” okazał się być willą, znajdującą się tuż obok prywatnej plaży. Był to wielki budynek w kolorze kawy z mlekiem. Do środka prowadziły masywne drewniane drzwi. Wnętrze willi było niezwykle przestronne. Na piętrach domu znajdowały się gustownie urządzone sypialnie z osobnymi łazienkami i garderobami. Na parterze znajdowała się nowocześnie umeblowana kuchnia, ogromna jadalnia na 20 osób, toaleta dla gości oraz salon z jasnymi sofami i dębowymi meblami sprowadzanymi z Europy. W salonie znajdowały się ogromne, szklane drzwi prowadzące na taras, na którym stały leżaki. Ogród był również wielki, rosły tam palmy i inne egzotyczne rośliny. Nie można pominąć basenu w kształcie nerki. Nieco dalej znajdowała się nieduża altana, pełniąca również funkcję letniej kuchni, w której był dobrze uzupełniony barek. Znajdowały się tam stół i krzesła, zaś obok altanki stał kamienny grill.
Wszyscy byli pod wrażeniem ich letniego lokum:
– Ile kosztuje wynajem tego cuda? – zapytała Mia, patrząc z zachwytem na wnętrze domu.
– Niech to pozostanie tajemnicą. Nie chce żebyś umarła na zawał – odpowiedział Jake ze śmiechem. – Zresztą i tak ja stawiam!
– A rodzice wiedzą, że synek roztrwania ich majątek? – zapytał Brian, dźgając młodszego brata w bok.
– Spoko, za to zapłaciłem z twojej części – odciął się Jake.
– A tak poważnie, ile za to dałeś? – Brian objął brata ramieniem za szyję.
– Trochę ponad sto tysięcy za całe wakacje, ale cicho – szepnął cicho Jake.
– Słyszałem! – krzyknął Dom ze śmiechem. – Idziemy z Letty zająć najlepszą sypialnię – dodał, obejmując ukochaną i uśmiechając się przy tym łobuzersko.
– Dobra, byle szybko. Za godzinkę spotykamy się w salonie i idziemy na miasto – zarządził Tej, na co wszyscy przytaknęli i udali się do swoich pokoi, szykować się na imprezkę.
Godzinę później w salonie siedzieli tylko chłopacy. Dziewczynom pindrzenie się zajęło trochę więcej czasu, dlatego pojawiły się dopiero pół godziny później. Letty ubrana była w czarny top, różowe rurki i sandały na koturnie w tym samym kolorze. Mia ubrała pomarańczową koszulę, dżinsowe szorty i czarne szpilki. Brian spojrzał na Mię z uśmiechem. Kiedyś byli razem, ale doszli do wniosku, że są bardziej jak rodzeństwo niż para, dlatego rozstali się. Mimo to, zostali jednak dobrymi przyjaciółmi. Brian uważał Mię za jedną z tych nielicznych dziewczyn w jego życiu, którym można ufać.
– To co, laseczki, gotowe na imprezkę z wujkiem Romem? – wyszczerzył się Rom, zacierając cwanie ręce...
TEGO SAMEGO DNIA, KILKA GODZIN WCZEŚNIEJ
Lora była na Bahamach już tydzień. Dzięki pani Marii zaaklimatyzowała się tutaj bez problemu. Brunetka pomagała ciotce Jessici w knajpie, a w wolnych chwilach korzystała z uroków wyspy. Pokochała to miejsce, czuła się wśród tych ludzi jak normalna dziewczyna. Wszyscy byli dla niej mili i serdeczni, dzięki czemu czuła się tutaj wspaniale. Mimo tego, czasami dopadał ją strach, że zostanie zdemaskowana.
Tego ranka Lora wstała wypoczęta. Ubrała top, krótkie spodenki i adidasy, po czym udała się pobiegać brzegiem plaży. Robiła tak odkąd przyjechała na wyspę, dzięki czemu jej kondycja zaczęła się poprawiać. Po powrocie do domu wzięła się za porządki. W międzyczasie skontaktowała się z Jessie. Nim się obejrzała była już godzina siedemnasta i Lora musiała zacząć ubierać się do pracy. Ubrała się w zwiewną, kremową sukienkę w kwiatki, a na nogi włożyła płaskie sandałki. Droga do baru nie była długa, dlatego po 10 minutach dziewczyna była na miejscu.
– Dzień dobry! – krzyknęła od progu, a w tym samym momencie z zaplecza wyłoniła się pani Maria.
– Ach, dzień dobry kochanie – uśmiechnęła się.
Pani Maria była przemiłą osobą. Była po pięćdziesiątce, ale absolutnie nie wyglądała na swój wiek. Do wszystkich zwracała się niezwykle ciepło, dlatego nie dało się jej nie lubić. Lora darzyła ciocię Jessici ogromną sympatią.
– Zapowiada się dzisiaj duży ruch? – spytała brunetka, na co pani Maria odpowiedziała ze śmiechem:
– Oj i to jaki. Jutro będziemy miały zakwasy!
Tak jak mówiła pani Maria ruch był spory. Lora nie miała chwili wytchnienia. W barze zebrali się wszyscy ludzie z okolicy. Na szczęście około godziny dwudziestej tłum się nieco przerzedził dzięki czemu Barcelona mogła w końcu odetchnąć.
Brian, razem z całą resztą ekipy, szedł uliczką znajdującą się tuż przy plaży. Szukali oni jakiegoś przyjemnego miejsca do spędzenia sobotniego wieczoru. W końcu dotarli do miło wyglądającego baru, znajdującego się na plaży. Tak jak ich altanka, był zbudowany z drewna, zaś dach był pokryty strzechą, co nadawało temu miejscu klimatu. Pod dachem znajdował się bar, drewniane stoliki oraz mini scena. Dla ludzi chcących nieco prywatności na uboczu stały loże. Brian wszedł do środka, ale zatrzymał się gdy ujrzał ją. Była prześliczna. Nie spodziewał się, że w rzeczywistości będzie aż taka piękna. Jej ciemnobrązowe włosy układały się w loki i okalały twarz na której były widoczne rumieńce. Miała duże brązowe oczy, które lśniły niezwykłym blaskiem. Na twarzy widniał szeroki uśmiech. Stała za barem, wycierając szklanki do drinków i żywo rozmawiała z jakimś starszym panem, który popijał piwo. Uśmiechała się do niego bardzo serdecznie. Na pierwszy rzut oka wyglądała na bardzo miłą. Jednak czy rzeczywiście tak było?
– Auć! - krzyknął Roman, który wpadł na stojącego w drzwiach blondyna. - Rusz się ciołku! I nie gap się – dodał, gdyż zauważył, że jego kumpel przygląda się barmance.
– Wcale się nie gapię – zmieszał się.
– Gapisz.
– Nie gapię.
Przekomarzali się tak przez całą drogę do loży. Po zajęciu miejsca Dominic spojrzał na kumpli z pobłażaniem:
– Skończcie już i przynieście lepiej coś do picia – powiedział. – To który idzie?
– Ja! – krzyknęli w tym samym czasie Brian i Rom, po czym z chęcią ruszyli w stronę baru zamówić drinki, gdyż mieli nadzieję poznać się bliżej z barmanką.
– Co podać?
– Sex on the beach razy siedem – powiedział Rom nie dając przyjacielowi dojść do głosu.
W czasie gdy dziewczyna przygotowywała drinki Roman przyglądał się jej kształtom, a Brian piorunował go tylko wzrokiem. Gdy napoje były gotowe, mężczyźni zapłacili i grzecznie podziękowali. Gdy odchodzili od baru Lora zdołała usłyszeć jak blondyn mówi z wyrzutem do swojego kolegi:
– Na mnie gadasz, a sam się gapisz jakbyś był jakiś niedorozwinięty...
Gdy Brian z Romem doszli do stolika, gdzie siedziała reszta przyjaciół Rom wypalił:
– A Brianowi podoba się barmanka!
– Wcale nie! – zaprzeczył.
– Chcesz powiedzieć, że jest brzydka? – Rom podejrzliwie spojrzał na blondyna.
– Nie no, ładna jest..
– Czyli jednak ci się podoba! Załatwić ci jej numer?
Brian spojrzał tylko na Roma z politowaniem.
– Nie dostałbyś od niej numeru nawet gdybyś był po operacji plastycznej – wszyscy wybuchnęli śmiechem, a Rom przestał się uśmiechać.
– Dlaczego tak uważasz? – zapytał z poważną miną.
– Jeszcze pytasz – Brian popatrzył na przyjaciela z pobłażaniem. – A ty Letty czemu nie pijesz? – zmienił temat.
– Jakoś nie mam ochoty – odpowiedziała dziewczyna. – Idę do toalety.
Letty wstała i poszła w kierunku łazienki. Gdy weszła do toalety zobaczyła dziewczynę, o której rozmawiali przy stoliku. Wycierała ona lustra i uzupełniała papierowe ręczniki. Leticia wyminęła ją i podeszła do umywalki. Odkręciła zimną wodę i zaczęła schładzać nią twarz. Słabo się czuła i było jej niedorze, ale starała się nie dać tego po sobie poznać. Mimo tego, Lora zaniepokoiła się stanem nieznajomej:
– Wszystko dobrze? – zapytała, przyglądając się z niepokojem bladej twarzy.
– Trochę źle się czuję, ale to zaraz minie. To pewnie przez lot samolotem - uśmiechnęła się słabo Letty.
– Może jednak zadzwonię po lekarza? – zapytała, jednak nie doczekała odpowiedzi, gdyż dziewczyna osunęła się na ziemię. Barcelona natychmiast podbiegła do niej i chwyciła ją pod ramię - Chodź, zaprowadzę cię na zaplecze i wezwę lekarza.
Dom, widząc ukochaną prowadzoną przez barmankę bardzo się przestraszył. Natychmiast podbiegł do nich i wziął Letty na ręce, po czym ruszył w kierunku wskazanym przez Lorę. Gdy tylko Dom ułożył Letty na ławce, chwyciła za telefon i zadzwoniła do doktora Santosa. W międzyczasie doszli do nich Brian, Rom, Tej, Mia i Jake, zaś Lora przyniosła koce i podłożyła je pod nogi dziewczyny, by znajdowały się wyżej głowy. Lekarz przybył po kilkunastu minutach i zaczął badać Leticię.
– I co doktorze? – zapytała dziewczyna.
– Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku, ale dla pewności zabiorę panią do szpitala na szczegółowe badania – odpowiedział lekarz.
– Jadę z wami – natychmiast wtrącił Dom, którego martwił stan dziewczyny.
Gdy wychodzili z baru Toretto zwrócił się do Lory:
– Dziękuję, za to, że zajęłaś się Letty.
– Przecież nie ma za co! Mam nadzieję, że to nic poważnego – odpowiedziała.
SZPITAL
Dominic siedział na korytarzu, podtrzymując rękami głowę. Badania ciągnęły się w nieskończoność. Naprawdę martwił się o Letty. Szalenie ją kochał. Znali się od dziecka, wychowywali na tym samym osiedlu. Już jako nastolatka Letty podkochiwała się w nim, dlatego zawsze przy nim była i zawsze pomagała. Niestety był wtedy zbyt ślepy, by to zauważyć. Dopiero po śmierci ojca i po pobycie w więzieniu, Dominic zrozumiał co czuje do dziewczyny. Zrozumiał, że ją kocha, że jest dla niego najważniejsza na świecie i że nie potrafi bez niej żyć. Mimo że był postrzegany jako silny i twardy facet, na myśl o ukochanej jego serce topniało.
Rozmyślania Dominica przerwał doktor Santos, który oznajmił, że wszystkie badania zostały wykonane i że chłopak może wejść do Letty. Dodał również, że za chwilę zajrzy z wynikami. Toretto natychmiast ruszył w kierunku sali, gdzie leżała jego dziewczyna. Leticia leżała w szpitalnej piżamie na sterylnym łóżku. Na widok Dominica uśmiechnęła się, zaś chłopak odwzajemnił gest. Dom podszedł do niej i pocałował w czoło, po czym zajął miejsce na krześle, tuż przy jej łóżku. Nie potrzebowali żadnych słów, najważniejsza była obecność tego drugiego.
Po chwili do sali wszedł doktor Santos:
– Mam już wszystkie wyniki. Znamy już powód pani zasłabnięcia – zaczął lekarz. – Jest pani w ciąży. Gratuluję!
Ta wiadomość spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Na ich twarzach malowało się zdziwienie. Po chwili zamurowania, Dom uśmiechnął się od ucha do ucha i mocno przytulił Letty.
– Jutro rano wykonamy badanie USG, by określić który tydzień, a także przepiszę pani witaminy dla kobiet w ciąży. Jeśli wszystko będzie w porządku jutro wyjdzie pani do domu. Tymczasem proszę odpoczywać, gdyż musi pani o siebie dbać. - po tych słowach doktor Santos opuścił salę.
Dom cały czas trzymał zszokowaną Letty w ramionach.
– Rodzina się powiększa – szepnął jej do ucha. Dziewczyna w odpowiedzi uśmiechnęła się szeroko i pocałowała go w usta.
Sami długo jednak nie byli, gdyż do sali wparowali Mia, Brian, Tej, Rom i Jack. Dotarli oni z opóźnieniem, ponieważ nie mogli złapać taksówki i byli zmuszeni udać się do szpitala piechotą.
– I co jest? – zapytał Brian.
– Będę ojcem – Dom wypiął dumnie pierś.
– No co ty dajesz?! – wykrzyknął Rom robiąc zdziwioną minę. – Gratuluje!
****
Oto przed Wami rozdział drugi! :)
Jestem powalona - jutro matura z rozszerzonej biologii, a ja siedzę i poprawiam rozdział. Ale nic tam! ;D
Matura ustna z angielskiego zdana na 73%. I tak jestem zdziwiona, że aż tyle, bo ze stresu plotłam straszne głupoty. ;) Polski poszedł mi fatalnie, zaś z matmy dość dobrze. Całe nadzieje pokładam w rozszerzonym angielskim.
Kolejny rozdział pojawi się po 21 maja, czyli po ustnej maturze z polskiego. Teraz mam zamiar ostro zabrać się za przygotowanie prezentacji maturalnej.
Dziękuję, za opinie pod poprzednim rozdziałem!
Szczególne podziękowania dla Sophie Soreil za cenne uwagi i pomoc. :) Dziękuję Ci bardzo i mam nadzieję, że w tym rozdziale jest już lepiej. ;D
Pozdrawiam! :)
Pogonistka
EDIT
Zapraszam do obejrzenia nowego zwiastuna! ;)
wow~wow! boskie serio !!! <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam tutaj Roma! Jego poczucie humoru jest zaraźliwe :D
OdpowiedzUsuńNo to się nam Brian zakochał, a przynajmniej na pewno zauroczył :D
Dom ojcem, kurde, to będzie coś!
Czekam z niecierpliwością na następny! ;*
Dominic i Letty - moja ulubiona para. <3
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nic się im nie spieprzy.
A Brian się zabujał, to widać i.coś czuję, że to będzie miało konsekwencje.
Cudny rozdzialik <3
Wszystko idealnie, zachowałaś nawet genialne żarty Roma!
OdpowiedzUsuńZa co mega ogromny plus!
Wcale się nie gapię – zmieszał się.
OdpowiedzUsuń– Gapisz.
– Nie gapię.
F&F2 ❤
Myślałam, że tylko ja to zauważyłam <3 :D
UsuńŚwietnie utożsamiłaś postacie, przez co mam wrażenie, że czytam scenariusz do filmu :D
OdpowiedzUsuńWspaniała wiadomość - Letty w ciąży!